A wszystkim rządzi...

Choć przebywam kilkaset kilometrów od Polski, jakoś nie mogę porzucić stałego towarzyszenia panu Owsiakowi w jego tegorocznych poczynaniach. Przeglądam właśnie internetowe wiadomości o przystanku Woodstock i o dezaprobacie pana Owsiaka wobec rozwoju prywatnej inicjatywy, która wyrosła w pobliżu przystanku.

Okazuje się, że Szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Wielki Jałmużnik...
Czyta się kilka minut

Choć przebywam kilkaset kilometrów od Polski, jakoś nie mogę porzucić stałego towarzyszenia panu Owsiakowi w jego tegorocznych poczynaniach. Przeglądam właśnie internetowe wiadomości o przystanku Woodstock i o dezaprobacie pana Owsiaka wobec rozwoju prywatnej inicjatywy, która wyrosła w pobliżu przystanku.

Okazuje się, że Szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Wielki Jałmużnik i Darczyńca, postanowił wesprzeć lokalny biznes, wyrażając zgodę na funkcjonowanie 30 punktów gastronomicznych, obsługujących wypas młodzieży na Woodstocku. Oczywiście, charytatywnie przyjął od każdej z firm czy każdego z punktów po 4 tysiące złotych na potrzeby Orkiestry. (Pisałem już onegdaj o potrzebach Orkiestry, które są dla mnie, jak potrzeby bezpieczeństwa, tak samo mętne - nie wiem, czy chodzi o ratowanie życia, czy o zwykłe mordobicie?).

Rzecz w tym, że z drugiej strony szosy wyrosła konkurencja - ileś tam punktów, które w coś też zaopatrują i nie płacą panu Owsiakowi. To właśnie spowodowało gniew Jałmużnika, który - jak pisze prasa - nie szczędząc wulgarnych słów, napadł na stoisko z okularami... Ciekawe, że właśnie z okularami... Gdyby to było stoisko z piwem, czy punkcik z dystrybucją narkotyków, to można by zrozumieć gniew Wielkiego Jałmużnika. Rzecz w tym, że na te punkty Jałmużnik patrzy życzliwie, albo przychylnie przez swe pomarańczowe okulary...

Chciałbym bardzo wyraźnie przyznać się do rzeczy niepopularnej zapewne - nie miałem nawet przez moment przekonania do Jałmużnika i jego akcji. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest to akcja nie charytatywna, ale biznesowa. Że nie o dawanie, ale o branie chodzi.

Może się mylę, ale tegoroczny Woodstock jest dla mnie jak przysłowiowa "kropka nad i" w moich podejrzeniach.

Warto pamiętać, że za kilka miesięcy na naszych ulicach znowu rozpocznie się wielka kwesta, żerująca na wielkich i prawdziwych skądinąd hasłach i na naszej wrażliwości. Warto pamiętać jednak, że to te same ręce pociągają za sznurki ratowania małych dzieci i deprawowania ich, skoro tylko podrosną...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2003