"... bo nie wiedzą, co czynią..."

Nie sposób w tych dniach nie pisać o "Pasji" według Mela Gibsona. Piszą o niej właściwie wszyscy. Bardzo różnie. Nie dlatego, że chcę doszlusować do szeregu, ale z głębi serca piszę te słowa. Bo "Pasja" mną wstrząsnęła. Bo jest dla mnie jednym z najważniejszych doświadczeń religijnych ostatnich przynajmniej lat.

Dlatego też bolą mnie wypowiedzi niektórych osób. Bolą i godzą...
Czyta się kilka minut

Nie sposób w tych dniach nie pisać o "Pasji" według Mela Gibsona. Piszą o niej właściwie wszyscy. Bardzo różnie. Nie dlatego, że chcę doszlusować do szeregu, ale z głębi serca piszę te słowa. Bo "Pasja" mną wstrząsnęła. Bo jest dla mnie jednym z najważniejszych doświadczeń religijnych ostatnich przynajmniej lat.

Dlatego też bolą mnie wypowiedzi niektórych osób. Bolą i godzą w moje uczucia i religijne, i przyzwoitości, i zdrowego rozsądku opinie tzw. "autorytetów".

Proszę wybaczyć, że będę nieco ironizował. Ale nie o "Pasji", tylko o niektórych jej "odbiorcach". Najpierw zastanawia mnie sama etykieta "autorytet". Rozumiem, że nie chodzi o autorytety religijne i moralne, bo słaniający się ze starości reżyser, który chwyta się - chyba dla równowagi - kolejnej, młodej jak wnuczka "żony", proszę wybaczyć, ale nie jest dla mnie tego typu autorytetem. Może więc chodzi o autorytety artystyczne? No tak, ale znani skądinąd liderzy "Tygodnika Powszechnego", o ile wiem, nie pretendowali nigdy do Oskara, nawet za trzecioplanową rolę w kategorii seriale dla zasiedziałych wdów i niezaradnych przysłowiowych sierot… O jakie więc autorytety chodzi?

A cóż zarzucają autorytety? Epatowanie cierpieniem, okrucieństwem… Cóż, najpierw fakt wymierny. W "Pasji" giną trzy osoby, czyli o wiele mniej niż w kwadransowym "Teleekspresie". Na pewno uderza filmowo ukazana perwersja oprawców Jezusa. Ich obsceniczny śmiech, szyderstwa, choć słaniają się ze zmęczenia po "pracy" wykonanej na skazańcu. Ale czy mnóstwo ironii i perwersyjnej złośliwości nie znajduje się choćby w kreskówkach dla dzieci, gdzie dla zabawy jeden Tom zabija i gnębi drugiego Jerry'ego?

Zarzut o antysemityzm? Proszę wybaczyć, ale zarzut jest tak absurdalny, tak idiotyczny, że trudno się w ogóle do niego ustosunkować. Zresztą, gdyby w filmowej, poprawnej politycznie wersji, Apostołowie odbili Jezusa z rąk Żydów i wzięli sobie na nich odwet, to przecież i to byłby antysemityzm. A naprawdę trudno, nawet przy bezguściu i kompletnej głupocie niektórych, dawać twarze bin Ladena i Husajna arcykapłanom.

Komentarz do niektórych krytyków jest jeden: "Ojcze, odpuść im…". Komentarz do "Pasji" zostawiam na później.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2004