Logo Przewdonik Katolicki

Jak przetrwać mrozy

Renata Krzyszkowska
Fot.

Zima oprócz niewątpliwych atrakcji, np. zabaw na śniegu czy czasu na relaks podczas długich o tej porze roku wieczorów, niesie ze sobą także wiele niebezpieczeństw. Odmrożenia, złamania kończyn czy częste przeziębienia to tylko niektóre z nich. By w dobrej kondycji doczekać wiosny, musimy szczególnie starannie dbać o zdrowie właśnie teraz. Zimą pogarsza się sprawność naszego...

Zima oprócz niewątpliwych atrakcji, np. zabaw na śniegu czy czasu na relaks podczas długich o tej porze roku wieczorów, niesie ze sobą także wiele niebezpieczeństw. Odmrożenia, złamania kończyn czy częste przeziębienia to tylko niektóre z nich. By w dobrej kondycji doczekać wiosny, musimy szczególnie starannie dbać o zdrowie właśnie teraz.


Zimą pogarsza się sprawność naszego układu odpornościowego i bardziej jesteśmy podatni na infekcje. Dlatego, zdaniem specjalistów, powinniśmy unikać długiego przebywania w pomieszczeniach z centralnym ogrzewaniem, gdyż powoduje ono wysuszenie powietrza, a tym samym wpływa na stan śluzówek. Błony śluzowe stanowią pierwszą linię obrony naszego ustroju przed wirusami i bakteriami. Przesuszone nie chronią sprawnie organizmu przed infekcją. By zachować nasze śluzówki w dobrej kondycji, powinniśmy dbać o odpowiednie nawilżenie pomieszczeń oraz ich częste wietrzenie. By uchronić się przed infekcjami wirusowymi, dobrze jest również unikać dużych skupisk ludzkich. Jeśli dojdzie do zarażenia, należy zostać w domu trzy, cztery dni i wygrzać się w łóżku. Pozwoli to zwalczyć pierwsze symptomy choroby i zapobiegnie jej dalszemu rozwojowi.

Idzie luty, szykuj buty


Śliska nawierzchnia to prawdziwe wyzwanie dla naszych kości i stawów. Podczas chodzenia po śniegu czy lodzie nasze nogi i kręgosłup muszą wykonywać o wiele więcej pracy niż zwykle. Źle reagują na to nasze chrząstki stawowe i może dochodzić w nich do mikrourazów, a po latach do powstawania zmian zwyrodnieniowych. Nawet gdy nie "wywiniemy orła", to za kilka lat możemy mieć problemy z poruszaniem się. Lekarze zalecają, by zimą zadbać o odpowiednie obuwie, które musi być nie tylko ciepłe i w środku zawsze suche. Jego podeszwa musi również gwarantować właściwe tarcie, by jak najrzadziej dochodziło do niekontrolowanych poślizgów.

Ciepły koc i gorąca herbata


Niebezpieczne mogą się również okazać bardzo niskie temperatury powietrza. Zimne i wilgotne powietrze sprzyja odmrożeniom. Najbardziej narażone są na nie dłonie, stopy, uszy, nos i policzki. Niska temperatura sprawia, że pomiędzy komórkami tworzą się kryształki lodu. Dochodzi do zlepiania się krwinek, tworzenia zakrzepów i obumierania tkanki. Jeśli zmiany odmrożeniowe są duże, czyli mają intensywnie czerwony lub siny kolor - powstały pęcherze podobne do oparzeniowych. Wtedy powinniśmy bezzwłocznie udać się do lekarza. Przepisze on odpowiednie maści, a w skrajnych wypadkach przeprowadzi zabieg chirurgiczny. Łagodniejsze odmrożenia możemy leczyć sami. Wbrew obiegowej opinii, nie wolno nacierać odmrożonych miejsc śniegiem czy alkoholem. Nie zaleca się też zbyt mocnego masarzu odmrożonej skóry z uwagi na możliwość łatwego uszkodzenia naskórka. Odmrożone miejsca należy łagodnie rozgrzewać, unikając bezpośredniego kontaktu ze źródłem ciepła. Nie zaleca się długotrwałych kąpieli w ciepłej wodzie, gdyż grozi to maceracją uszkodzonej tkanki. Woda wnika w jej głąb, powodując obrzęki i pękanie. Najbardziej wskazane jest przebywanie w ciepłym pomieszczeniu, owinięcie przemarzniętej części ciała ciepłym kocem i rozgrzanie organizmu gorącym płynem, np. rosołem lub herbatą.

Więcej światła


Mniejsza o tej porze roku ilość światła słonecznego może sprzyjać pogorszeniu nastroju. Osobom cierpiącym na jesienno-zimową depresję lekarze zalecają fototerapię, czyli sztuczne przedłużenie dnia. Pacjenci odbywają seanse w pomieszczeniach oświetlonych światłem o natężeniu 500-2000 luksów. Zdaniem specjalistów, by uniknąć częstego o tej porze roku tzw. dołka psychicznego, należy dużo czasu spędzać na świeżym powietrzu, gimnastykować się i zbytnio nie przejadać. Zimą jemy więcej i bardziej kalorycznie, bo to nas rozgrzewa. Taka dieta sprzyja niewydolności krążenia i wątroby. Czujemy się po niej ciężsi i bardziej osowiali.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki