Czy 2+ równa się 4+ ?

Z lat szkolnych pamiętamy, że z matematyką żartów nie ma. Przygotowanie do tego przedmiotu spędzało wielu uczniom sen z powiek. Ale i ci, którzy nie mieli z nim kłopotów, swoje przeszli; jeśli nawet nie z matematyką, to - z matematykami. Nauczyciele ci, głęboko przekonani o wyjątkowym statusie przedmiotu, którego nauczali, często potrafili uprzykrzyć uczniowski los. Choć należeli...
Czyta się kilka minut

Z lat szkolnych pamiętamy, że z matematyką żartów nie ma. Przygotowanie do tego przedmiotu spędzało wielu uczniom sen z powiek. Ale i ci, którzy nie mieli z nim kłopotów, swoje przeszli; jeśli nawet nie z matematyką, to - z matematykami. Nauczyciele ci, głęboko przekonani o wyjątkowym statusie przedmiotu, którego nauczali, często potrafili uprzykrzyć uczniowski los. Choć należeli także do najbarwniejszych postaci w gronie "gogów".

Skoro nasz matematyk z czasów szkoły podstawowej nazywany był przez uczniów "Adolfem", to chyba najlepiej świadczy, co się działo na jego lekcjach? Był przez cztery lata również wychowawcą naszej klasy, toteż mógłbym wiele napisać o jego wyczynach; nie sądzę jednak, aby słowo pisane mogło oddać ów szkolny dreszczowiec. A, na dodatek, od lat chadza on już po "ogrodach niebieskich", toteż oszczędzę Wam, zacni utracjusze raju, wspomnień. Ale i nauczyciel matematyki z czasów szkoły średniej był niezłym oryginałem: nazywaliśmy go swojsko "Pawłem", bo miał "kumplowski" sposób bycia. Obrał taki styl, że większość lekcji "przegadywał" z nami na rozmaite tematy i dopiero w ostatnich minutach przed dzwonkiem wyprowadzał na tablicy wzór, przekształcał go, a potem zapowiadał kartkówkę. Słowa zawsze dotrzymywał, więc nazajutrz siedzieliśmy przez kilka minut na bezdechu - miłośnicy lekkoatletyki nazywają taki stan "długiem tlenowym"! - usiłując cokolwiek napisać. Maturę jednak jakoś zdaliśmy, więc nic złego nie napiszę, choć bywało, że ujawniał oblicze istnego "wywijasa". Ale potem, po przełomie duchowym, odmienił się nie do poznania.

Za to matematyk, który pojawił się na drugim roku studiów uniwersyteckich, wprawił nas w zakłopotanie. Był wprawdzie sympatyczny, ale nikt się nie spodziewał się, że na pedagogice będziemy ślęczeć nad matematyką. Liczyliśmy pokornie, pod jego okiem, zadanie za zadaniem, a pół roku później wpisał nam miłosiernie zaliczenia. Pochylony wówczas nad indeksami zapytał nagle ze zdziwieniem: - To państwo będziecie w przyszłości pracować z upośledzonymi umysłowo? Wtedy w lot pojęliśmy, iż ten biedaczyna męczył się z nami przez cały semestr bez świadomości, że potrzebujemy nie tyle poszerzonej wiedzy matematycznej, co raczej - podstaw z zakresu metodyki nauczania tego przedmiotu. I to na dodatek w szkole specjalnej.

Dlaczego zebrało mi się na matematyczne wspominki? Cóż, maturzyści, którzy w tym roku wybrali sobie jako dodatkowy przedmiot "królową nauk ścisłych", przeżyli wstrząs. Wiem coś o tym, bo choć mojemu domowemu maturzyście matematyka nie jest straszna, to po egzaminie pisemnym wrócił do domu poirytowany. Chciał próby sił, to ją miał - pomyślałem cynicznie, ale wkrótce okazało się, że takich zadań nie powstydziliby się nawet studenci ostatnich lat politechniki. Takie to filuty zasiadają, pod czujnym okiem minister Łybackiej, w kuratoriach! Kto więc nie zdał egzaminu dojrzałości: uczniowie czy kuratorzy?

A przecież każdy wie, że w życiu warto umieć dobrze liczyć. I przeliczać. Oto niedawno Guenhter Verheugen ocenił przygotowanie Polski do integracji z UE na 2+, co tłumacz przełożył jako 3+. Ale w Niemczech, odwrotnie niż w Polsce, najwyższą oceną jest 1, a najniższą 6, więc może chodziło o 4+? Jeśli jednak unijny ober-komisarz posłużył się polską skalą ocen, jest to zaledwie ocena dopuszczająca z plusikiem. Kto wie, czy już niebawem nie przekonamy się, ile warte są owe rachuby.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2003