Logo Przewdonik Katolicki

100 sposobów na zmotywowanie dziecka do nauki

Bogna Białecka
Fot.

Mateusz nie chce się uczyć. Zadania domowe odrabia "na kolanie", jadąc autobusem ze szkoły do domu. Wiktoria twierdzi, że nauczyciele nie potrafią nic wytłumaczyć i nic z tego nie rozumie. Mikołaj dyskutuje z rodzicami: "A co niby z tej nauki szkolnej wam się przydaje? Dodawanie, odejmowanie, mnożenie, procenty do zeznań podatkowych i pisanie. Reszty nawet nie pamiętacie!" Bartek nawet...

Mateusz nie chce się uczyć. Zadania domowe odrabia "na kolanie", jadąc autobusem ze szkoły do domu. Wiktoria twierdzi, że nauczyciele nie potrafią nic wytłumaczyć i nic z tego nie rozumie. Mikołaj dyskutuje z rodzicami: "A co niby z tej nauki szkolnej wam się przydaje? Dodawanie, odejmowanie, mnożenie, procenty do zeznań podatkowych i pisanie. Reszty nawet nie pamiętacie!" Bartek nawet z rodzicami nie rozmawia. Na pytania o szkołę i zadania domowe wpatruje się w ziemię i "przeczekuje burzę". Przyczyn negatywnego podejścia do nauki może być wiele. Rodzicom często trudno je zidentyfikować. Istnieje jednak kilka sprawdzonych sposobów, które mogą pomóc w większości przypadków.


Rodzice, którzy sami się uczą, będą mieli łatwiej w przekonywaniu dziecka do nauki. Kursy językowe, szkolenia związane z wykonywanym zawodem, książki, poszukiwanie informacji związanych z zawodem w Internecie, czasopismach, entuzjazm rodziców, którzy autentycznie angażują się w rozwój własny - to coś, co najlepiej przekonuje dzieci, że warto się uczyć. Nie jest ważne, w jakim zawodzie pracujesz, każda dziedzina się rozwija. Pojawiają się nowe tkaniny, produkty spożywcze, środki czyszczące, materiały itp. Fachowość i znajomość "nowinek" jest ceniona wszędzie. Kiedy rodzice uważają naukę za ważną, motywuje to dzieci do aktywnego uczenia się.

Argumenty


Ludzi bardziej przekonują praktyczne przykłady z życia, poruszające wyobraźnię, niż dane statystyczne i suche, racjonalne argumenty. Mama Mikołaja argumentowała racjonalnie: "Teraz wydaje ci się to oderwane od rzeczywistości, ale uczysz się dyscypliny pracy, ćwiczysz umiejętność poszukiwania informacji, a wiele rzeczy dzięki nauce szkolnej staje się tak oczywiste, że nawet nie pamiętasz, że się tego nauczyłeś w szkole". Mikołaj przekonał się do nauki dopiero oglądając teleturniej w telewizji, gdzie większość pytań dotyczyła tematu, który akurat przerabiał w szkole. Przyszedł do mamy i powiedział: "Ale bym się obłowił, ja to wszystko wiedziałem!" Nie był to argument racjonalny, lecz przeżycie emocjonalne, które przekonało go o wartości nauki. Wiktoria z kolei polubiła fizykę na imieninach koleżanki, gdy ta postanowiła schłodzić sok, wsadzając go do zamrażarki. Wiktoria wtedy powiedziała: "W soku jest woda, a woda podczas zamrażania zwiększa objętość. Rozsadzi Ci butelkę! Lepiej ją otworzyć". I w ten sposób ocaliła sok. Konkretne doświadczenia, pokazanie, jak wiedza szkolna przydaje się w codziennym życiu - to najlepsze argumenty.

Nie przekupuj


Jacek za dobre oceny dostawał od rodziców sporą tygodniówkę. Kiedy pogorszyły się warunki materialne rodziny i rodzice nie płacili mu już za stopnie, przestał się w ogóle uczyć. Jacek postrzegał naukę wyłącznie jako sposób na zarobienie pieniędzy. Określa się takie zjawisko motywacją zewnętrzną. O wiele skuteczniejsza jest motywacja wewnętrzna - czyli kiedy robimy coś, bo sami chcemy, a nie dla nagrody. Skuteczniejsze są więc niewielkie, symboliczne, niezapowiedziane i za każdym razem inne nagrody za dobrą naukę. Może to być ulubiony deser, kino, książka... co tylko wyobraźnia rodzicom podpowiada. Dziecko czuje wtedy, że jego osiągnięcia są przez rodziców dostrzegane i cenione. Ważne jest, że nie obiecujemy: "Jak dostaniesz szóstkę, to pójdziesz do kina" - dziecko nie uczy się dla kina, uczy się dla siebie. Jednak sukces zostaje doceniony i pojawia się (nie zawsze świadome) poczucie: "Warto się uczyć, rodzice potrafią to docenić i robią miłe niespodzianki". Najbardziej demotywujące jest, gdy dziecko słyszy: "Ucz się, żebym nie słyszała skarg żadnego z nauczycieli". Nie tylko jest to motywacja zewnętrzna, ale do tego zamiast wzmacniać pożądane zachowania (dobre oceny), wzmacnia się negatywne (unikanie "zatargów"). Podobna motywacja występuje podczas ściągania i odpisywania zadań domowych.

Pozwól na wspólną naukę


Wielu rodziców podejrzliwie patrzy na wspólną naukę rówieśników - postrzegają ją jako otwartą książkę, słuchanie muzyki i plotki. Wspólne uczenie ma swoje zalety. Rówieśnik często potrafi wytłumaczyć lekcje lepiej niż dorosły, bo jest na bieżąco z materiałem i myśli w podobny sposób. Niekoniecznie musisz namawiać do wspólnej nauki z szóstkowiczem. Dwoje niezbyt dobrych uczniów może poprawnie rozwiązać trudne zadanie, bo każdy rozumie jego fragment i uzupełniają się nawzajem. Rodzice rzadko bywają dobrymi nauczycielami. Najczęściej sami już nie pamiętają materiału lub wolą odrobić zadanie za dziecko, niż spędzić kilkakrotnie więcej czasu na wspieraniu go w prawidłowym rozwiązywaniu zadań. Najlepiej, gdy dzieci uczą się wspólnie (bez radia i muzyki!), a rodzic tylko kontroluje, co udało im się wykonać.

Rozmawiaj


Wykazuj zainteresowanie tym, co dzieje się w szkole, pytaj o zdanie dziecka - co mu się na lekcjach podoba, a co nie. Pamiętaj, że często złe stopnie są próbą przyciągnięcia uwagi rodziców przez dziecko, które woli być skrzyczane, lecz przynajmniej zauważone. Docenienie i chwalenie osiągnięć jest skuteczniejsze i łatwiejsze, niż walka ze złymi ocenami i zakorzenioną niechęcią do nauki.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki