Gdy dziecko choruje

Można wytrzymać, gdy małe dziecko choruje tydzień, jednak pojawia się pytanie, co robić, gdy choroba trwa kilka tygodni? Nie chodzi o to, jak chorobę leczyć - to sprawa lekarzy, raczej - jak rodzice mają sobie z tą sytuacja poradzić.



Mama Tadka nie pracuje zawodowo i synek jest z nią bardzo związany. Gdy zachorował, zaczął nie tyle płakać, co ryczeć po wiele godzin w dzień i...
Czyta się kilka minut
Można wytrzymać, gdy małe dziecko choruje tydzień, jednak pojawia się pytanie, co robić, gdy choroba trwa kilka tygodni? Nie chodzi o to, jak chorobę leczyć - to sprawa lekarzy, raczej - jak rodzice mają sobie z tą sytuacja poradzić.

Mama Tadka nie pracuje zawodowo i synek jest z nią bardzo związany. Gdy zachorował, zaczął nie tyle płakać, co ryczeć po wiele godzin w dzień i w nocy. Po wzięciu go do łóżka przestawał płakać, ale dla odmiany "wędrował" po rodzicach, nie dając im spać. W dzień cały czas chciał być na rękach mamy, a ważył już dwanaście kilogramów.

Zosia w czasie choroby stała się apatyczna. Najczęściej siedziała lub leżała w łóżeczku, często przysypiając. Gdy próbowano ją karmić, grymasiła. Ożywiała się dopiero na widok mamy. W nocy była niespokojna.

Mateusz, mimo gorączki, nie leżał w łóżeczku. Biegał po całym domu i często wybuchał donośnym płaczem. Domagał się ciągłej uwagi, protestował, gdy choć jedno z rodziców wychodziło z pokoju. W nocy, gdy zorientował się, że rodziców nie ma w pokoju, zaczynał krzyczeć. Budził się co kilka godzin, co sprawiło, że rodzice wstawili łóżeczko z powrotem do swojego pokoju.

Zrozumieć chorego malucha

Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że tak małe dziecko nie wie, co się dzieje. Pojęcie choroby jest mu obce. Wie, że kiedy jest mu źle, rodzice sprawiają, że jest lepiej. A teraz jest ciągle źle. Jedynym ratunkiem wydaje się być jak najbliżej rodziców. Dlatego chore dzieci domagają się noszenia na rękach, ciągłej obecności, przytulania i uwagi. Dorosłemu łatwiej jest znosić chorobę, bo wie, co się dzieje: bakterie lub wirusy atakują, system immunologiczny wspierany lekarstwami walczy. Wiemy, że nieprzyjemne objawy są znakiem, że organizm zwalcza chorobę, i że choroba wkrótce minie. Maluch nie wie, że złe samopoczucie przeminie. Dla niego jest ono wieczne. A reaguje najczęściej w jedyny czytelny sposób - płaczem. Rodzicom Tadka i Mateusza można tylko doradzić cierpliwość i wyrozumiałość.

Dziecko potrzebuje w tym czasie szczególnej uwagi, a choć dużo już rozumie, nie pojmie słów: "Nie płacz, to minie, jutro poczujesz się lepiej". Taki maluch żyje wyłącznie chwilą obecną. "Jutro" jest poza granicami pojmowania. Zosia z kolei, choć wydaje się, że wszystko jej jedno, także o wiele mocniej potrzebuje bliskości rodziców. Nie okazuje tego przez płacz, ale okazuje to przez przesypianie większości czasu, gdy rodziców nie ma w domu. Rodzicom Zosi można jedynie poradzić, by byli jak najbliżej niej, kiedy to tylko możliwe. W czasie choroby maluszka warto częściej niż kiedykolwiek przytulać i nosić na rękach.

Jak pomóc sobie?

Niektórzy pracujący zawodowo ojcowie zostawiają chore dziecko całkowicie "na głowie" żony. To ona cały czas przebywa z maluchem, śpi z nim i uspokaja, gdy w nocy zatyka się nosek i szczególnie mocno drapie gardło. Nie jest to dobre rozwiązanie. Nawet jeśli matka nie pracuje zawodowo, choroba dziecka może być dla niej bardzo obciążająca psychicznie. Dotyczy to na przykład mamy Tadka, który ciągle głośno płacze. Po tygodniu choroby zaczęła płakać równo z nim, co jeszcze bardziej synka "nakręciło". Będąc na krawędzi załamania nerwowego, nie była dla dziecka żadnym wsparciem. Nadszedł więc najwyższy czas, by mąż przejął na siebie część obowiązków i dał jej odpocząć.

Rozsądnym rozwiązaniem są dyżury. Dobrze, jeśli oprócz rodziców jest ktoś, z kim maluch jest emocjonalnie związany, na przykład babcia. Jeśli dziecko w czasie choroby nieustannie płacze, rodzice muszą mieć czas na odpoczynek, pozbycie się stresów się i nabranie sił. Dobrym rozwiązaniem jest spanie z dzieckiem na zmianę, tak, że każdej nocy jedno z rodziców się wyśpi. Dla utrzymania dobrej kondycji psychicznej wystarczy, jeśli trzy razy tygodniowo prześpi się spokojnie osiem godzin - zmianowość "dyżurów nocnych" na to pozwala. Rodzice powinni w tym czasie zadbać o swoje zdrowie, wystarczającą ilość witamin, regularne posiłki, ćwiczenia fizyczne. Wtedy będą dla chorującej pociechy najlepszym wsparciem i łatwiej im będzie znieść podniesione wymagania emocjonalne dziecka.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2003