Logo Przewdonik Katolicki

Graal odnaleziony!!!

Natalia Budzyńska
Fot.

W dzień Pięćdziesiątnicy ukazał się królowi Arturowi i jego rycerzom przedziwny kielich - Święty Graal. Od tej chwili szukali go nie tylko bohaterowie literaccy, ale i żywi ludzie, bo od czasów średniowiecza Graal fascynuje do dziś. To dziwne, że Graal zajmuje tak ważne miejsce w świadomości ludzkiej, a przecież nawet nie istnieje jakiś jeden określony obraz jego wyglądu, ani...

W dzień Pięćdziesiątnicy ukazał się królowi Arturowi i jego rycerzom przedziwny kielich - Święty Graal. Od tej chwili szukali go nie tylko bohaterowie literaccy, ale i żywi ludzie, bo od czasów średniowiecza Graal fascynuje do dziś.


To dziwne, że Graal zajmuje tak ważne miejsce w świadomości ludzkiej, a przecież nawet nie istnieje jakiś jeden określony obraz jego wyglądu, ani żaden rzeczywisty dowód na to, że w ogóle istniał. Niektórzy twierdzą, że ma formę kielicha, inni, że jest to misa, a nawet kamień lub klejnot. W każdym razie, wygląda na to, że ów niezwykle tajemniczy przedmiot zasługuje na to, by oddać swoje życie na znalezienie go, nawet jeśli poszukiwania miałyby być bezowocne. Ta "droga do Graala" stała się drogą duchowej inicjacji i bardzo spodobała się różnej maści ezoterykom, a sam Graal z konkretnego przedmiotu ewoluował do symbolu siły, energii, która ma moc leczenia ran i darowania długowieczności.

Średniowieczne opowieści


Po raz pierwszy świat przeczytał o Graalu w poemacie "Perceval" z 1175 roku Chretiena de Troyes. De Troyes wspomniał tylko o Graalu w paru zaledwie wersach, opisując przygody młodzieńca Percevala. Perceval w czasie swoich podróży trafił do tajemniczego zamku zranionego Króla Rybaka. W czasie rozmowy z nim do komnaty wkracza dziwny orszak: młodzieniec trzymający włócznie i panna z naczyniem w dłoniach. "Kiedy weszła panna z graalem, tak wielka jasność spłynęła na komnatę, że świece pobladły". Perceval powinien zadać pytanie: "Komu służy Graal?", wówczas król Rybak zostałby uzdrowiony. Jednak nie zrobił tego, młodzieniec zauroczony odjeżdża z zamku, a kiedy zamyka się za nim most zwodzony, przysięga, że odnajdzie Graala. Oto wszystko, co Chretien napisał na ten temat, nie dokończył opowieści, bo umarł. Ale historia tajemniczego naczynia zapłodniła wyobraźnię średniowieczną i odtąd powstało wiele jej kontynuacji. Jedna z nich mówi wreszcie wprost o tym, że włócznia z zamku Króla Rybaka jest tą włócznią, którą zadano cios Chrystusowi na krzyżu, a Graal to puchar, do którego zebrana została krew wyciekła z rany. Mowa o "Parzivalu" Wolframa von Eschenbacha napisanym między 1200 a 1210 rokiem.

Józef z Arymatei w Glastonbury


Chretien de Troyes i być może jego nieznani poprzednicy dobrze znali stare tradycje chrześcijańskie: niemal jest pewne, że tło legendy pochodzi z apokryficznej Ewangelii wg św. Nikodema. Ewangelia Nikodema w średniowieczu cieszyła się dużą popularnością, bywała nawet czytana w kościele w czasie nabożeństw. W swej bibliotece miał ją św. Bernard z Clairvoux i św. Jan Kanty. Jedna z jej części opisuje historię Józefa z Arymatei. Otóż bok Chrystusa został przebity włócznią przez ślepego rzymianina Longina, który gdy dotknął okrwawioną ręką swych oczu - odzyskał wzrok. Józef z Arymatei wziął wówczas kielich i zebrał do niego krew Chrystusa. Inne opowieści mówią, że ów kielich był tym samym, którego używał Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. Po zniknięciu ciała Jezusa Rzymianie oskarżyli Józefa o jego kradzież i uwięzili go, pozbawiając pożywienia. W więzieniu ukazał się Józefowi sam Jezus i wyjawił mu różne tajemnice, przysyłał też codziennie gołębia, który zostawiał Hostię w kielichu. W roku 70 Józef został uwolniony i wraz ze swoją siostrą i jej mężem Brun udał się na wygnanie za morze z niewielką grupą uczniów. Inne opowieści głoszą, że znalazł się na misjach w Galii, Hiszpanii, a potem w Anglii wraz z Łazarzem, Martą i Marią Magdaleną. W każdym razie to jemu przypisuje się założenie pierwszego chrześcijańskiego kościoła w Brytanii: pod wezwaniem Matki Chrystusa w Glastonbury. Tam też przechowywany był Graal i służył jako kielich mszalny podczas Mszy Graala. W innych wersjach opieka nad Graalem przechodzi na Brona, który powołał Zakon Rycerzy Graala i zbudował świątynię na Górze Zbawienia - Muntsalvach. Dalej opowieści mówią, że Bron jako Strażnik Graala, nazwany też Królem Rybakiem, otrzymał tajemniczą ranę i równocześnie kraina dookoła zamku stała się pustynna (Ziemia Jałowa).

Poszukiwany od 454 roku n.e.


W ten sposób doszliśmy do czasów króla Artura i Okrągłego Stołu, nad którym w dzień zesłania Ducha Świętego pewnego razu ukazał się Graal. Sam stół też ma swoją ciekawą historię. Otóż, stół arturiański był nazwany Trzecim Stołem i powstał na wzór stołu Graala zbudowanego przez Józefa z Arymatei. Przedstawiał on stół Ostatniej Wieczerzy, przy którym jest trzynaście miejsc i jedno symbolizujące miejsce Chrystusa - tam została położona ryba. Trzynaste miejsce - miejsce Judasza - było pozostawione puste po tym, jak jeden z towarzyszy Józefa usiadł na nim i natychmiast umarł. Odtąd nosiło nazwę Niebezpiecznego Miejsca lub Stolicy Zguby. Natomiast Drugi Stół znajdował się w Świątyni Graala, Muntsalvach, i przy nim celebrowana jest Msza Graala. Przy Okrągłym Stole Artura w zamku Kamelot nadal istniało Miejsce Zguby, na którym nikt nie mógł zasiąść i pozostać przy życiu z wyjątkiem tego, komu było przeznaczone. Otóż właśnie w dzień Pięćdziesiątnicy czterysta pięćdziesiąt cztery lata po śmierci Jezusa przybył do zamku Kamelot, rycerz Galahad, i zasiadł na Miejscu Zguby. Chwilę potem "...promień słońca przedarł się niespodzianie przez mrok i rozjaśnił salę... a był siedmiokroć jaśniejszy niż to, co oko ludzkie widziało... i na wszystkich spłynęła łaska Boża. I nagle w sali pojawił się Święty Graal, okryty płatem białego brokatu, a tak promieniejący cudowną jasnością, że nikt z obecnych nie mógł nań patrzeć. (...) Zdawał się sunąć pomiędzy nimi na słonecznym ramieniu, przepełniając wszystkich radością i pokojem Bożej obecności." I gdy Graal nagle zniknął, wszyscy rycerze poprzysięgli, że nie spoczną, póki nie odnajdą Graala lub też nie zrozumieją, iż są niegodni tego dokonać. Z wielu, którzy wyruszyli, paru tylko przelotnie go ujrzy, a jedynie Galahad będzie tym, który go "odnajdzie". Bowiem "Graala możesz odnaleźć nie dzięki ziemskiej sile, lecz tylko czystością twego serca". Opowieści mówią o tym, że gdy Galahad wypił Krew Pańską z kielicha, skończyła się cała historia: król Rybak wyzdrowiał i umarł w pokoju, Ziemia Jałowa zakwitła, Galahad umarł przy ołtarzu, a jego dusza uleciała do nieba, natomiast Święty Graal i Włócznia uniosły się do niebios i zniknęły, a odtąd ich nie ujrzało nigdy ludzkie oko.

SS na tropie Graala


Legenda o Świętym Graalu rozwijała się z zadziwiającą szybkością: na początku XII wieku niewielu o niej słyszało, ale pod koniec XIII wieku niewielu było takich, którzy nie słyszeli. Niedługo legenda stała się rzeczywistością - bo ludzie potrzebują tajemnicy - i Graal zaczął być poszukiwany naprawdę. Niektórzy badacze, jak Lous Massignon, upatrują narodzin "kultu Świętego Graala" w liturgii Świętej Włóczni specjalnie ustanowionej przez patriarchat w Antiochii w IX wieku. W 1101 roku genueńczycy zrabowali z jednego z meczetów w Cezarei w Palestynie naczynie, o którym sądzono, że jest wyrżnięte z jednego wielkiego szmaragdu - do dziś przechowywane jest jako Sacro Catino w skarbcu katedry św. Wawrzyńca w Genui.
Graala poszukiwali katarzy, a nawet podejrzewano, że byli w jego posiadaniu. Po upadku Montsegur w Langwedocji, które było ważną twierdzą tej heretyckiej sekty, krążyły pogłoski o bogato zdobionym kielichu, który był tam przechowywany. Ale poszukiwacze Graala wskazywali też na Monserrat w Hiszpanii, Glastonbury, zamek Castell Dinas Bran w Walii, siedmiowieczny Takt-i-Taqdis w Persji, i zamki templariuszy, którzy podobno też byli w posiadaniu Graala. Montsegur i Monserrat dokładnie przeszukały specjalne oddziały SS, a Heinrich Himmler w 1940 roku osobiście spędził wiele godzin w bibliotece klasztoru Benedyktynów na górze Monserrat, szukając informacji o podobno przebywających tam niegdyś katarach. Himmler bowiem czuł się jednym z rycerzy Świętego Graala, a wyspecjalizowane służby SS od 1930 roku zajmowały się poszukiwaniami tego kielicha.

Graal odnaleziony


Może wydawać się ciekawe, że ani w XIII wieku, kiedy legendy o Graalu były tak popularne, a zbieranie relikwii było zajęciem powszechnym, ani później, nawet dziś, gdy New Age na nowo obudziło pamięć o Graalu, Kościół nie wypowiedział się, ani nie odniósł do tego, czy przedmiot taki w ogóle istnieje. Oczywiście było to - i jest - powodem do przeróżnych spekulacji, łącznie z tymi, że "Watykan" coś ukrywa. A jednak "Watykan" dał odpowiedź mistycznym poszukiwaczom Graala: sobór laterański oświadczył, że wino Eucharystii jest krwią Chrystusa. Na próżno poszukuje się Graala, on jest blisko: kielich Ostatniej Wieczerzy napełnia się na nowo codziennie podczas każdej Mszy świętej. I to prawda: spożywanie z niego ma moc uzdrawiającą, prowadzi też do życia wiecznego - daje więc nieśmiertelność. Ale droga do niego może być równie długa, jeśli nie otrzyma się łaski wiary w Miłosierdzie Boga.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki