Logo Przewdonik Katolicki

Wielkie skarby w małym kościele

Lucyna Muniak
Fot.

Z kościołem rektorskim pw. św. Jana Chrzciciela w Gnieźnie związana jest pewna legenda, która zdaje się być dzisiaj nieco zapomniana. Warto jednak do niej powrócić, choćby tylko po to, by usłyszeć niezwykłą opowieść, która w sobie właściwy sposób próbuje wyjaśnić pochodzenie małych wyżłobień na zewnętrznych murach tej najmniejszej gnieźnieńskiej świątyni. Wspomniane...

Z kościołem rektorskim pw. św. Jana Chrzciciela w Gnieźnie związana jest pewna legenda, która zdaje się być dzisiaj nieco zapomniana. Warto jednak do niej powrócić, choćby tylko po to, by usłyszeć niezwykłą opowieść, która w sobie właściwy sposób próbuje wyjaśnić pochodzenie małych wyżłobień na zewnętrznych murach tej najmniejszej gnieźnieńskiej świątyni.
Wspomniane wydrążenia u niejednego skwapliwego badacza historii mogą wzbudzić całkiem poważne pytania: skąd się tam wzięły? Czemu miały służyć? Czy jest to element ozdoby, czy też swoistego rodzaju "ząb czasu"? A może to tylko zwykłe uszkodzenia? I chyba niełatwo będzie znaleźć jakąkolwiek wyczerpującą odpowiedź. Przywołajmy zatem legendę, według której są to ślady dusz pokutujących, które raz w roku wstają z grobów i usiłują dostać się do kościoła. A ponieważ w nocy świątynia jest zamknięta, dusze pokutujące próbują wyżłobić szczeliny i otwory, by przedostać się przez mur. Stąd ślady pozostawione przez zmarłych wiercących mury od zmroku aż do pierwszego piania koguta, po którym znowu wracają do swych grobów na kolejny rok ciężkiej pokuty. Ponoć w dawnych czasach ludzie widywali na górze wokół kościoła krzątające się, niewyraźne, jakby z mgły postaci i nieraz odmawiali za nich swoją modlitwę. Tyle i tylko tyle powie nam stara legenda...
"Spadkobierca" tradycji bożogrobców
Zostawiając na boku legendę, warto jednak przyjrzeć się z bliska bezcennemu zabytkowi i odkryć piękno oraz historyczne bogactwo, dla którego turyści i spacerowicze odwiedzają ciągle kościół na Wzgórzu Krzyżackim w Gnieźnie. Budynek świątyni został wzniesiony przez Zakon Rycerzy Grobu Pańskiego (bożogrobców), którzy przybyli do Gniezna z Miechowa ok. 1179 r., dzięki kanonikowi gnieźnieńskiemu Przecławowi. Przy znacznym wsparciu fundacji Przemysła II i Bolesława Pobożnego, bożogrobcy wybudowali kościół i klasztor. Wtedy były to przedmieścia Gniezna, a znajdująca się tutaj wieś nazywała się Grzybowo. Obiekty te uległy zniszczeniu najprawdopodobniej w czasie najazdu Krzyżaków na Gniezno w 1331 r. Obecny kościół pw. św. Jana Chrzciciela, "spadkobierca" pierwszej świątyni z XIII wieku, został odbudowany i jest jedynym w Gnieźnie, a także jednym z niewielu na terenie Polski, który przetrwał w niezmienionej gotyckiej formie. To najstarszy, a zarazem najmniejszy kościół w Gnieźnie. - Niektórzy dodają jeszcze, że jest najpiękniejszy - uśmiecha się ks. kanonik Kazimierz Kociński, rektor kościoła.
Gotycka "perełka"
Tak można określić tę niewielką świątynię, która na każdym kroku ukazuje zwiedzającym prawdziwe gotyckie skarby, poczynając od bardzo bogato zdobionych krzyżowych przęseł sklepiennych, zarówno w prezbiterium, jak i w części nawowej, a kończąc na przylegającym do kościoła gotyckim klasztorze, w którym obecnie mieści się szkoła specjalna. Na każdym kroku można też zauważyć ślady bożogrobców, którzy swój charakterystyczny znak podwójnego krzyża pozostawili zarówno na zwornikach przęseł, jak i we wnękach przeznaczonych na sedilia (kamienne wnęki na miejsca siedzące dla zakonników usytuowane w prezbiterium). W prezbiterium widoczna jest unikalna gotycka polichromia, która została odkryta podczas prac konserwatorskich. Te ścienne malowidła ukazujące głowy królów i proroków Starego Testamentu odsłonięto na początku XX wieku spod warstwy białego wapiennego tynku. Jednak właściwe prace konserwatorskie, związane z oczyszczeniem i konserwacją polichromii, wykonano w 1988 r. Wzrok zwiedzających mogą również przykuć płaskorzeźby przedstawiające m.in. sceny z życia Chrystusa, Matki Bożej i Jana Chrzciciela. Warto więc odwiedzić kościół pw. św. Jana w Gnieźnie. Warto przyjść tutaj dla niezwykłych zabytków kryjących się w jego murach, a przy okazji pomodlić się za pokutujące dusze, które być może nadal próbują dostać się raz w roku do świątyni.... (Legendę zaczerpnięto z opracowania "Podania i legendy" Lucjana Siemieńskiego)

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki