Logo Przewdonik Katolicki

Młodość na gazie

Renata Krzyszkowska
Fot.

Ponad 95 procent gimnazjalistów klas trzecich i 98 procent uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych w Łódzkiem deklaruje, że przynajmniej raz sięgnęło po alkohol. W czasie dwunastu ostatnich miesięcy upiła się chociaż raz połowa młodszej młodzieży oraz ponad 60 procent starszych uczniów. Nie lepiej jest w innych regionach Polski. Około 70 procent młodych warszawiaków pije...

Ponad 95 procent gimnazjalistów klas trzecich i 98 procent uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych w Łódzkiem deklaruje, że przynajmniej raz sięgnęło po alkohol. W czasie dwunastu ostatnich miesięcy upiła się chociaż raz połowa młodszej młodzieży oraz ponad 60 procent starszych uczniów. Nie lepiej jest w innych regionach Polski. Około 70 procent młodych warszawiaków pije alkohol regularnie i wielu spośród nich się upija. Takie dane ujawnił niedawno Warszawski Instytut Psychiatrii i Neurologii, po przeprowadzeniu sondaży w ramach Europejskiego Programu Badań Ankietowych ESPAD dotyczących spożywania alkoholu i narkotyków przez młodzież szkolną.


Z badań wynika, że młodzi ludzie najczęściej piją u kogoś w domu lub na świeżym powietrzu, najrzadziej zaś w pubach, restauracjach bądź dyskotekach. - Niestety, istnieje przyzwolenie dorosłych na picie alkoholu przez młodzież. Rodzice często uważają, że lepiej jest, by młodzi pili alkohol, niż mieliby używać narkotyków. Mylnie uważają, że alkohol jest mniej szkodliwy - mówi Anna Mroczek, dyrektor Regionalnego Centrum Polityki Społecznej przy Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi. Według WHO, zagrożenie dla zdrowia przez leganie dostępny alkohol może być większe niż to, jakie niosą ze sobą nielegalne narkotyki. Według jej raportu, uzależnienie od alkoholu i papierosów oznacza dla społeczeństw znacznie większe koszty niż w przypadku uzależnienia od narkotyków takich jak kokaina i heroina. Jak stwierdza Raport WHO, w roku 2000 narkotyki były na świecie przyczyną 0,8 proc. zachorowań, tymczasem w przypadku alkoholu odsetek ten wynosił aż 4,1 proc., a w przypadku papierosów 4 proc. Wskaźniki procentowe wyliczono na podstawie kalkulacji kosztów ponoszonych przez społeczeństwo na skutek przedwczesnych zgonów i inwalidztwa.

Od wódki rozum krótki


Nadużywanie alkoholu zwłaszcza we wczesnej młodości związane jest z ryzykownymi zachowaniami: wypadkami, przemocą, agresją, niewłaściwymi kontaktami seksualnymi. Alkohol osłabia układ odpornościowy organizmu, przez co zwiększa podatność nie tylko na wszelkie infekcje, ale także na rozwój choroby nowotworowej. Alkohol drażni i uszkadza śluzówki, zaburza pracę jelit, utrudnia wchłanianie pokarmów, upośledza funkcje takich narządów jak wątroba czy trzustka. Według ostrożnych szacunków, co roku w Polsce ok. 30 tys. dzieci jeszcze nie narodzonych narażonych jest na działanie alkoholu. Dzieci matek, które piły w czasie ciąży, mogą cierpieć na FAS (Fetal Alcohol Syndrome - alkoholowy zespół płodowy), czyli grupę wrodzonych zaburzeń, umysłowych i fizycznych płodu. Termin został wprowadzony przez naukowców amerykańskich blisko 30 lat temu. W Polsce prace na rzecz zapobiegania problemom FAS zainicjowało Towarzystwo Zastępczego Rodzicielstwa z Jastrzębia Zdroju. Zdaniem jego członków, poziom wiedzy o zagrożeniach alkoholu dla płodu jest w społeczeństwie ciągle niewystarczający. Lekarze rzadko w rozmowach z pacjentkami podejmują ten temat. Zdarza się nawet, że polecają ciężarnym kobietom małe ilości czerwonego wina lub piwa. Zaburzenia dzieci z FAS zaliczane są do trzech kategorii - zaburzeń wzrostu, zarówno w okresie prenatalnym, jak i po przyjściu na świat, zniekształceń twarzoczaszki objawiających się m.in. zwężeniem szpary powiekowej, słabo zaznaczoną podnosową rynienką wargową i małą żuchwą, a także - po trzecie - zaburzeń ośrodkowego układu nerwowego.

Browarek w tornistrze


W powszechnej opinii alkohol jest mniejszym zagrożeniem niż narkotyki, bo w odróżnieniu od nich jest reklamowany i dostępny w prawie każdym sklepie. Młodzi najrzadziej kupują alkohol w pubach i restauracjach, bo tam jest on droższy, a właściciele pytają ich o wiek, bojąc się utraty koncesji. Za to obaw takich nie ma większość sprzedawców w sklepach. - Pod domem, w którym mieszkam, znajduje się sklepik, w którym można kupić piwo, a okna mojego mieszkania wychodzą na liceum. Codziennie widzę, jak na przerwach tłumek młodzieży przychodzi do sklepiku na "browarka". Wypijają go na ławeczkach czy okolicznych podwórkach. Gdy młody człowiek wypije puszkę piwa na przerwie, to wraca na lekcje lekko pijany. Nauczyciele to widzą, ale nie wiedzą, co robić lub może się boją reagować. Młodzież pije głównie z ciekawości. To jest czas prób. Wypada się napić, bo inaczej wychodzi się przed rówieśnikami na "dupka" - mówi Andrzej Samson, psycholog. Niestety, młodzież ma kontakt z alkoholem od najmłodszych lat. Na uroczystościach rodzinnych dorośli piją prawdziwego szampana, a latorośle napój musujący mający go imitować. Nadal powszechną praktyką jest wysyłanie dzieci po piwko dla tatusia. - Mimo zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim kupić go może nawet dziecko. W cywilizowanych krajach, np. w Szwecji nie ma takiej siły, która by zmusiła sprzedawcę do sprzedania alkoholu młodemu człowiekowi bez obejrzenia jego dokumentu tożsamości. Osoby nieletnie na pewno alkoholu nie kupią. W Polsce niestety prawo w tej kwestii jest przez dorosłych notorycznie łamane - dodaje Andrzej Samson.

Na rauszu do tablicy


W środowisku młodzieżowym picie alkoholu stało się normą. Nauczyciele potwierdzają, że coraz częściej zdarzają się sytuacje, że młodzież przychodzi na lekcje "wstawiona". Uczniowie niejednokrotnie wnoszą alkohol na teren szkoły. - Prawo nie zezwala na badanie uczniów alkomatem czy narkotestem bez zgody rodziców. Są szkoły, zwykle małe, prywatne, które zdecydowały się na stosowanie narkotestów. Aby uzyskać pozwolenie ich stosowania, musiały pokonać długą drogę. Zgodę musiała wydać rada pedagogiczna, komitet rodzicielski i wszyscy rodzice. Nauczyciele często i bez specjalistycznych urządzeń wiedzą, kto jest pijany, a kto brał narkotyki. Coraz częściej jednak wolą nie reagować. Gdy dostrzegą problem, z reguły pozostają z nim sami, bo nie mogą liczyć na współpracę z rodzicami - mówi Anna Mroczek. Jak uważa prezes Stowarzyszenia Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN, ks. Bronisław Paweł Rosiak, edukować należy nie tylko dzieci, ale przede wszystkim rodziców, aby potrafili rozmawiać z dziećmi o ich problemach oraz zauważać pierwsze sygnały zażywania narkotyków. Większość rodziców wypiera bowiem ze świadomości myśl, że dziecko jest uzależnione. Zdaniem ks. Rosiaka, rodzice zbyt późno to przyznają, bo się wstydzą opinii otoczenia. Ważniejsze jest, co powiedzą ludzie, niż to, że dziecko ma poważny problem.
Picie alkoholu czy zażywanie narkotyków przez młodzież, to tylko jedna z bolączek polskiej szkoły. Jak wynika z ankiety przygotowanej przez Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy, które sondowało wybrane losowo placówki, 50 proc. uczniów jest w szkole okradana. Połowa gimnazjalistów i dzieci z podstawówek przyznało się do wagarowania, 27 proc. także do palenia papierosów. Chyba czas zmienić obecne programy profilaktyki i dostosować je do obecnego stylu życia młodzieży. - Programy te powinny mieć charakter restrykcyjny, ale i edukacyjny. Obecnie młodzież najczęściej nawet nie wie, jakie konsekwencje mogą być wyciągnięte wobec uczniów, którzy przyjdą do szkoły pijani - mówi Anna Mroczek.

Katechizm Kościoła Katolickiego 2290: "Cnota umiarkowania uzdalnia do unikania wszelkiego rodzaju nadużyć dotyczących pożywienia, alkoholu, tytoniu i leków. Ci, którzy w stanie nietrzeźwym (...) zagrażają bezpieczeństwu drugiego człowieka i swemu własnemu na drogach, na morzu lub w powietrzu - ponoszą poważną winę".


Andrzej Samson, psycholog

- Od kilkunastu lat nasila się zjawisko akceleracji. Młodzież szybciej dorasta. Jeszcze piętnaście lat temu dziewczęta dojrzewały w wieku 15-16 lat. Teraz nawet w wieku 11-12 lat. W piątej klasie szkoły podstawowej niektórzy chłopcy już mają mutację głosu. Sprzyja temu m.in. spożywanie roślin i mięsa zwierząt "pędzonych" środkami przyspieszającymi wzrost. Młodzież dzisiaj szybciej czuje się dorosła, bo ma własne telefony komórkowe, karty kredytowe, podróżuje za granicę, ma łatwiejszy niż kiedyś dostęp do pornografii, choćby przez Internet. Wiedzą, że są dla mediów i reklamodawców grupą docelową, niemal tak samo ważną jak dorośli. O ich względy starają się wytwórnie fonograficzne, projektanci mody, producenci napojów i słodyczy. To, że młodzież sięga po alkohol, zarezerwowany kiedyś tylko dla dorosłych, jest tylko logiczną konsekwencją tych wszystkich czynników.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki