Logo Przewdonik Katolicki

Szrama w świecie islamu

Piotr Semka
Fot.

Zjawisko mordu zaplanowanego z zimną krwią wobec szyitów jest czymś nowym, nawet w upiornym krajobrazie terroryzmu islamskiego. Dwa straszliwe ataki terrorystyczne na pielgrzymki islamskich szyitów w Iraku i w Pakistanie przeraziły cały świat. We wtorek drugiego marca zamachy bombowe zmasakrowały uczestników szyickiej pielgrzymki w Karbali, na którą przybyli wierni z całego Iraku i...

Zjawisko mordu zaplanowanego z zimną krwią wobec szyitów jest czymś nowym, nawet w upiornym krajobrazie terroryzmu islamskiego.


Dwa straszliwe ataki terrorystyczne na pielgrzymki islamskich szyitów w Iraku i w Pakistanie przeraziły cały świat. We wtorek drugiego marca zamachy bombowe zmasakrowały uczestników szyickiej pielgrzymki w Karbali, na którą przybyli wierni z całego Iraku i sąsiedniego Iranu. Tego samego dnia miał miejsce także zamach na meczet w Bagdadzie. W obu atakach zginęło 171 pielgrzymów.
Tego samego dnia ofiarą terrorystów padli szyici w Pakistanie. W tamtejszym mieście Kweta, przy granicy z Afganistanem, podczas procesji ku czci żyjącego w VII wieku szyickiego imama Al-Husajna, zginęły w wyniku wybuchu 43 osoby, a 160 kolejnych zostało rannych.
Zjawisko mordu zaplanowanego z zimną krwią wobec szyitów jest czymś nowym, nawet w upiornym krajobrazie terroryzmu islamskiego. Tragedie interpretowane są na różne sposoby. Niektórzy wskazują, że celem zamachów było skompromitowanie Amerykanów, którzy w Iraku pełnią misję okupacyjną, i destabilizacja sytuacji w zapalnej, szyickiej części kraju. Inni interpretują zamachy według schematu konfliktu szyitów i sunnitów - dwóch największych odłamów islamu.
Nieprzypadkowo terroryści wybrali na cel, zarówno w Iraku, jak i w Pakistanie, obchody "Aszury" - najświętszego dnia pamięci szyitów. Święto to upamiętnia bestialski mord w 680 roku potomka Mahometa - imama Al-Husajna.
Wtedy nastąpił ostateczny i nieodwracalny podział między wyznawcami islamu.

