Ryzykowne zabawy

Wspinanie się na dach, wybieganie na jezdnię za piłką, jazda na rowerze, z górki, bez trzymanki, boksowanie się z większymi chłopcami... To tylko część niebezpiecznych pomysłów dzieci. Dla rówieśników są nieustraszonymi bohaterami, takimi jak Superman lub Indiana Jones, dla rodziców powodem nieustannej troski. Dlaczego niektóre pociechy wybierają tak groźne zabawy?



Powoli nastaje...
Czyta się kilka minut
Wspinanie się na dach, wybieganie na jezdnię za piłką, jazda na rowerze, z górki, bez trzymanki, boksowanie się z większymi chłopcami... To tylko część niebezpiecznych pomysłów dzieci. Dla rówieśników są nieustraszonymi bohaterami, takimi jak Superman lub Indiana Jones, dla rodziców powodem nieustannej troski. Dlaczego niektóre pociechy wybierają tak groźne zabawy?

Powoli nastaje prawdziwa, ciepła wiosna. Po przedłużającej się, ciężkiej zimie każdemu poprawia się nastrój. Nawet dorośli czują przypływ dobrego samopoczucia, a dzieci po prostu rozpiera energia. Już nie chcą siedzieć w domu, wybiegają na dwór i rozpoczynają zabawy. Miło popatrzeć na dziewczynki ze skakankami czy chłopców grających w nogę. Ale niektórzy rodzice za każdym razem, gdy dziecko opuszcza dom, są bliscy zawału serca.

Poszukiwacz wrażeń

Jest to naukowy termin opisujący osobę o podwyższonej potrzebie stymulacji układu nerwowego. Są to ludzie, którzy, aby utrzymać dobre samopoczucie, potrzebują, by dużo się wokół nich działo. Ta cecha uwidacznia się już we wczesnym dzieciństwie. Dziecko, które zamiast grzecznie siedzieć w wózku, wyczynia w nim karkołomne akrobacje, jest materiałem na poszukiwacza wrażeń. Takim dzieciom trudno jest narzucić spokojniejsze zabawy. Jedynie, co możemy zrobić, to zapewnić im dynamiczną, ale bezpieczną rozrywkę. Piłka nożna, koszykówka, biegi przez płotki, skoki o tyczce, baseball, narty, karuzela, wysokie, ale dobrze zabezpieczone huśtawki - to dobre propozycje dla tego typu dziecka. Dynamika zabaw zaspokoi potrzebę wrażeń, a przy okazji nauczy, że zabawa nie musi być niebezpieczna, aby była przyjemna.

Potrzeba niezależności

Czasem zachowania dzieci wynikają z nadopiekuńczości rodziców. Jeżeli przy najmniejszym zagrożeniu mama natychmiast się pojawia, dziecko nie ma wielu okazji, by się "poobijać". Nie kojarzy niebezpieczeństwa z bólem i cierpieniem. Rozwiązaniem tego problemu jest pozwolić doświadczyć dziecku konsekwencji własnej bezmyślności. Jeżeli widzisz, że zabawa grozi poobijaniem się, ale nie jest naprawdę niebezpieczna, pozwól mu nabić sobie kilka siniaków które szybciej nauczą go odpowiedzialności niż krzyk mamy.

Chce zwrócić na siebie uwagę

Przeciwieństwem są dzieci puszczone zupełnie samopas. Niektórzy rodzice przemęczeni pracą zawodową po powrocie do domu po prostu opadają na fotel lub łóżko, a dzieci muszą się bawić same. W przerysowanej formie widziałam taką scenę w pewnym komiksie: do zaczytanego pana przychodzi synek z procą i martwym kotem: "Patrz, upolowałem kota sąsiadów", a ojciec nieuważnie odpowiada "Bardzo ładnie, tylko tak dalej".

Dzieci naprawdę potrzebują uwagi rodziców. Czasami niebezpieczna zabawa jest próbą przyciągnięcia uwagi rodziców, zmuszenia, by się swoim dzieckiem zajęli. Jedynym rozwiązaniem problemu jest zająć się swoją pociechą mimo zmęczenia.

Indiana Jones

Inne dziecko broi, bo chce zaimponować kolegom. Ponieważ trudno kontrolować, co robi poza domem, możesz najwyżej podjąć pewne działania zapobiegawcze. W kontrolowanej sytuacji pozwól mu na przykład potknąć się i wpaść w kałużę. Będzie to nieprzyjemne, ale za to pouczające. Nie ma sensu powtarzanie dziecku po raz setny: "nie biegaj z nożem, bo się w końcu skaleczysz". Jeżeli mówiłeś to już wielokrotnie, po prostu wprowadź zakaz: "nie wolno ci biegać ze sztućcami w ręku". Bądź konsekwentny, jeśli dziecko nie zaprzestaje złego zachowania - zabierz sztućce lub na przykład ściągnij z dachu i zaprowadź do domu. Jeżeli dziecko się skaleczy, pozwól mu obmyć ranę i założyć samodzielnie opatrunek. To także uczy większej odpowiedzialności. Nie warto natomiast zanadto się nad skaleczeniem rozczulać. Komentarze w stylu: "a nie mówiłem, jesteś totalnie nieodpowiedzialny" także nie dają pozytywnych rezultatów. Jeżeli chcesz zdarzenie skomentować, zrób to prosto: "Widzisz, biegałeś, nie patrząc przed siebie i rozbiłeś czoło".

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2003