- Wszystkie spośród dziesięciu najcieplejszych lat w historii globalnych obserwacji temperatury wystąpiły po 1990 roku. Z powodu ocieplenia klimatu liczba wielkich powodzi w czasie ostatnich 10 lat była tak duża, jak w czasie wcześniejszych kilku dziesięcioleci. Ocenia się, że w XXI wieku ocieplenie klimatu będzie co najmniej dwukrotnie, a może nawet dziesięciokrotnie silniejsze niż to, które obserwowaliśmy w ubiegłym stuleciu. Im atmosfera ma wyższą temperaturę, tym może pomieścić więcej pary wodnej. Więcej pary oznacza większe zagrożenie wystąpienia obfitego deszczu. Zagrożenie powodziowe będzie zatem narastać - tłumaczy prof. Zbigniew Kundzewicz z Zakładu Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu.
Polskie rzeki otoczone są tysiącami kilometrów wałów przeciwpowodziowych. Tam, gdzie władze lokalne mają jakieś pieniądze, tam je wznoszą, przedłużają i umacniają. W efekcie woda w Odrze czy środkowej Wiśle ma obecnie do dyspozycji tylko 25 procent pierwotnej powierzchni doliny. To samo dzieje się na innych rzekach. - Np. na Bugu stosunkowo niedawno wybudowano wały, które niczego nie chronią poza łąkami i pastwiskami, choć te, o ironio, są w najlepszej kondycji właśnie wtedy, gdy są regularnie przez rzekę zalewane. Ich wzniesienie podwyższy ewentualną falę powodziową o 1,5 m. Czyli tereny, które przedtem były zalane przez dwa tygodnie w roku, na wysokość ok. 20 cm, po ewentualnym przerwaniu wału będą zalane na 1,5 metra. Skutek jest taki, że wały wybudowane dla ochrony przed powodzią zwiększyły zagrożenie mieszkańców - mówi Jace Engel z WWF Polska, Światowego Funduszu Na Rzecz Przyrody.
Wiara w skuteczność koparki
Powódź kształtuje się w górnej części dorzecza, czyli na obszarach wyżynnych lub górskich. Tam zwykle są najgwałtowniejsze opady. By zapobiec powodzi, należy zapewnić wodzie miejsce, gdzie mogłaby się gromadzić. Dobrze do tego się nadają naturalne rozlewiska rzek. Zrozumiały to już takie państwa jak USA, Niemcy czy Holandia, które dążą do zachowania lub odtworzenia naturalnych obszarów zalewowych rzek, by zrobić miejsce wodzie. Jeżeli uda się ją zatrzymać na małych dopływach w górnej części dorzecza, to prawdopodobieństwo wystąpienia dużego wezbrania już na głównych rzekach jest dużo mniejsze. Niemcy obecnie wydają miliardy euro na np. wykupywanie gruntów ornych w górze Renu i tworzenie tam tzw. polderów zalewowych, czyli miejsc, gdzie będzie gromadzony nadmiar wód. Zmniejszy to ryzyko powodzi i ochroni tereny położone w dolnym biegu rzeki. Współcześnie odchodzi się od technicznych metod ochrony przeciwpowodziowej, takich jak wały, zapory czy pogłębianie dna rzeki przy pomocy koparek. Na świecie metody te stosuje się w coraz mniejszym zakresie. W Polsce ciągle dominuje wiara w ich skuteczność. - Polska dostała kredyt 250 mln euro z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na usuwanie skutków powodzi z 2001 r. w dorzeczu Wisły i poprawę bezpieczeństwa powodziowego. Do tego rząd dołożył ponad 100 mln euro z budżetu państwa. Duża część tych pieniędzy została wydana na odbudowę zniszczeń po powodzi. Sporo tych środków wydawana jest jednak na zwykłe niszczenie rzek. Za unijne pieniądze zamiast dążyć do tworzenia naturalnych rozlewisk zatrzymujących nadmiar wód, prostuje się koryta rzek, betonuje się ich brzegi i wycina rosnące na nich drzewa. Działania te zamiast poprawy bezpieczeństwa zwiększają zagrożenie powodziowe w skali dorzecza - mówi Jacek Engel.
