Darz... Bóg!

"Święty rycerzu kniei, my biegniem na Twój zew, wśród świątyń Twych wierzei, błagalny wznosząc śpiew. Z karpackich śnieżnych szczytów, z kresowych mgielnych mszarów i z borów nadwarciańskich, podolskich kwietnych jarów, gromada Twoich biegnie sług, przez Wisłę, Niemen, Wartę, Bug...". To jeden z ulubionych wierszy ks. Ryszarda Pruczkowskiego, proboszcza bydgoskiej parafii pw....
Czyta się kilka minut
"Święty rycerzu kniei, my biegniem na Twój zew, wśród świątyń Twych wierzei, błagalny wznosząc śpiew. Z karpackich śnieżnych szczytów, z kresowych mgielnych mszarów i z borów nadwarciańskich, podolskich kwietnych jarów, gromada Twoich biegnie sług, przez Wisłę, Niemen, Wartę, Bug...". To jeden z ulubionych wierszy ks. Ryszarda Pruczkowskiego, proboszcza bydgoskiej parafii pw. Bożego Ciała oraz diecezjalnego duszpasterza myśliwych.

Ksiądz Ryszard Pruczkowski pochodzi z Kruszwicy. Często wypływał kajakiem na Gopło. Zabierał ze sobą książkę albo zaszywał się w szuwarach i obserwował przyrodę wokół połyskliwej tafli jeziora, nurkującego perkoza czy kaczki wiodące młode. Dorastał do pokochania piękna otaczającego świata. - Powoli poznawałem język łowiecki. Sarna nie ma uszu tylko łyżki, zając patrzy trzeszczami, a wilk macha polanem. Pytano mnie, czy poluję. Odpowiadałem, że nie, ale jest we mnie tęsknota, żeby to, o czym piszą myśliwi zobaczyć i przeżyć...

Mój kozioł...

Podczas ostatnich wakacji, tuż przed rozpoczęciem formacji w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie ks. Ryszard pojechał razem z ks. Zbigniewem Andrzejewskim do Inowrocławia, do wujka swojego księdza prefekta. Na ścianach wisiało wiele myśliwskich trofeów. Ale okazało się, że najpiękniejsze wspomnienie myśliwskie emerytowanego inżyniera kopalni soli wiązało się z porożem, którego tam nie było... - Kiedyś spotkałem dorodnego kozła. Piękny okaz. Zawsze mi się wymykał i znikał wśród kłosów zbóż. Tak minął jeden rok i drugi... i przyszedł majowy wieczór. Stałem na ambonie, a wtedy pokazał się on - mój kozioł. Włączyłem przyśpiesznik sztucera, krzyż lunety spoczął na komorze zwierzęcia, ułamki sekund dzieliły mnie od tego, żeby nacisnąć spust. Kozioł nie przeczuwał nic. W tym momencie rozległy się dzwony na Anioł Pański. Urok tej chwili sprawił, że pasący się kozioł wydał mi się tak pięknym darem Stwórcy, że nie mogłem go ustrzelić. Nieraz jeszcze spotykaliśmy się w czasie moich myśliwskich wędrówek czy posiedzeń na ambonie, ale już nigdy nie skierowałem do niego broni...

Wigilijne polowanie

Podczas kolędy w 1993 roku ks. Ryszard gościł u swojego parafianina - doktora Wiesława Nowackiego, myśliwego z dziada pradziada, który zaproponował mu udział w łowach. Proboszcz skwapliwie skorzystał z zaproszenia i znalazł się na hubertowskim polowaniu w okolicy wiosek Ciele i Dębinek. - Pierwsze pędzenie, strzały, a potem wspomnienia przy ognisku... Pamiętasz, jak przy tych dwóch brzózkach miałeś dubleta do dzików? Pamiętasz, jak tu spudłowałeś kozła?" Wtedy uświadomiłem sobie, że w tych myśliwskich spotkaniach nie jest najważniejszy pokot, ale klimat, rozmowa i zapach grochówki...

Potem ks. Pruczkowski został zaproszony na polowanie wigilijne. Zgodnie ze zwyczajem w tym dniu myśliwi zanoszą opłatek do paśników i robią dwa, trzy symboliczne pędzenia. Ksiądz Ryszard przygotował się do tego polowania tak, jak wyczytał w starych opowiadaniach - był rozkładany stolik, sianko, biała serweta, a na niej specjalnie upieczone zielone opłatki. Ewangelia przy ognisku, kolęda "Bóg się rodzi, moc truchleje" i łzy spływające po policzkach. Wtedy usłyszał: "Ksiądz musi być jednym z nas!". Został kandydatem, odbył myśliwski staż i czekał na egzamin.

Myśliwskie trofea

- Nie mogłem uczestniczyć w wykładach, ponieważ głosiłem rekolekcje wielkopostne, ale tak solidnie przygotowałem się do egzaminu, że na 101 pytań testowych miałem pewnie 108 odpowiedzi, bo w siedmiu punktach dopisałem więcej niż było trzeba. Na przykład, należało ułożyć pokot. Był dzik, bażant, zając, lis i jeleń. No to ułożyłem: bażant, zając, lis, dzik, jeleń - a z boku napisałem gwarą myśliwską: pióro, turzyca, kita, oręż, wieniec. I tak zostałem myśliwym. Najpierw w kole łowieckim nr 19 "Wydra", a potem w kole łowieckim nr 6 "Złoty Róg", gdzie jestem prezesem.

Ksiądz Ryszard, jak na myśliwego z 10-letnim stażem, nie ma zbyt wielkich sukcesów. Łania daniela, koza i koźlak oraz bażanty - ponad 50. Ale są także inne zdobycze... - Zdarzyło się, że podczas polowania, między jednym a drugim pędzeniem, usiadłem na powalonym pniu drzewa obok jednego ze starszych kolegów i wyspowiadałem go... po kilkudziesięciu latach. Wśród myśliwskich trofeów taki upolowany dla Chrystusa kolega jest chyba największym sukcesem. Kapłanem nie jest się tylko przy ołtarzu czy w konfesjonale - ksiądz-myśliwy bywa duszpasterzem także na polowaniu...

Tekst i zdjęcie:

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2004