Rodzice, którzy sami się uczą, będą mieli łatwiej w przekonywaniu dziecka do nauki. Kursy językowe, szkolenia związane z wykonywanym zawodem, książki, poszukiwanie informacji związanych z zawodem w Internecie, czasopismach, entuzjazm rodziców, którzy autentycznie angażują się w rozwój własny - to coś, co najlepiej przekonuje dzieci, że warto się uczyć. Nie jest ważne, w jakim zawodzie pracujesz, każda dziedzina się rozwija. Pojawiają się nowe tkaniny, produkty spożywcze, środki czyszczące, materiały itp. Fachowość i znajomość "nowinek" jest ceniona wszędzie. Kiedy rodzice uważają naukę za ważną, motywuje to dzieci do aktywnego uczenia się.
Argumenty
Ludzi bardziej przekonują praktyczne przykłady z życia, poruszające wyobraźnię, niż dane statystyczne i suche, racjonalne argumenty. Mama Mikołaja argumentowała racjonalnie: "Teraz wydaje ci się to oderwane od rzeczywistości, ale uczysz się dyscypliny pracy, ćwiczysz umiejętność poszukiwania informacji, a wiele rzeczy dzięki nauce szkolnej staje się tak oczywiste, że nawet nie pamiętasz, że się tego nauczyłeś w szkole". Mikołaj przekonał się do nauki dopiero oglądając teleturniej w telewizji, gdzie większość pytań dotyczyła tematu, który akurat przerabiał w szkole. Przyszedł do mamy i powiedział: "Ale bym się obłowił, ja to wszystko wiedziałem!" Nie był to argument racjonalny, lecz przeżycie emocjonalne, które przekonało go o wartości nauki. Wiktoria z kolei polubiła fizykę na imieninach koleżanki, gdy ta postanowiła schłodzić sok, wsadzając go do zamrażarki. Wiktoria wtedy powiedziała: "W soku jest woda, a woda podczas zamrażania zwiększa objętość. Rozsadzi Ci butelkę! Lepiej ją otworzyć". I w ten sposób ocaliła sok. Konkretne doświadczenia, pokazanie, jak wiedza szkolna przydaje się w codziennym życiu - to najlepsze argumenty.
Nie przekupuj
Jacek za dobre oceny dostawał od rodziców sporą tygodniówkę. Kiedy pogorszyły się warunki materialne rodziny i rodzice nie płacili mu już za stopnie, przestał się w ogóle uczyć. Jacek postrzegał naukę wyłącznie jako sposób na zarobienie pieniędzy. Określa się takie zjawisko motywacją zewnętrzną. O wiele skuteczniejsza jest motywacja wewnętrzna - czyli kiedy robimy coś, bo sami chcemy, a nie dla nagrody. Skuteczniejsze są więc niewielkie, symboliczne, niezapowiedziane i za każdym razem inne nagrody za dobrą naukę. Może to być ulubiony deser, kino, książka... co tylko wyobraźnia rodzicom podpowiada. Dziecko czuje wtedy, że jego osiągnięcia są przez rodziców dostrzegane i cenione. Ważne jest, że nie obiecujemy: "Jak dostaniesz szóstkę, to pójdziesz do kina" - dziecko nie uczy się dla kina, uczy się dla siebie. Jednak sukces zostaje doceniony i pojawia się (nie zawsze świadome) poczucie: "Warto się uczyć, rodzice potrafią to docenić i robią miłe niespodzianki". Najbardziej demotywujące jest, gdy dziecko słyszy: "Ucz się, żebym nie słyszała skarg żadnego z nauczycieli". Nie tylko jest to motywacja zewnętrzna, ale do tego zamiast wzmacniać pożądane zachowania (dobre oceny), wzmacnia się negatywne (unikanie "zatargów"). Podobna motywacja występuje podczas ściągania i odpisywania zadań domowych.
Pozwól na wspólną naukę
Wielu rodziców podejrzliwie patrzy na wspólną naukę rówieśników - postrzegają ją jako otwartą książkę, słuchanie muzyki i plotki. Wspólne uczenie ma swoje zalety. Rówieśnik często potrafi wytłumaczyć lekcje lepiej niż dorosły, bo jest na bieżąco z materiałem i myśli w podobny sposób. Niekoniecznie musisz namawiać do wspólnej nauki z szóstkowiczem. Dwoje niezbyt dobrych uczniów może poprawnie rozwiązać trudne zadanie, bo każdy rozumie jego fragment i uzupełniają się nawzajem. Rodzice rzadko bywają dobrymi nauczycielami. Najczęściej sami już nie pamiętają materiału lub wolą odrobić zadanie za dziecko, niż spędzić kilkakrotnie więcej czasu na wspieraniu go w prawidłowym rozwiązywaniu zadań. Najlepiej, gdy dzieci uczą się wspólnie (bez radia i muzyki!), a rodzic tylko kontroluje, co udało im się wykonać.
Rozmawiaj
Wykazuj zainteresowanie tym, co dzieje się w szkole, pytaj o zdanie dziecka - co mu się na lekcjach podoba, a co nie. Pamiętaj, że często złe stopnie są próbą przyciągnięcia uwagi rodziców przez dziecko, które woli być skrzyczane, lecz przynajmniej zauważone. Docenienie i chwalenie osiągnięć jest skuteczniejsze i łatwiejsze, niż walka ze złymi ocenami i zakorzenioną niechęcią do nauki.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












