Na pogodnej, zazwyczaj, twarzy momentalnie pojawił się nieprzyjemny grymas, a iskry, które trysnęły z jej oczu i żywiołowa...
Podczas niedawnego pobytu w Rzymie miałem okazję zamienić kilka zdań z naszą urodziwą przewodniczką, która pod słonecznym niebem Italii żyje już od ćwierć wieku. Kiedy zapytałem ją o to, jak się wiedzie Włochom po przejściu z lira na euro, wpadła w gniew.
Na pogodnej, zazwyczaj, twarzy momentalnie pojawił się nieprzyjemny grymas, a iskry, które trysnęły z jej oczu i żywiołowa gestykulacja upewniły mnie, że ta Polka obdarzona jest iście włoskim temperamentem: - To jest skandal! Cóż to był za przelicznik! Czy Pan wie, ile po zamianie lira na euro kosztuje np. kilogram cielęciny? Nie zgadnie Pan - 24 euro. A wie Pan, ile płacę za wynajem niewielkiego mieszkanka na peryferiach Rzymu? 500 euro miesięcznie, zaś blisko drugie tyle idzie na opłaty mieszkaniowe. Tylko, że ja sobie jeszcze jakoś radzę, bo zarabiam półtora tysiąca, ale co mają zrobić emeryci, skoro większość z nich ma zaledwie po 500 euro! Jak można za to wyżyć? To się źle skończy... - dodała. A co nas czeka, jeśli kiedyś nad Wisłą euro zastąpi złotego: po ile my będziemy zarabiać, a ile otrzyma polski emeryt albo rencista?
Nie dziwmy się więc Szwedom, że tak żal im rodzimej korony; aż 60 procent obywateli tego skandynawskiego państwa oddało niedawno swoje głosy przeciwko zamianie waluty. I to pomimo tragicznej śmierci Anny Lindh, popularnej pani minister, która uchodziła za entuzjastkę owego przedsięwzięcia. Media wyrażały nadzieję, że to zabójstwo może mieć wpływ na wyniki, ale okazało się, że Szwedzi zdecydowanie nie chcą euro, bo obawiają się, i słusznie, znacznych podwyżek cen. A poza tym widzą, co się dzieje: nawet prominentni członkowie UE - zarówno Niemcy, jak Francuzi - przeżywają poważne kłopoty gospodarcze i nie radzą sobie z deficytem budżetowym.
W ten sposób Szwecja dołączyła do Danii oraz Wielkiej Brytanii, stając się kolejnym państwem należącym do UE, które nie przyjęło europejskiej mamony. A dla nas to czytelny sygnał, że można i należy - pomimo przesądzonej już akcesji do struktur UE - powiedzieć "nie" owej walucie. Skoro w najbliższych latach przyjdzie i nam głosować za albo przeciw euro, możemy spodziewać się kolejnej dawki propagandy, bo ta poprzedza, zazwyczaj, próbę wprowadzenia nowej waluty w kolejnych państwach. Nie dajmy sobie wmówić, że wynik owego głosowania przesądzi o czymkolwiek, bo euroentuzjaści będą nas straszyć "drugą ligą" i kusić wizją obniżki cen, w nadziei na bajeczne wpływy z importu. To tylko iluzja, ponieważ prawie wszystkie ceny pójdą w górę. Choćby dlatego, że VAT na liczne towary zagraniczne - np. portugalskie, hiszpańskie czy greckie - będzie niższy od naszego. Zamiana złotego na euro może ową dysproporcję jedynie powiększyć. Oby tylko w zrujnowaną gospodarkę polską nie uderzyła wtedy fala inflacji, której wysokość trudno obecnie przewidzieć.
Czyż nie warto zastanowić się, cóż takiego jest we własnej walucie, że Szwedzi, Brytyjczycy czy Duńczycy manifestują swoją niechęć wobec euro, a inni - którzy już przyjęli walutę europejską, choćby Austriacy - najchętniej cofnęliby wskazówki zegara?
Ale na razie warto skupić się na konstytucji, bo jej tekst skłania do pytań zasadniczych: czy UE ma być związkiem wolnych i równych podmiotów - jak np. w unii Rzeczpospolitej z Litwą - czy strukturą totalitarną, na wzór Imperium Rzymskiego albo Rzeszy niemieckiej? Tylko uczciwa odpowiedź nadaje sens kolejnemu pytaniu - o status Polski w UE.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













