Zrozumieć starość

Rozmowa z ks. prof. dr. hab. Antonim Siemianowskim, filozofem, wykładowcą w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie



Czy zgadza się Ksiądz Profesor z powiedzeniem, iż Panu Bogu nie udała się starość?



- Trudno mi się z nim zgodzić, bo mam wrażenie, że starość nie tyle nie udała się Panu Bogu, co nie udaje się ludziom. Wielu z nas nie potrafi jej zaakceptować, usuwa...
Czyta się kilka minut

Rozmowa z ks. prof. dr. hab. Antonim Siemianowskim, filozofem, wykładowcą w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie

Czy zgadza się Ksiądz Profesor z powiedzeniem, iż Panu Bogu nie udała się starość?

- Trudno mi się z nim zgodzić, bo mam wrażenie, że starość nie tyle nie udała się Panu Bogu, co nie udaje się ludziom. Wielu z nas nie potrafi jej zaakceptować, usuwa ją z horyzontu swego myślenia, a przecież to właściwie od nas zależy, jaka ona będzie. To my decydujemy o tym, jak ją będziemy przeżywać.

Dlaczego więc tak bardzo boimy się starości?

- Bo z reguły kojarzy się nam z samotnością, niedołęstwem i śmiercią. A tego się boimy. I słusznie się boimy własnej niesprawności, chorób i zależności od innych. Tego, że staniemy się dla tych innych ciężarem, i że w przestrzeni naszego życia duchowego, zdominowanego przez lansowany przez cywilizację kult młodości, nie będzie już dla nas miejsca, że możemy zostać zepchnięci na margines. Strach ten potęgują dodatkowo problemy finansowe oraz trudna sytuacja materialna i mieszkaniowa wielu ludzi starych. Oczywiście wszystkie te obawy są zrozumiałe, nie powinniśmy jednak zakładać, iż staną się faktem, bo wówczas rzeczywiście trudno nam będzie pogodzić się ze starością.

Faktem jest jednak, że rola ludzi starych w społeczeństwie bardzo się zmieniła...

- Owszem, bo zmienił się i zmienia stosunek społeczeństwa do ludzi starych. Dawniej zapotrzebowanie na ich wiedzę i doświadczenie było w pewnym sensie większe. To oni uczyli młodych, oni wprowadzali ich w życie i przez to czuli się potrzebni i szanowani. Dziś jest nieco inaczej. To młodzi bardzo często uczą starszych i młodzi niejednokrotnie decydują o ich losie. Oczywiście nie wyklucza to braku poszanowania i nie ma negatywnych następstw dopóty, dopóki istnieje dialog między pokoleniami, dopóki obie strony umieją z sobą rozmawiać i rozumieją, iż mają sobie bardzo wiele do zaofiarowania.

Z tym zrozumieniem jednak bywa różnie...

- Zgadza się. Odpowiada za to w dużym stopniu odwieczny konflikt pokoleń, do redukowania którego winny się poczuwać obie strony. Odpowiada za to dzisiejszy styl życia, w którym dominuje konsumpcja i użycie. Odpowiada za to wreszcie wspomniany już kult młodości, który sprawia, iż starość, by zostać zaakceptowana, musi często naśladować młodość. Nie bez znaczenia jest także nasz indywidualny stosunek do procesu starzenia się. Postawa, jaką reprezentują zarówno ci, którzy go przeżywają, jak i ci, którzy się z nim stykają. Proszę zauważyć, że wielu starzejących się ludzi nie potrafi zaakceptować własnej starości i związanych z nią zmian. Złoszczą się, buntują lub zamykają w sobie, co budzi w ludziach młodych zniechęcenie i wiele innych negatywnych uczuć. Z drugiej strony ludzie młodzi bardzo często nie rozumieją potrzeb ludzi starych. Ignorują je lub zbywają, zapominając o tym, iż prędzej czy później będą mieli podobne. I tu konieczne jest to, o czym już mówiłem, czyli wzajemne poszanowanie i zrozumienie, które choć trudne, nie jest niemożliwe.

Dlaczego, zdaniem Księdza Profesora, tak często winą za starość i cierpienie obarczamy Boga?

- Nie wiem. Być może dlatego, że tak jest najłatwiej. W moim odczuciu takie myślenie jednak do niczego nie prowadzi. Nie daje ani ukojenia, ani nie przywraca młodości. Rodzimy się, dorastamy, starzejemy, a potem umieramy; taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy i trzeba się z tym pogodzić.

Czy możemy jakoś przygotować się do starości?

- Myślę, że przygotowujemy się do niej przez cały czas, nie zawsze jednak zdajemy sobie z tego sprawę. Musimy pamiętać, iż jest ona częścią życia, kolejnym jego etapem, który powinniśmy przeżyć najlepiej jak potrafimy. Przecież Bóg dał nam wolną wolę i to my decydujemy, jaki ten ostatni etap życia będzie - czy zgorzkniały, pełen żalu i poczucia straty, czy pogodny, pełen życzliwości, czy będzie zadowoleniem, iż dobrze przeżyło się dany przez Boga czas.

Dziękuję za rozmowę

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2003