Oscar dla Saddama

W ostatnich dniach aż huczy od wydarzeń. Zwycięstwo Małysza w wielkim stylu, wielkie napięcia rządu i prezydenta w małym stylu i złym smaku, zacietrzewienie Czarzastego na przesłuchaniach i jego zaniki pamięci ("nie pamiętam, panie pośle"), a nade wszystko - wojna.

Wojna, która staje się coraz bardziej dziwna. Jest szybsza niż przypuszczaliśmy - zapewniają wojskowi stratedzy. Istotnie,...
Czyta się kilka minut

W ostatnich dniach aż huczy od wydarzeń. Zwycięstwo Małysza w wielkim stylu, wielkie napięcia rządu i prezydenta w małym stylu i złym smaku, zacietrzewienie Czarzastego na przesłuchaniach i jego zaniki pamięci ("nie pamiętam, panie pośle"), a nade wszystko - wojna.

Wojna, która staje się coraz bardziej dziwna. Jest szybsza niż przypuszczaliśmy - zapewniają wojskowi stratedzy. Istotnie, Amerykanie i koalicjanci pędzą do przodu w tempie rajdowym, niczym Niemcy w głąb Rosji w roku 1940. Jedni i drudzy zostawiają na tyłach wielkie masy jeńców, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Niemcy w jakimś stopniu ich zostawili, a w ten sposób założyli podwaliny przyszłej partyzantki Stalinowi.

Amerykanie pędzą, by wyzwolić Irakijczyków. Trochę przypomina to działania na rzecz wyzwolenia Białorusinów spod rządów Łukaszenki, czy Koreańczyków spod Kima... Jest pytanie, czy ci ludzie chcą się dać wyzwolić? Pytanie, które odwołuje się do świadomości politycznej, do świadomości choćby opozycji, choćby jakiegoś charyzmatycznego przywódcy tej opozycji. Nie ma świadomości i nie ma opozycji. Jest za to Saddam, który dla tych ludzi jest bratem, który będąc raczej niezbyt wierzącym, przywołuje w swoich przemówieniach imię Boga i świętość wojny. On sam pisze wspaniały patetyczny scenariusz wydarzeń i świetnie gra w nim pierwszoplanową rolę. Oczywiście chodzą słuchy, iż jest ranny, ale żaden aktor nie ma tylu dublerów, co on. I to przyzwoitych.

Pewni, że nie nadszedł czas, by przed ukazaniem się napisów końcowych ubiegać się o Oscara dla Saddama. Pomysł może wydać się wręcz kuriozalny. Ale starałem się pokazać, że i scenariusz ciekawy, i tempo akcji przyzwoite, i rola główna w wyrazistym wykonaniu. A role drugoplanowe - na pewno liczne i wykonywane z zaangażowaniem.

A to, że Saddam jest przestępcą? Czyż to jest takie ważne? Przecież liczy się nie morale człowieka, nie jego kwalifikacje etyczne, ale "profesjonalizm". Taka konkluzja jest dla mnie przynajmniej czytelna w świetle tegorocznego werdyktu Amerykańskiej Akademii Filmowej co do najlepszego reżysera. Cóż, skoro jest ścigany prawem, nie mógł przyjechać po odbiór nagrody, ale przecież w zabawie to nie przeszkadza...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2003