Żaby, ryby i raki
Rzeki nieuregulowane "wiją się" jak przysłowiowe wstążeczki. Stanowią bardzo zróżnicowane ekosystemy. Mają różną prędkość, temperaturę i głębokość wody, zawierają płycizny i mielizny, na ich brzegach leżą powalone drzewa, miejsca ukrycia rzecznej fauny. Gdy przy pomocy koparek się je wyprostuje i pozbawi naturalnych rozlewisk, to jak np. rzeka Tabor wyglądają jak zwykłe rowy czy rynny. Ich wody płyną ze stałą prędkością, nie ma w nich żadnych ukryć. Ich fauna i flora ulega dewastacji. Obszary zalewowe są terenami o największej różnorodności roślin i zwierząt. Ich różnorodność w europejskich lasach łęgowych (czyli rosnących w dolinach rzek) jest porównywalna z puszczą amazońską. Wybudowanie wałów powoduje, że lasy odcięte od wody powoli zamierają. Często się je wycina, bo ponoć spowalniają odpływ wód i powodują wzrost fali powodziowej. W zeszłym roku organizacje ekologiczne głośno protestowały przeciw wycinaniu nadwiślańskich lasów łęgowych na terenie Warszawy. Są one ewenementem na skalę europejską. Żadna stolica europejska nie może się nimi pochwalić. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie podjął decyzję o ich wycięciu. Ponad połowa lasu poszła "pod topór". Jak potem obliczono przy użyciu specjalistycznych metod, zabieg ten obniży ewentualną falę powodziową zaledwie o 10 cm. Regulacja rzek to często wyrok na ich faunę i florę. Np. na Białce Lelowskiej podczas regulacji koryta rzeki skrócono jej bieg o 5600 m, końcowy 6-km odcinek rzeki "wtłoczono" do rury. Podczas prac zatrzymano nurt rzeki, efektem było wyginięcie tysięcy ryb, w tym także chronionych. Prace na Białce i Żebrówce zagrażają siedliskom raka, pstrąga i bobra.
Niemądry Polak po szkodzie
Powodzi nie da się uniknąć. Od kiedy ludzie zaczęli budować swe domostwa w dolinach rzek, zawsze zagraża im zalanie. W ostatnich kilkunastu latach notuje się na świecie wyraźny wzrost strat powodziowych. Po 1990 r. zanotowano ponad 30 powodzi w każdej straty materialne przekroczyły miliard dolarów i liczba ofiar przekroczyła 1000. Dramatyczne wezbranie rzek w Austrii, Czechach i Niemczech w sierpniu 2002 spowodowały straty w wysokości 15 miliardów euro. Na razie nie ma przepisów zabraniających budowę siedlisk ludzkich w dolinach rzecznych. W 1997 r. powódź całkowicie zalała m.in. Kozanów, jedno z osiedli Wrocławskich. Zbudowano je na terenie, które pierwotnie było zarezerwowane na miejsce rozlewu Odry. Ludzie nie wyciągnęli żadnych wniosków. Parę lat po powodzi osiedle się rozbudowuje, powstają następne domy.
- Ktoś kiedyś porównał system rzek, strumieni i jezior do układu krwionośnego w organizmie przyrody. Od jego dobrego funkcjonowania zależy zdrowie świata: ludzi, zwierząt i roślin. Święty Franciszek modlił się: "Bądź pochwalony, Panie mój, przez siostrę wodę, która jest bardzo pożyteczna i pokorna, cenna i czysta". Psalmista w pierwszym psalmie porównywał człowieka szczęśliwego do drzewa, które zasadzone nad płynącą wodą wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną. Jak to się więc dzieje, że tradycja biblijna i nauki chrześcijańskich mistyków przyrody nie wykształciły w nas wrażliwości na piękno świata i jego "układu krwionośnego". Uważamy, że świat wymyślony przez inżynierów jest lepszy niż Boże stworzenie, dlatego dewastujemy lasy i rzeki. Chrześcijanie nie powinni się na to godzić, jednak nasz głos sprzeciwu jest ciągle zbyt słaby.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













