Logo Przewdonik Katolicki

Myśliwy...

Bernadeta Kruszyk
Fot.

Ksiądz Kazimierz Kuczma wyróżnia dwa rodzaje ambon - te w kościołach i te w lasach. Z pierwszych łowi ludzi, z drugich wypatruje dzikiej zwierzyny. Mówi, że takie samotne wyczekiwanie w osnutej poranną mgłą kniei to najlepsze rekolekcje. Nie jest myśliwym z dziada pradziada. Nie ma nawet zbyt długiego łowieckiego stażu. Raptem trzy lata. Jednak zapału i wiedzy może mu pozazdrościć...

Ksiądz Kazimierz Kuczma wyróżnia dwa rodzaje ambon - te w kościołach i te w lasach. Z pierwszych łowi ludzi, z drugich wypatruje dzikiej zwierzyny. Mówi, że takie samotne wyczekiwanie w osnutej poranną mgłą kniei to najlepsze rekolekcje.
Nie jest myśliwym z dziada pradziada. Nie ma nawet zbyt długiego łowieckiego stażu. Raptem trzy lata. Jednak zapału i wiedzy może mu pozazdrościć niejeden doświadczony miłośnik polowań. - Zając ma trzeszcza a nie oczy, sarna łyżki a nie uszy, pokot natomiast to upolowana zwierzyna ułożona przy ognisku według właściwej hierarchii - objaśnia z uśmiechem i po chwili dodaje - Ale znajomość terminologii i umiejętność strzelania to nie wszystko. Tutaj trzeba czegoś więcej...
W polu i lesie...
To coś więcej, to upodobanie do wczesnego wstawania, wielogodzinnego nasłuchiwania, przedzierania się przez leśne ostępy i rozcierania zmarzniętych dłoni w ciepłym blasku ogniska. Ksiądz Kazimierz Kuczma, proboszcz parafii pw. Świętego Ducha we Wrześni nie od razu połknął łowieckiego bakcyla. Opierał się długo i skutecznie. Jednak jego kursowy kolega, zapalony myśliwy ks. Ryszard Pruczkowski z Bydgoszczy nie dał za wygraną. - Był tak przekonujący, że ostatecznie zgodziłem się odbyć staż - wspomina - Podanie złożyłem, formalności dopełniłem i wtedy okazało się, że mam iść na probostwo do Wrześni. Skończyło się więc na dobrych chęciach. Skończyło się, ale tylko chwilowo, bo jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. Ksiądz Kazimierz, odwiedzając domostwa swych nowych parafian przy okazji dorocznej kolędy, poznał innego zagorzałego amatora łowów. Obejrzał trofea, wysłuchał kilku niesamowitych historii i wspomniał, że jest posiadaczem śrutówki oraz członkiem sekcji strzeleckiej WKS ,,Zawisza" w Bydgoszczy. Po jakimś czasie dostał zaproszenie na spotkanie miejscowego koła łowieckiego ,,Szarak". Tak się zaczęło. Po odbyciu rocznego stażu zdał egzamin łowiecki, a kilka miesięcy później, podczas Hubertusa 2002, złożył uroczyste ślubowanie i został oficjalnie przyjęty w szeregi myśliwych ziemi wrzesińskiej. Dziś jest ich kapelanem i przewodnikiem duchowym. Myśliwskimi trofeami nie lubi się chwalić. Woli mówić o niezwykłym klimacie polowań, ich wielowiekowej tradycji i... dobrodziejstwach płynących z przebywania na świeżym powietrzu. Zresztą niekoniecznie ze strzelbą w dłoni...
...oraz na rowerze
Niekoniecznie, bo ks. Kazimierz Kuczma nie stroni także od wypraw rowerowych. Norma to 30, 40 kilometrów. Wyjeżdża wcześnie rano, jeszcze przed Mszą św., albo wieczorem tuż po jej zakończeniu. Bywa, że jeździ cały dzień. Parafianie zdążyli się przyzwyczaić. Widok proboszcza na rowerze już nikogo nie dziwi. Długość pokonywanych tras zaskoczyłaby ich jednak na pewno. Niedawno wspólnie z panem kościelnym przejechał 121 kilometrów. To jego życiowy rekord, choć, jak przyznaje, niezamierzony. - Trochę błądziliśmy - mówi z uśmiechem - Ale rekord, to rekord. W niedalekiej przyszłości ks. Kazimierz planuje zorganizować rowerową pielgrzymkę do Lichenia, a później być może także do Częstochowy. Nie ukrywa, że lubi wypoczywać w ruchu i na świeżym powietrzu. Polowania, zimowe dokarmianie zwierzyny, piesze wędrówki brzegiem Wrześnicy w poszukiwaniu dzikich kaczek... No i samotne czuwania na ambonie. O świcie. Kiedy las budzi się do życia, a pierwsze promienie słońca przenikają przez listowie i załamują się w kroplach rosy pokrywających pajęczyny... Czyż może być coś piękniejszego na tym Bożym świecie... Toż to najwspanialsze rekolekcje...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Bogusław
    27.11.2017 r., godz. 23:53

    Ksiądz, który czerpie przyjemność z zabijania zwierząt i ukryty w ambonie, jak tchórz nie daje im żadnych szans, tłumacząc jednocześnie, że Pan Bóg zakazuje zabijania ludzi a nie zwierząt, nie zasuguje na szacunek i powinien zdjąć sutannę.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki