Piszę te słowa po ataku Iranu na Dimonę i Arad. Te sąsiadujące ze sobą izraelskie miasta leżą na pustyni Negew, z dala od osadniczych centrów wokół Tel Awiwu i Jerozolimy. W wymiarze militarnych celów nie jest to jednak prowincja, lecz centrum – jeśli zważyć, że w pobliżu Dimony znajduje się izraelski reaktor jądrowy. Atak był bowiem odwetem za uderzenie, kilka godzin wcześniej, w irańskie centrum badań nuklearnych Natanz – również położone na pustyni, choć nie na obrzeżach, lecz w samym środku Iranu.
Nie jest jasne, czy fakt, że rakiety trafiły nie w sam reaktor, lecz w jego okolice, zawdzięczać należy mało precyzyjnemu sprzętowi Irańczyków, czy też było to działanie celowe. Ostrzeżenie: uderzamy blisko „strefy zerowej”, ale jeśli posuniecie się jeszcze dalej, uderzymy w ten najbardziej czuły punkt. Raczej to drugie, bo rakiety spadły przecież nie na pustynny piasek, lecz precyzyjnie – na gęsto zaludnione osiedla. Tak czy inaczej wojna, wywołana przez Benjamina Netanjahu, wraca do kraju, którym izraelski premier rządzi.
Ta konstatacja ma kilka wymiarów. Zacznę od czysto wojskowego. Już od co najmniej drugiego tygodnia wojny, rozpoczętej 28 lutego izraelsko-amerykańskim atakiem na Teheran, docierają do nas głuche wieści o tym, że słynna „żelazna kopuła”, izraelski system wczesnego ostrzegania przed wrogimi pociskami oraz ich strącania, niebawem może okazać się nieszczelna. Powód jest prosty, a jest nim matematyka: jeśli na jednego irańskiego drona przypada przeciętnie osiem „antydronów” Izraela, to zapas tych ostatnich musi się szybko wyczerpać. I tak właśnie się dzieje. Wojna Netanjahu obliczona była na zwycięstwo błyskawiczne, przy walnym wsparciu USA. Nawet jeśli Izrael uderza trochę na ślepo, resztę załatwi zań przecież o wiele potężniejszy sojusznik. Tak zapewne myślano w izraelskich centrach dowodzenia. Nie było „planu B”.
Teraz wojenna rzeczywistość mści się na inicjatorach tej nierozważnej kampanii. A to dopiero początek.
Pora na wymiar moralny. W Dimonie i Arad zginęli niewinni cywile, jeszcze więcej mieszkańców zostało okaleczonych. To pierwsze uderzenie Iranu, w którym tak mocno ucierpiała ludność cywilna. Jest to barbarzyństwo, które cywilizowany człowiek zawsze potępia, tak jak wcześniej potępił barbarzyństwa popełniane w Buczy, a potem w kibucu w Nahal Oz i w Gazie – niezależnie od narodowości sprawców. Teraz jednak, poza samym Izraelem, dziwnie cicho wokół tych ofiar. Milczą nawet środowiska, które po 7 października 2024 roku głośno wołały, że oto dokonuje się drugi Holokaust. Ci sami ludzie zbywali fakt ludobójstwa dokonywanego w Gazie. Bo po pierwsze: to oni zaczęli (tj. Palestyńczycy), po drugie – wojna ma swoje prawa; jeśli celujesz z daleka w terrorystę, otoczonego wianuszkiem cywilów, straty wśród tych ostatnich są nieuniknione. Teraz te wszystkie argumenty obróciły się przeciw ich niedawnym rzecznikom. Wojna, ta realna, nie wymyślona, pokazuje nam swoją nieubłaganą logikę. I teraz trochę głupio samemu sobie zaprzeczać.
Ale na nieubłaganą logikę wojny należy odpowiedzieć równie niewzruszoną logiką moralnych zasad. Po pierwsze: każde strzelanie do cywilów jest zbrodnią i nie mieszajmy do tego żadnej, nawet najbardziej szczytnie prezentującej się ideologii. Po drugie: każdy atak jednego państwa na drugie jest czynem niesprawiedliwym (pisząc „państwo”, myślę tu też o ataku Hamasu na Izrael). Chyba że jest to, solidnie usprawiedliwiony, atak prewencyjny. Jednak atak na Iran 28 lutego nie był wojną prewencyjną, wbrew kłamstwom, jakie się nam serwuje. Tylko tyle i aż tyle mam na ten temat do powiedzenia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















