Ale jest to dzień szczególny m.in. dlatego, że przypomina o tym, co chyba najtrudniejsze w naszej wierze: krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować i jakby tego było mało miłować...
Przed nami kolejna Wigilia Bożego Narodzenia. Jakże trudno oprzeć się zniewalającej urodzie tego niezwykłego dnia, wypełnionego olśniewającymi barwami i czarującymi aromatami.
Ale jest to dzień szczególny m.in. dlatego, że przypomina o tym, co chyba najtrudniejsze w naszej wierze: krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować i – jakby tego było mało – miłować swoich nieprzyjaciół. W pierwszym odruchu aż korci, by rzec, że to nieludzkie: jak można wymagać od człowieka gotowości do znoszenia takich upokorzeń? To urąga poczuciu sprawiedliwości, bo jeśli ktoś wyrządził mi krzywdę, powinienem chyba mieć prawo odpłacić mu podobną monetą. A jeśli zachowam się jak mięczak, inni mogą uznać mnie za przysłowiowego „jelenia” i dopiero wtedy zaczną sobie na mnie używać...
Cóż, jakichkolwiek argumentów byśmy nie użyli, aby usprawiedliwić brak gotowości do wybaczenia i pojednania, w takim dniu zabrzmią one mało wiarygodnie. Bo Wigilia bez próby łamania się z własną hardością i egoizmem byłaby tylko ckliwym wzruszeniem przeżywanym w blasku migocących światełek choinkowych. Choćby w naszej wannie pływały przed świętami ławice karpi królewskich i pstrągów, świątecznym drzewkiem była dorodna jodła syberyjska, a potrawy na wieczerzę przyrządzono by podług receptur kulinarnych samej mistrzyni Ćwierciakiewiczowej, święta bez przebaczenia byłyby czasem zmarnowanym.
Jeśli nie wyciągniemy ręki z opłatkiem do kogoś, na kogo się gniewamy, to zaprzepaścimy szansę. Nigdy nie wiadomo czy nie ostatnią.
Wigilia jest bowiem najlepszą okazją do przeprosin i pojednania. Jeśli nie uczynimy tego teraz, to kiedy? Nie spekulujmy więc, czy nasza wyciągnięta dłoń nie zostanie odtrącona, bo jakakolwiek będzie reakcja i tak najważniejsze się stanie: uwolnimy się od tego, co nas rozbija wewnętrznie i wyniszcza, co jest autodestrukcyjne.
Pozwólcie więc, zacni utracjusze raju, że łamiąc się z Wami opłatkiem, nie będę życzył ani zdrowia, ani szczęścia, ani pieniędzy, lecz właśnie tej odwagi zdobycia się na trudny gest bezwarunkowego przebaczenia, o którym powiada się, że jest podwójnym błogosławieństwem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