Krew Alego


Po śmierci Mahometa w 632 roku w islamie zaistniał wewnętrzny konflikt. Wybór trzeciego kalifa - świeckiego i duchowego władcy - wywołał ostry spór. Kalif Usman został wybrany z grona "uczonych mężów" i wybór ten zaprzeczył sukcesji władzy według pokrewieństwa z prorokiem.
W opozycji do wyboru kalifa Usmana wyłoniła się opozycja "partii Alego" pod wodzą kuzyna i zięcia Mahometa Ali Ibn Abi Taliba. Frakcja Alego, czyli po arabsku szi'at Ali (słowo, od którego powstała nazwa "szyci") - uważała, że przywództwo powinno należeć do bezpośrednich biologicznych potomków proroka.
Kalif Usman w naturalny sposób uznał, że poglądy takie zagrażają jego władzy. Kiedy w 656 roku został zamordowany, rozgorzała wojna domowa o władzę miedzy frakcją Alego a zwolennikami swobodnego wybierania kalifów.
Przez krótki moment wydawało się, że potomkowie Mahometa zatriumfowali - Ali został bowiem wybrany kalifem. W 661 roku w Kufie Ali padł jednak ofiarą mordu, a jego starszy syn zmuszony został do zrzeczenia się ambicji przywódczych. Krwawy sukces wrogów Alego przyczynił się do rozszerzenia konfliktu w łonie islamu.
Po zamordowaniu Alima jego zwolennicy zyskali męczeńskiego bohatera, potrzebnego do konsolidacji ruchu, i kontynuowali walkę z kalifami.
Do kolejnego potężnego konfliktu doszło w momencie, gdy ród Umajjadów, którego członek przejął funkcję kalifa, uczynił ze stanowiska funkcję dziedziczną. Umajjadzi, którzy wcześniej odrzucali sukcesje po Mahomecie, teraz zaprzeczyli sami sobie.
Sztandar wojny z kalifami podniósł Al-Husajn, młodszy syn męczennika Alego i wnuk Mahometa. Wtedy to szyiccy mieszkańcy miasta Kufa wezwali Husajna do objęcia władzy. Ówczesny kalif Jazid zebrał duże siły i zapowiedział zdeptanie rewolty Al-Husajna.
Kalif osaczył Al-Husajna wraz z jego oddziałem właśnie w okolicach Karbali i wymordował wszystkich najbliższych krewnych Mahometa, którzy skupili się wokół Al-Husajna.
W scenie historycznej, którą do dziś z grozą wspominają pobożni szyici, kalif Jazid nabił na oszczep głowę Al-Husajna i wymachiwał nią triumfalnie. Jak wierzą szyici, wówczas niesamowity głos z tłumu oznajmił, że męczeńską głowę ozdabiały za życia "usta wysłannika bożego". Masakra wykreowała nową legendę i szyityzm zamienił się z frakcji polityczno-rodowej w nurt religijny. Przeciwstawiał on władzy kalifów władzę imamów, którzy to imamowie każdej generacji przekazywali na nowo mądrość objawienia Mahometa. Najważniejszy nurt szyityzmu - tak zwany dwunastowcy - wymienia imiona dwunastu imamów, a spośród nich najważniejszym "dwunastym" jest Muhammad al-Muntazar, który tajemniczo zniknął około 873 roku, i który, według wierzeń, ma powrócić w chwale do szyitów.
Najświętszym świętem szyitów jest właśnie Aszura - wspomnienie kaźni Al-Husajna i jego towarzyszy pod Karbalą. Towarzyszy jej samobiczowanie się szyickich pielgrzymów łańcuchami. To samoumartwienie się ma być pokutą za historyczny fakt. Część szyitów, która zaprosiła Al-Husajna na tron - w chwili nadejścia ekspedycji karnej Jazida - ulękła się bowiem i nie udzieliła mu pomocy. Al-Husajna wpierw zagnano w pułapkę, a potem zamordowano razem z jego towarzyszami. Karbala - główne miasto polskiej strefy okupacyjnej w Iraku - powstało w miejscu rzezi jako centrum kultu męczennika.
W czasie Aszury pielgrzymi - mniej więcej na kształt naszych widowisk pasyjnych - odtwarzają etapy bitwy i późniejszej kaźni. Dla Europejczyka biczowanie się pielgrzymów w ekspiacji za zdradę Al-Husajna to widok trudny do zniesienia. Im bardziej rany są dotkliwe, tym większy wzbudzają szacunek i chęć pokuty ze strony pątników.

Między Teheranem a Bagdadem


Przez kolejne wieki niechęć szyitów i sunnitów ujawniała się w wielu konfliktach. Pełną władzę państwową szyici zdobyli na dłużej jedynie w Persji. Państwo dynastii Safawidów, którzy zdobyli władzę w połowie XIII wieku, uczyniło za rządów Szaha Ismaila z szyityzmu oficjalną religię. Nic więc dziwnego, że w XX wieku renesans szyickiej teokracji islamskiej nastąpił właśnie w Iranie. W lutym 1979 roku obalono prozachodniego szacha i władzę objął Ajatollah Chomeini.
Irak, który sąsiaduje z Iranem, rządzony przez zlaicyzowanego sunnitę Saddama Husajna, poczuł się zagrożony. Żyjąca w jego kraju spora społeczność szyicka skorzystała z irańskich wzorów i spróbowała obalić "niewiernego" Saddama. W ten sposób doszło do wojny Iraku z Iranem, która trwała przez większą część lat 80.
W Iraku elita sunnicka prześladowała szyitów, nic więc dziwnego, że po upadku Saddama i wejściu Amerykanów szyici podjęli hasło emancypacji i - czego obawiają się dyplomaci USA - zamiar utworzenia oddzielnego państwa szyickiego.
Do Karbali przybywają duchowni szyiccy z Iranu, którzy podejrzewani są o lansowanie hasła secesji, a nawet połączenia się rejonów szyickich z Iranem. Niepokoi to Amerykanów, którzy trwają przy idei utrzymania jednego Iraku. Tymczasem na północy tworzenie własnego państwa przygotowują po cichu Kurdowie. Koszmarnym snem Amerykanów jest rozpad Iraku na trzy części - kurdyjską północ, sunnickie centrum i szyickie południe kraju.

Kto za tym stoi?


Wszystko to jednak nie wyjaśnia podstawowego pytania: kto stał za krwawymi zamachami zorganizowanymi w Karbali, Bagdadzie i pakistańskim mieście Kweta.
Najszybciej nasuwającą się odpowiedzią jest oczywiście: Al-Kaida. Oba te zamachy miały niezwykle ostentacyjny rys bezwzględności i nienawiści wobec szyitów. Cechy takie nosi wahhabizm - kierunek w islamie, który występuje w zasadniczo sunnickich strukturach Al-Kaidy. O ile podział na szyitów i sunnitów porównywany bywa z podziałem chrześcijan na katolików i protestantów, o tyle wahhabici przypominają purytanów anglosaskich i ruch Olivera Cromwella z XVII-wiecznej Anglii - łączą w sobie rygoryzm religijny ze skłonnością do przemocy motywowanej fanatyzmem.
Wahhabizm przyjął swoją nazwę od Muhammada Ibn Abd al-Wahhaba, myśliciela i wodza muzułmańskiego, który w połowie XVIII wieku podjął zbrojną kampanię na rzecz przywrócenia islamowi jego pierwotnej czystości. Do końca stulecia wahhabici mieczem walczyli z tym, co uznawali za zanieczyszczenie nauki proroka.
Walczyli na przykład z sufizmem (mistycznym odłamem islamu) oraz z tym wszystkim, co uznawali za odejście od czystości praw islamskich. W 1802 roku wahhabici zajęli Karbalę i uznali, że kult Al-Husajna to bałwochwalstwo, bo jedyną cześć należy przyznawać tylko Bogu. Wahhabici zniszczyli miejsce kultu Al-Husajna i zburzyli wiele innych miejsc kultu szyitów. Kiedy zajęli Mekkę, w swym zapale próbowali zniszczyć nawet grób Mahometa. Na wzór protestanckich ikonoklastów, potępiali kult relikwii, zasłaniający w ich opinii pełne poddanie się człowieka Bogu. Dopiero w 1818 r. wicekról Egiptu rozbił wahhabitów. Ich wpływy wciąż trwały, jednak w fanatycznych kręgach islamu i w ten sposób dotrwały do naszych czasów. W naszym stuleciu wahhabici mają silny wpływ na funkcjonowanie Al-Kaidy.
Jak można przypuszczać, głównym celem ostatnich zamachów jest wywoływanie nastrojów antyamerykańskich. Jednak fakt, że przygotowując zamachy, nie wahano się złożyć setek szyickich ofiar, może wskazywać na elementy wahhabizmu, który uważa szyitów za faktycznych pogan, niemal na równi z żydami i chrześcijanami. Lecz jeśli nie Al-Kaida, to kto?
Pogrobowcami Saddama Husajna są z kolei sunnici, którzy krwi swoich adwersarzy szyitów też specjalnie nie cenią.
Zły to omen dla snucia prognoz co do przyszłości Iraku.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki