Przykład Pawła J. i jego osiągnięć trenerskich jest jednak symptomatyczny. Ilustruje...
W piłkarskim światku znane jest powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak. Tym zdaniem nie zamierzam jednak rozpoczynać żadnej refleksji na temat tak zwanej drużyny prowadzonej przez wybitnego działacza komunistycznego Pawła J., którego zasługi w zakresie świadomości partyjnej były i są znane.
Przykład Pawła J. i jego osiągnięć trenerskich jest jednak symptomatyczny. Ilustruje bowiem ogólną niewydolność tej formacji politycznej. Widać ją w całym złożonym obszarze rzeczywistości. Od afery politycznej poczynając, która obnaża między innymi subtelną świadomość elity politycznej (wiedzieli, ale nie chcieli robić z tego afery...), poprzez niewydolność ekonomiczną (cóż, to zawsze była Ich pięta achillesowa), poprzez spory partyjne (w takiej formie to z kolei pewna nowość w monolitycznej strukturze partyjnej), poprzez arogancję à la Miller, poprzez głosowania na cztery ręce (po polsku - fałszowanie głosowań sejmowych), aż po nachalną propagandę sukcesu, za czym nic nie stoi.
Niewydolność formacji politycznej naszej lewicy istotnie była właściwie zawsze stabilna, tym razem jednak - w jakimś stopniu - poraża. Tak jak nieskuteczność polskich piłkarzy (skądinąd też stabilna).
I w takim kontekście pojawia się atak sekretarza generalnego SLD na Kościół i katolików w Polsce. Atak prymitywny (co skądinąd nie dziwi) i nachalny (wszak to idzie w parze). Oczywiście, atak, od którego część towarzyszy się odcina, ale przecież - nieproporcjonalnie subtelnie. Nikt nikogo nie zwalnia z urzędu, nie zawiesza w klubie, ani nic z tych rzeczy... Bezmyślny sekretarz pozostaje sekretarzem, część twardogłowych cieszy się, że wypowiedziano ich obawy i poglądy, część jajogłowych cieszy się, że zamieszanie oddala istotne ostrza krytyki...
Co z tego wynika? Nic, po prostu nic... Jak na boisku w czasie meczu z Węgrami czy kimkolwiek innym. Pozostaje tylko oczekiwanie na gwizdek. Choć czasem chciałoby się ujrzeć sędziego z plikiem czerwonych kartek w ręku. Nie dla kary, a raczej dla skrócenia męki uciemiężonych aparatczyków bezradnie biegających po boisku.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









