Logo Przewdonik Katolicki

Cicha epidemia

Renata Krzyszkowska
Fot.

Na świecie żyje około 170 milionów osób zakażonych wirusem HCV. Co roku przybywają 3-4 miliony nowych zakażonych. Szacuje się, że w Polsce jest ich około 730 tysięcy. Od roku 1997 rozpoznano jednak tylko około 15 tysięcy przypadków. Pozostali nie wiedzą, że są zakażeni i mogą zarażać innych. Prawie 6000 zdiagnozowanych pacjentów oczekuje w kolejce na leczenie. U 20 procent osób...

Na świecie żyje około 170 milionów osób zakażonych wirusem HCV. Co roku przybywają 3-4 miliony nowych zakażonych. Szacuje się, że w Polsce jest ich około 730 tysięcy. Od roku 1997 rozpoznano jednak tylko około 15 tysięcy przypadków. Pozostali nie wiedzą, że są zakażeni i mogą zarażać innych. Prawie 6000 zdiagnozowanych pacjentów oczekuje w kolejce na leczenie. U 20 procent osób zakażonych, a nie leczonych, rozwinie się marskość wątroby. Oznacza to, że możemy się spodziewać w Polsce około 150 tysięcy pacjentów z marskością wątroby, których może uratować tylko przeszczep.


Wirus Hepatitis C, zwany także HCV, zakaża komórki wątroby i przez wiele lat, a nawet dziesięcioleci, może się w nich rozwijać. Wirusa typu C znamy dopiero od roku 1989 (wcześniej znane były typy: A i B). Testy wykrywające jego obecność powstały jeszcze później. Dlatego każdy, komu przetaczano krew przed rokiem 1993, był narażony na kontakt z tym wirusem. Zakażenie HCV jest bardzo często określane jako "cicha epidemia", gdyż u mniej niż 50 proc. nosicieli wirusa można zauważyć jego objawy. Zwykle są one jednak mało charakterystyczne lub niewyraziste, należą do nich np. złe samopoczucie, ciągłe zmęczenie, osłabienie, utrata wagi, nudności, problemy z koncentracją oraz objawy charakterystyczne dla grypy. Typowe zażółcenie skóry i oczu pojawia się tylko u co dziesiątego chorego. Proces degeneracji tkanki wątrobowej jednak stale postępuje i może dojść do zwłóknienia wątroby, marskości lub nawet raka wątroby.

We krwi, ślinie, moczu i pocie


W większości wypadków (ok. 80 proc.) zakażenie wirusem HCV następuje w warunkach szpitalnych. Często dochodzi do nich podczas nawet drobnych zabiegów chirurgicznych, takich jak usuwanie znamion, zastrzyki czy pobieranie krwi. Do zakażenia może dojść również podczas tak powszechnych czynności, jak wizyta u fryzjera, kosmetyczki, manikiurzystki, stomatologa, w trakcie tatuowania ciała czy kolczykowania, ale nawet od zakażonych domowników poprzez kontakt z ich krwią. Amerykańscy uczeni znaleźli ślady wirusa żółtaczki typu C w ludzkiej ślinie. Grupa naukowców z uniwersytetu w Seattle badała ślinę 12 nosicieli wirusa żółtaczki typu C codziennie przez 21 dni. Z 248 próbek w jednej na pięć wykryto żywe wirusy. Wirus żółtaczki typu C jest przenoszony z krwią, jednak teoretycznie zdaniem naukowców jest możliwe zakażenie w czasie pocałunku lub mycia zębów pożyczoną, zainfekowaną szczoteczką. Największym zagrożeniem są ludzie, którzy cierpią na choroby dziąseł. Jak wykazały inne badania, wirus może też być obecny w moczu i pocie.

Trzeba wykonać testy


Jeśli ktoś należy do grupy ryzyka, powinien wykonać badanie na obecność przeciwciał HCV (przeciwciała pojawiają się mniej więcej cztery tygodnie po zetknięciu z wirusem). Podejrzewając zakażenie wirusem HCV, możemy nakłaniać lekarza rodzinnego do zlecenia testu na przeciwciała anty HCV, wykonać go prywatnie (koszt ok. 40 złotych) lub zgłosić się do punktu krwiodawstwa, gdzie pobrana krew jest rutynowo i bezpłatnie badana na obecność HCV. Obecność przeciwciał dowodzi, że dana osoba zetknęła się z wirusem, natomiast nie świadczy o tym, że jest chora. Wyjaśnia to dopiero kolejne badanie - na obecność wirusa we krwi.

Kolejka po życie


Mimo wieloletnich intensywnych badań na razie nie udało się opracować szczepionki przeciw HCV, bowiem wirus C jest bardzo zmienny. Zdaniem prof. Jacka Juszczyka z Akademii Medycznej w Poznaniu, aby zapobiec nowym zakażeniom, trzeba poprawić standardy higieniczne w szpitalach - na przykład koniecznie myć ręce po każdym kontakcie z pacjentem. Potrzebna jest również edukacja społeczeństwa i lekarzy rodzinnych, dzięki czemu będzie można zwiększyć wykrywanie i leczenie bezobjawowych zakażeń HCV. Jeśli choroba zostanie wcześnie wykryta, istnieją duże szanse na wyleczenie. Wprawdzie leki (np. pegylowany interferon z rybawiryną) są drogie, ale w ciągu pół roku do roku można wyleczyć ponad 70 procent pacjentów. Poza tym, jak wyliczyli Amerykanie, koszty społeczne zaniechania leczenia są wielokrotnie wyższe niż samego leczenia. Niestety, kliniki i szpitale chorób zakaźnych w Polsce otrzymują co najmniej o połowę za mało pieniędzy na leczenie bieżące zakwalifikowanych do leczenia chorych z Hepatitis C i B. Kolejka czekających na leczenie rośnie.

Poza prawem


Zdesperowani pacjenci coraz częściej chcą szukać sprawiedliwości w sądzie. Jeśli od zakażenia minęło więcej niż 10 lat lub od jego wykrycia upłynęły więcej niż 3 lata, sprawa ulega przedawnieniu. Po tym terminie pacjent w sądzie nic już nie wskóra. Zdaniem Jarosława Chojnackiego, prezesa Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV "Prometeusze", terminy te nie mają żadnego uzasadnienia w chorobie, w której o zakażeniu możemy się dowiedzieć po np. 40 latach, bo wcześniej nikt nas nie wysłał na żadne badanie i nie było dotąd żadnych objawów choroby.
Aby skuteczniej walczyć z wirusowym zapaleniem wątroby typu C, z inicjatywy Zarządów Głównych Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego, została powołana Polska Grupa Ekspertów HCV. Zdaniem prof. Waldemara Haloty, przewodniczącego Grupy, należy głośno mówić, że HCV jest problemem społecznym, który może przerodzić się w dramat. Za 15-20 lat możemy stanąć wobec problemu odległych skutków działania wirusa HCV w postaci lawinowej liczby zachorowań na marskość lub raka wątroby. Nadrzędnym celem Polskiej Grupy Ekspertów HCV jest powstrzymanie narastającego problemu epidemiologicznego oraz stworzenie narodowego programu zapobiegania epidemii HCV oraz zapewnienie leczenia pilnie potrzebującym. Duże znaczenie mają także organizacje pacjentów - jak np. Stowarzyszenie Pomocy Chorym "Prometeusze" - które zajmują się edukacją i wspierają psychologicznie chorych (adres internetowy http://www.prometeusze.pl/

Zakażeni wirusem HCV mogą być:

- osoby, które przed rokiem 1993 miały przetaczaną krew (transfuzję lub preparaty krwiopochodne)
- osoby często hospitalizowane
- leczeni na choroby nowotworowe
- dializowani
- pracownicy szpitalnych stacji dializ
- chorzy na hemofilię
- pracownicy służby zdrowia (przede wszystkim: ortopedzi, chirurdzy, stomatolodzy, pielęgniarki, salowe)
- osoby, które miały w życiu jakikolwiek zabieg chirurgiczny
- osoby, które miały wykonywane badania i zabiegi endoskopowe
- narkomani, stosujący dożylne narkotyki
- osoby, u których doszło do dużych przerwań powłok skórnych (wypadki samochodowe, wypadki w pracy, mocne skaleczenia, gdzie wymagane było np. chirurgiczne zszycie skóry)
- homoseksualiści
- osoby, które wykonywały na swym ciele tatuaż
- pacjenci, którzy przed 1995 rokiem otrzymali immunoglobulinę antyRHD (pomimo oficjalnych zaprzeczeń Ministerstwa Zdrowia - wielu specjalistów uważa, że ryzyko zainfekowania jeszcze wtedy istniało)

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki