Czy Polacy są narodem wigilijnym?

Przed nami kolejna polska Wigilia Bożego Narodzenia, a więc - zgodnie ze zwyczajem, którego przestrzegam w moim "raju utraconym" - dzisiaj ani słowa o polityce. Są bowiem takie chwile w życiu, kiedy człowiek powinien odetchnąć nieco od wszelakich marności tego świata. A taką właśnie chwilą jest Wigilia, której fenomen od lat nie przestaje wprawiać mnie w zdumienie. Zastanawiam się...
Czyta się kilka minut

Przed nami kolejna polska Wigilia Bożego Narodzenia, a więc - zgodnie ze zwyczajem, którego przestrzegam w moim "raju utraconym" - dzisiaj ani słowa o polityce. Są bowiem takie chwile w życiu, kiedy człowiek powinien odetchnąć nieco od wszelakich marności tego świata. A taką właśnie chwilą jest Wigilia, której fenomen od lat nie przestaje wprawiać mnie w zdumienie. Zastanawiam się co takiego jest w owym dniu, że każdego roku, mniej więcej od połowy grudnia, odczuwamy rosnące napięcie i poddajemy się przedziwnemu nastrojowi oczekiwania na coś niezwykłego?

Swego czasu kardynał Ratzinger snuł rozważanie czy pierwsze przyjście Chrystusa jest naprawdę już za nami, skoro całe obszary ziemi żyją jeszcze przed Jego narodzeniem: czy nie musi On wciąż jeszcze przebywać w stajni, czy Jego pierwsze przyjście może kiedykolwiek być już za nami?

Niepowtarzalny klimat Wigilii tworzą zarówno nostalgia za latami dzieciństwa, jak i oczekiwanie, że i tym razem wydarzy się coś szczególnego. To niesamowite, bo urok Wigilii jest na tyle zniewalający, iż ulegają mu również ludzie niewierzący, także wielu upartych ateistów. Może dlatego, że i oni dorastali w tradycji chrześcijańskiej? Chociaż więc od dzieciństwa upłynęło już sporo czasu i sami nie są skłonni już - a może jeszcze? - uwierzyć w cud Narodzenia Pańskiego, to przecież i oni, zabiegają w tym czasie o zgrabną choinkę, dorodne karpie i prezenty dla najbliższych. Zamiast ganić ich za niekonsekwencję, przymknijmy miłosiernie oko, bo Zbawiciel przychodzi na świat również dla tych, którzy nie potrafią Mu uwierzyć.

Przyznam szczerze, że był taki czas, gdy irytowały mnie słowa, powtarzane często pod koniec wieczoru wigilijnego: - Jaka szkoda, że to już koniec i następna Wigilia będzie dopiero za rok... Wydawało mi się, że - zapatrzeni w kolorowo przystrojoną choinkę, połyskującą światełkami, oszołomieni czarującym aromatem wigilijnych potraw i olśnieni czystością naszych mieszkań - zapominamy, iż Wigilia jest dniem zaledwie poprzedzającym święta. Teraz, po latach, myślę jednak, że skoro punkt ciężkości obchodu świąt Bożego Narodzenia przypada w Polsce bardziej w dniu kończącym adwent, niż w same święta, to może owo oczekiwanie jest rysem charakterystycznym naszego narodowego usposobienia? Polacy jako naród oczekujący, adwentowy, wigilijny...

W oczekiwaniu obecna jest często, jakże nam bliska, nuta marzycielstwa. Ale przecież oczekiwania nie zawsze bywają zaspokajane, a niekiedy kończą się wręcz głębokimi rozczarowaniami. Wtedy zwykliśmy mówić, że nie tego oczekiwaliśmy, że spodziewaliśmy się czego innego. Czyżbyśmy więc woleli marzenia od ich urzeczywistnienia? A może to nasze, polskie umiłowanie Wigilii bierze się ze zmysłu wiary, który daje pewność, że właśnie to oczekiwanie nie zakończy się rozczarowaniem? Zwłaszcza, że Wigilia kończy adwent, a my wiemy, że to Dziecko na pewno się narodzi. Taka pewność daje nam wewnętrzny spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Wspominany kardynał Ratzinger napisał: "Gdy pierwsze przyjście Chrystusa stanie się udziałem wszystkich, wtedy nastąpi także drugie przyjście. Jeśli wszyscy wejdą "do stajni betlejemskiej", wtedy stajnia stanie się miejscem chwały. Los świata rozstrzyga się "przy stajni". Wygnane tam Dziecię jest "Sądem i - Zbawieniem." Pospieszmy więc, zacni utracjusze raju, do tej stajni, razem z pasterzami i Mędrcami ze Wschodu. Do szopy, bo tam cud!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2004