Figury kapłana trzymającego - na znak milczenia - palec na ustach przypominają tragiczny los św. Jana Nepomucena, orędownika spowiedników, a także - dobrej sławy. Jego posągi wznoszą się najczęściej przy mostach, bo lud czci go również jako patrona chroniącego przed kataklizmem powodzi. Ale szczególną wymowę ma posąg strzegący praskiego mostu Karola IV, bo upamiętnia miejsce, w którym jego ciało zostało wrzucone w nurt Wełtawy.
Przyszedł na świat w 1350 roku w Nepomuku, niedaleko Pragi. W dzieciństwie poważnie chorował, toteż rodzice na kolanach modlili się o jego powrót do zdrowia, a potem ofiarowali go na służbę Bogu. Studia w Pradze i Padwie zwieńczył w 1387 roku doktoratem. Po święceniach pracował jako notariusz w sądzie arcybiskupim, przy sporządzaniu aktów prawnych: już od 1377 roku był oficjałem, kierującym - w imieniu biskupa - sądownictwem w diecezji, potem wyniesiono go do godności archidiakona, a w 1390 roku został praskim wikariuszem generalnym.
W tym czasie, jako proboszcz w kościele Św. Galla, a potem w parafii Św. Piotra i Pawła, bywał gościem na dworze królewskim. Cieszył się sławą znakomitego kaznodziei i spowiednika, toteż został osobistym spowiednikiem żony króla - Zofii. Aż nadszedł ów dzień, w którym zazdrosny monarcha usiłował zmusić go do wyjawienia grzechów swojej małżonki. Jan stanowczo odmówił, więc został uwięziony: groźbami i torturami, a także mirażem kariery próbowano go nakłonić do zdrady tajemnicy spowiedzi. Nie ugiął się jednak, więc musiał zginąć. Stało się to 20 marca 1393 roku, a kilkanaście dni później jego ciało - po wyłowieniu z Wełtawy - złożono do grobu, który szybko zaczęto otaczać wielką czcią. W 1729 roku został kanonizowany; to wymowne, że z jego doczesnych szczątków do chwili obecnej zachował się... język.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









