Jeśli nie teraz, to kiedy?

Przed nami kolejna Wigilia Bożego Narodzenia. Jakże trudno oprzeć się zniewalającej urodzie tego niezwykłego dnia, wypełnionego olśniewającymi barwami i czarującymi aromatami.

Ale jest to dzień szczególny m.in. dlatego, że przypomina o tym, co chyba najtrudniejsze w naszej wierze: krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować i jakby tego było mało miłować...
Czyta się kilka minut

Przed nami kolejna Wigilia Bożego Narodzenia. Jakże trudno oprzeć się zniewalającej urodzie tego niezwykłego dnia, wypełnionego olśniewającymi barwami i czarującymi aromatami.

Ale jest to dzień szczególny m.in. dlatego, że przypomina o tym, co chyba najtrudniejsze w naszej wierze: krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować i – jakby tego było mało – miłować swoich nieprzyjaciół. W pierwszym odruchu aż korci, by rzec, że to nieludzkie: jak można wymagać od człowieka gotowości do znoszenia takich upokorzeń? To urąga poczuciu sprawiedliwości, bo jeśli ktoś wyrządził mi krzywdę, powinienem chyba mieć prawo odpłacić mu podobną monetą. A jeśli zachowam się jak mięczak, inni mogą uznać mnie za przysłowiowego „jelenia” i dopiero wtedy zaczną sobie na mnie używać...

Cóż, jakichkolwiek argumentów byśmy nie użyli, aby usprawiedliwić brak gotowości do wybaczenia i pojednania, w takim dniu zabrzmią one mało wiarygodnie. Bo Wigilia bez próby łamania się z własną hardością i egoizmem byłaby tylko ckliwym wzruszeniem przeżywanym w blasku migocących światełek choinkowych. Choćby w naszej wannie pływały przed świętami ławice karpi królewskich i pstrągów, świątecznym drzewkiem była dorodna jodła syberyjska, a potrawy na wieczerzę przyrządzono by podług receptur kulinarnych samej mistrzyni Ćwierciakiewiczowej, święta bez przebaczenia byłyby czasem zmarnowanym.

Jeśli nie wyciągniemy ręki z opłatkiem do kogoś, na kogo się gniewamy, to zaprzepaścimy szansę. Nigdy nie wiadomo czy nie ostatnią.

Wigilia jest bowiem najlepszą okazją do przeprosin i pojednania. Jeśli nie uczynimy tego teraz, to kiedy? Nie spekulujmy więc, czy nasza wyciągnięta dłoń nie zostanie odtrącona, bo jakakolwiek będzie reakcja i tak najważniejsze się stanie: uwolnimy się od tego, co nas rozbija wewnętrznie i wyniszcza, co jest autodestrukcyjne.

Pozwólcie więc, zacni utracjusze raju, że łamiąc się z Wami opłatkiem, nie będę życzył ani zdrowia, ani szczęścia, ani pieniędzy, lecz właśnie tej odwagi zdobycia się na trudny gest bezwarunkowego przebaczenia, o którym powiada się, że jest podwójnym błogosławieństwem.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 52/2006