Logo Przewdonik Katolicki

Służyć Polakom na Wschodzie

Michał Gryczyński
Fot.

Rozmowa z księdzem Ryszardem Bucholcem TChr, wiceprezesem Fundacji im. Kardynała Augusta Hlonda W tym roku minęło dziesięć lat od chwili powołania fundacji, dzieła pomocy Polakom żyjącym na Wschodzie. Jak doszło do jej powstania? Założyciel Towarzystwa Chrystusowego kardynał August Hlond głosił, że na wychodźstwie dusze polskie giną....

Rozmowa z księdzem Ryszardem Bucholcem TChr, wiceprezesem Fundacji im. Kardynała Augusta Hlonda


W tym roku minęło dziesięć lat od chwili powołania fundacji, dzieła pomocy Polakom żyjącym na Wschodzie. Jak doszło do jej powstania?

– Założyciel Towarzystwa Chrystusowego kardynał August Hlond głosił, że „na wychodźstwie dusze polskie giną”. I dlatego już na początku przemian ustrojowych w Polsce utworzyliśmy fundację dla ich ratowania. Inicjatorem był ks. dr Antoni Klein, były rektor poznańskiego seminarium chrystusowców, statut napisał ks. Wojciech Necel, a nasz ówczesny przełożony generalny ks. prof. Bogusław Nadolski zaaprobował dzieło i udzielił mu swego błogosławieństwa. Byłem w tym czasie superiorem Domu Głównego w Poznaniu, toteż mogłem udostępnić Fundacji pomieszczenie na stałą siedzibę. W styczniu 1992 r. odbyło się zebranie założycielskie, podczas którego powołano Zarząd z profesorem Erykiem Wojciechowskim jako prezesem.


Jakie cele stawia sobie Fundacja i w jaki sposób są one realizowane?

– Celem jest wspieranie duszpasterzy polonijnych pracujących za wschodnią granicą, zabezpieczenie materialne formacji kleryków przygotowujących się do pracy wśród Polonii, upowszechnianie problematyki polskiego duszpasterstwa etnicznego, a także popularyzacja postaci i dzieła Sług Bożych Augusta Hlonda oraz Ignacego Posadzego. Pieniądze złożone przez darczyńców przekazujemy również misjonarzom pracującym wśród Polaków na Białorusi, Ukrainie i w Kazachstanie, siostrom Misjonarkom Chrystusa Króla na Białorusi, a także siostrom Od Aniołów Stróżów na Ukrainie oraz w Rosji.


Może Ksiądz wymienić przykładowe inicjatywy sfinansowane przez Fundację?

– Większość zebranych pieniędzy została skierowana na Wschód – zwłaszcza na Ukrainę, Białoruś i do Kazachstanu – a część także do Macedonii i na Węgry. Fundacja przekazywała środki materialnie, np. na.: żywność dla ubogich rodzin, remonty budynków kościelnych, kupno i konserwację samochodów misyjnych, stypendia dla lekarzy z Litwy, Łotwy i Białorusi, odbywających praktykę w poznańskich szpitalach, urządzanie mieszkań i biur parafialnych, zakup paramentów liturgicznych, wydanie i nieodpłatne rozprowadzenie dziesięciu tysięcy katechizmów polsko-rosyjskich. Często nasze pieniądze były adresowane do konkretnej parafii na określony cel. Dzięki temu jesteśmy fundatorami m.in.: krzyża ołtarzowego we Wołoczyskach, żłóbka bożonarodzeniowego w ukraińskim Doniecku, czy tabernakulum w białoruskich Subotnikach. Finansowaliśmy również wakacje dla dzieci i młodzieży z Białorusi organizowane w Polsce, druk broszur dla Ruchu Apostalatu Emigracyjnego czy publikacje i kolportaż rozmaitych materiałów o działalności Fundacji oraz założycielach Towarzystwa Chrystusowego: kardynale Hlondzie i ojcu Posadzym.

Kim są dobrodzieje skupieni wokół Fundacji?

– To indywidualne osoby – sporadycznie także instytucje – bez których dzieło nie mogłoby istnieć. Są to ludzie, którym nie jest obojętny los Polaków żyjących na Wschodzie i dlatego wspomagają ich swoimi ofiarami. Staramy się podtrzymywać łączność z darczyńcami, wysyłając co pewien czas listy, w których informujemy o pracy duszpasterzy emigracyjnych i kolejnych przedsięwzięciach. Fundacja jest naszym wspólnym dziełem.

Ks. Krzysztof Kuryłowicz
z Czkałowa (Kazachstan)

Już od dwunastu lat pracuję wśród Polaków na terenie Kazachstanu i mógłbym wiele powiedzieć o ich sytuacji na ziemi zesłania. Są oni bardzo wdzięczni za obecność polskich kapłanów. Dobrze, że istnieje Fundacja, która niesie pomoc w zakupie rzeczy potrzebnych do pracy duszpasterskiej czy literatury. (...) Warunki życia Polaków na terenie Kazachstanu są zupełnie inne, aniżeli w Polsce. Chociaż przyjęli już po części styl życia kazachskiego i pogodzili się ze swym losem, to akcja repatriacyjna rozbudziła w nich odczucie polskości. Od czerwca mamy w Czkałowie, czyli mojej parafii, translację TV-Polonia. To dobrze, bo Polonia nieco się ożywiła. Mamy dwóch nauczycieli z Ojczyzny, a w parafii istnieje Dom Polski, ale od trzech lat – z powodu trudności finansowych – nie możemy go wykończyć. (...) Niechaj dobry Bóg wynagradza wszystkim, którzy podtrzymują fundację i tych, którzy nią zarządzają.


Ks. Jarosław Giżycki –
długoletni duszpasterz na Wschodzie


Początkowo pracowałem na Podolu, potem w Doniecku i w Mikołajowie, na południu Ukrainy. Często spotykałem starsze osoby, Polki i Polaków, którzy po latach wygnania i tułaczki powrócili na swoje ziemie z lasów Syberii i bezdroży Kazachstanu. Czyż mogłem się dziwić, że tak mało z nich pamięta jeszcze ojczysty język? Jeśli nawet nie udało im się zachować języka w domowym obejściu, to jednak zawsze w modlitwie zanosili swe błagania tylko po polsku. Powracali do zniszczonych domostw, zbezczeszczonych kościołów. (...) Ci, którzy pozostali na ojcowiźnie, nie lżejszą mogli cieszyć się dolą. Prześladowanie polskości było tu bowiem sroższe, niż w Kazachstanie. Za polską książkę, elementarz, katechizm czy modlitewnik wielu przypłaciło życiem. Dlatego po latach świadomość narodowa i życie chrześcijańskie nieomal wymarły. (...) Na zrębach tego, co pozostało, z pomocą Bożą i zapałem zabraliśmy się do odbudowywania wiary w sercach ludzi – szczególnie młodzieży i średniego pokolenia – a także odkrywania korzeni polskich, powrotu do źródeł. Staraliśmy się zarówno o rejestrację nowych parafii i odbudowę kościołów, jak też zakładanie komórek polonijnych i nauczanie języka polskiego. W trudnych warunkach materialnych z pomocą spieszyły nam różne fundacje.
Często korzystaliśmy z tego wspaniałego dzieła, którym była dla nas Fundacja im. Kardynała Augusta Hlonda. Wiele razy otrzymywaliśmy z Fundacji pomoc materialną przy budowie i odbudowywaniu kościołów. Do nowych kościołów potrzebne były szaty, księgi, naczynia liturgiczne, obrazy. Niemałych nakładów wymagały również podejmowane przez duszpasterzy wysiłki misyjne, wydatki związane z utrzymaniem i eksploatacją środków transportu, dojazdy do odległych parafii. O skali tego zjawiska niech świadczy fakt, że w parafiach Donieck i Mikołajów jeden albo dwóch księży obsługiwało katolików z całego województwa, dojeżdżając kilka razy w miesiącu do filii oddalonych nawet o 220 km! Tam bowiem, w takich miastach, jak np.: Makiejewka, Gorłówka, Szachtiorsk, Mariupol, Krzywe Jezioro, Jużnoukraińsk, kilkadziesiąt starszych osób i dzieci oczekiwało z utęsknieniem na katechizację, Mszę świętą i lekcję języka polskiego. Gdyby nie pomoc Fundacji, wielu spośród tych dzieł musielibyśmy zaniechać, gdyż lud na Ukrainie jest zbyt ubogi, aby sfinansować pracę duszpasterza. A przecież każdy rolnik wie, że przyszłe plony wymagają zasiewu. W dziedzinie nauki języka polskiego fundacja często pomagała nam poprzez organizowanie podręczników, elementarzy, przyborów szkolnych, a także pomoc finansową w organizowaniu wakacji dla dzieci w Polsce. Ile tych małych, młodych serc zachwyciło się Polską, uchwyciło się swych korzeni, które w ten sposób ożyły! (...) Pragnę więc podziękować wszystkim dobrodziejom i ofiarodawcom fundacji, którzy przez swoją szczodrość podtrzymują tak wiele niezbędnych inicjatyw. Dzieląc się owocem swojej pracy, uczestniczycie niejako na odległość w pięknym dziele misyjnym. Niech Dobry Bóg stokrotnie wynagrodzi każdemu z Was według miary Jego hojności.


Fundacja im. Kardynała Augusta Hlonda
ul. Panny Maryi 4, 60-962 Poznań
skrytka pocztowa 23, telefon: (061) 855 10 34
konto: Bank Zachodni S.A. I/O Poznań
nr 11201492-1818-132-3000


Rozmawiał
Michał GryczyŃski

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki