Logo Przewdonik Katolicki

Cała prawda o Świętym Mikołaju?

Bogna Białecka
Fot.

Zbliża się Boże Narodzenie, a wraz z nim dylemat wielu rodziców czy przebierać się za świętego Mikołaja i udawać, że to on przynosi prezenty pod choinkę, czy podarować sobie udawankę. Gdy porozmawiałam na ten temat ze znajomymi, okazało się, że część ludzi uważa udawanie świętego Mikołaja za uroczy element dzieciństwa. Niektórzy jednak boją się,...

Zbliża się Boże Narodzenie, a wraz z nim dylemat wielu rodziców – czy przebierać się za świętego Mikołaja i udawać, że to on przynosi prezenty pod choinkę, czy podarować sobie udawankę.

Gdy porozmawiałam na ten temat ze znajomymi, okazało się, że część ludzi uważa udawanie świętego Mikołaja za uroczy element dzieciństwa. Niektórzy jednak boją się, że gdy dziecko odkryje, iż nie ma Gwiazdora, zacznie też powątpiewać w inne historie opowiadane przez rodziców – np. o Panu Bogu.
Małe dzieci wierzą we wszystko, co mówią rodzice. Łatwo jest sprawić, by maluch głęboko wierzył w ubranego na czerwono pana z białą brodą i worem prezentów. W wieku 5-6 lat dzieci zwykle już orientują się, że Gwiazdora nie ma. Jaki to będzie miało wpływ na ich rozwój?
Z przeprowadzonych przeze mnie rozmów wynika, że istnieją zasadniczo trzy rodzaje podejścia do problemu.
Istnieje grupa rodzin, w których pojawia się święty Mikołaj. Ktoś się przebiera lub po prostu pod choinką pojawiają się stosy prezentów. Dzieci mają mnóstwo radości, ale traktują to z przymrużeniem oka. Domyślają się, że w gruncie rzeczy to tylko zabawa. Dojrzała religijność rodziców i ich uczestnictwo w życiu sakramentalnym sprawiają, że maluch nie ma problemu z odróżnieniem „wiary” w gwiazdora od wiary w Boga.

Prezenty od kochających ludzi


Druga grupa rodzin nie wprowadza w ogóle elementu gwiazdora. Rodzice opowiadają za to o świętym biskupie Mikołaju z Miry, który od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale też wrażliwością na niedolę bliźnich, a swoim znacznym majątkiem dzielił się z potrzebującymi. Najbardziej znana jest historia, jak trzem biednym pannom ułatwił zamążpójście, podrzucając im skrycie pieniądze. Mniej znany jest fakt, że w czasie zarazy usługiwał chorym z narażeniem życia.
Gdy byłam mała, tata opowiedział mi historię świętego biskupa. Pamiętam, że dzięki temu bardziej do mnie dotarło, że Boże Narodzenie to nie tylko prezenty, ale okazja do dobrych uczynków.
Rodzice, którzy mówią dzieciom, że prezenty pod choinką są od ludzi, którzy je kochają, doświadczają zwykle wielu wzruszeń. Popłakała się z radości moja koleżanka, znajdując w Boże Narodzenie kopertę z koślawym napisem „mama”, zawierającą laurkę od pięcioipółletniej córeczki. Rodzice innej mojej koleżanki nadal wspominają święta, na które dostali od małej córeczki paczkę papieru toaletowego (w tamtych czasach trudnego do zdobycia), co prawda wydobytą z tajnego schowka babci, ale liczą się dobre intencje.

Gwiazdor, Zając Wielkanocny i Jezusinek


Istnieje w końcu grupa rodzin, która „pielęgnuje tradycję”. Do grupy tej należy np. dziewczyna, która w teście sprawdzającym stopień przygotowania do bierzmowania w punkcie „Sakramenty święte” wypisała: „chrzciny, Pierwsza Komunia, bierzmowanie, ślub, pogrzeb”. Przyjęcie pierwszokomunijne, chrzciny, wesele i stypa to, jak wiadomo, zwykle duże imprezy towarzyskie. Są ludzie, którzy wyprawiają tego typu uroczystości ze względu na tradycję, a poza tym ich związek z Kościołem ogranicza się do uczestnictwa w pasterce oraz zaniesienia pisanek do święconki. W takich rodzinach tata przebiera się za gwiazdora, bo to uroczy element folklorystyczny, podobnie jak wieczerza wigilijna. Boże Narodzenie jest jednak spostrzegane jako miła tradycja. Myślę, że dobrym podsumowaniem takiego podejścia do Kościoła jest wypowiedź 50-letniego pana Janusza: „Gwiazdor z prezentami lub rózgą, jak się było niegrzecznym, Bozia z niebem lub piekłem, jak się było złym – pewnie, że się w to wierzy, jak się jest małym, ale to takie infantylne!”
Podsumowując – zakładam, że czytelnicy „Przewodnika Katolickiego” należą do pierwszych dwóch grup. Jeżeli decydujecie się na wprowadzanie świętego Mikołaja, niech obędzie się to w atmosferze zabawy, półserio. Lepiej, by przebrał się ktoś z rodziny, niż sprowadzać wynajętego gwiazdora. Biała broda, czerwony płaszcz, ale zapach i głos taty – to wskazówki, że to zabawa; obcy mężczyzna jako święty Mikołaj jest traktowany przez dzieci zbyt poważnie. Z drugiej strony, jeżeli przyznajecie się, że prezenty są od was – warto podkreślić fakt, że to podarunek miłości. Dlatego w prezentach znajdzie się nie tylko nowa lalka, ale i ciepły sweterek. Mądre prezenty to nie tylko te wymarzone, ale i te pożyteczne. Wszystkich rodziców namawiam do opowiedzenia maluchom historii świętego biskupa. Jak myślicie – dlaczego nawet Dziadek Mróz i Gwiazdor ubrani są w czerwoną szatę?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki