W środę 8 kwietnia stolica Libanu doznała największego od momentu wybuchu irańskiej wojny ataku rakietowego. Izraelski pocisk trafił nawet w jeden z budynków Corniche al-Mazraa – reprezentacyjnej alei w centrum Bejrutu. Było to zaledwie 11 godzin po zawieszeniu broni, uzgodnionym między Teheranem a Waszyngtonem. Izrael oświadczył jednak, że libańskiego odcinka frontu owo porozumienie nie dotyczy i poparł tę deklarację czynem tak wyrazistym jak nigdy dotąd. Jak gdyby na przekór Donaldowi Trumpowi, choć sam prezydent USA izraelski atak po fakcie uprawomocnił. Jak zwykle zresztą.
W nocy ze środy na czwartek nastąpiły jeszcze dwa podobne ataki. Tym razem na Dahiję – szyicką dzielnicę na południowych peryferiach Bejrutu, bazę Hezbollahu. Dahija już mniej więcej od roku przypomina zrujnowaną Gazę. Tym razem jednak uderzenie było tak silne, że stacjonujące tam dowództwo proirańskiej milicji przeniosło się na północ, do jednej z dzielnic chrześcijańskich. Gdzie dokładnie, nie wiadomo. Zapewne dowiemy się o tym niedługo z komunikatu o kolejnym rakietowym uderzeniu.
Po atakach doliczono się w Bejrucie 91 zabitych. W całym Libanie odnaleziono jak dotąd (stan na czwartek 9kwietnia) rozszarpane szczątki 254 ofiar. Bilans operacji, określonej przez siły zbrojne Izraela (IDF) kryptonimem „Wieczny Mrok”, to najnowszy akt tragicznej statystyki: począwszy od 2 marca w południowym Libanie zginęło grubo ponad półtora tysiąca osób.
Koniec ramadanu rodziny Ghazali
Rzecznik IDF ogłosił, że spośród nich 1,1 tys. zabitych stanowią bojownicy Hezbollahu. Znając propagandowe praktyki z Gazy i Zachodniego Brzegu, można jednak poważnie wątpić w rzetelność tego oświadczenia. Wojskowe komunikaty w praktyce za „terrorystów” uznają wszystkich zabitych mężczyzn. Jak jest naprawdę, można się tylko domyślać, wiedząc chociażby, że w ciągu miesięcznej kampanii Izraela w Libanie zginęło już 130 dzieci.
Uderzenie na libański Hezbollah nastąpiło 2 marca, dwa dni po rozpoczęciu wojny w Iranie. 5 marca w wiosce Maszgara (dolina Bekaa) szyicka rodzina Ghazali zasiadała do świątecznego posiłku, kończącego post ramadanu. W tym momencie w dom uderzył dron z pociskiem, zabijając braci Ibrahima i Kassima oraz dzieci Ibrahima, Alego i Fatimę. Ich matka, ciotka oraz dziadkowie doznali poważnych obrażeń. W tydzień później mieszkający w USA brat poległych zginął w samobójczym ataku na synagogę. Izrael twierdzi, że dwaj bracia Ghazali należeli do Hezbollahu. Nawet jeśli to prawda, czym Izraelowi zawiniły dzieci? Bo przecież uderzenie było precyzyjne i świadome.
To tylko jeden przykład z tysięcy tragedii, jakich od 2 marca doświadcza cały Liban.
Na południe od Błękitnej Linii
Libańscy szyici zamieszkują głównie południe kraju, graniczące z Izraelem. Zrozumiałe więc, że tam głównie koncentrują się rakietowe ataki, które w ciągu pierwszych dwóch tygodni kampanii wygnały z domów około 1,2 mln ludzi. Nie tylko szyitów, bo zdecydowaną większość tamtejszej populacji. To jedna szósta ogółu libańskich obywateli.
10 marca IDF nakazały ewakuację ludności z południowego brzegu rzeki Litani. Nazwa ta znana jest Polakom śledzącym wojnę domową w Libanie już od 1975 roku. Do tego miejsca, zwanego Błękitną Linią, w pierwszej dekadzie owej wojny sięgała strefa okupacyjna Izraela, potem zaś Litani była granicą sił pokojowych ONZ, w ramach których stacjonuje tam także, aż do dziś, Polski Kontyngent Wojskowy. Liban na południe od Litani jest więc już od pół wieku miejscem niestabilnym. To stąd nieustannie, mimo obecności żołnierzy UNIFIL, rakiety i drony Hezbollahu lecą na kibuce Galilei.
Izrael postanowił to teraz trwale zmienić, oczywiście na swoją korzyść. Już 12 marca rozszerzył strefę przymusowej ewakuacji do rzeki Zahrani, zarządzając ją w ten sposób na jednej szóstej terytorium Libanu. Znajdziemy tu miejscowości znane z historii starożytnej oraz z Biblii, jak Tyr i Sydon, do którego peryferii dochodzi „zona” wypędzenia cywilów.
16 marca ostrzał z powietrza wspomogło uderzenie lądowe pięciu dywizji IDF, których pancerne zagony wbiły się klinami w terytoria kontrolowane przez Hezbollah. Tutaj walka jest twarda, proirańska milicja potrafiła, jak dotąd, zachować zdecydowaną większość kontrolowanego dotąd, choć już przeważnie opuszczonego przez ludność cywilną terytorium. Ranny został m.in. syn ministra finansów Becalela Smotricza, czołowego „jastrzębia” ekipy Netanjahu.
Ubocznym skutkiem masowego przemieszczenia ludności jest jej napływ do Syrii. W Libanie mieszkało dotąd, w prowizorycznych obozach, 1,4 mln obywateli tego kraju, uchodźców syryjskiej wojny domowej. Teraz gospodarze spalonych ongiś domów zmuszeni są wrócić z Libanu do swoich ruin w Aleppo.
Bijąc w Hezbollah, uderzają w Liban
IDF już teraz, mimo że południa Libanu nie opuścili wszyscy mieszkańcy, wysadziły w powietrze wszystkie mosty na Litani, odcinając w ten sposób komunikację z resztą kraju. Wszystko wskazuje na to, że siły zbrojne Izraela przynajmniej na długo nie opuszczą tego miejsca. Minister obrony Israel Katz już zapowiedział, że na południe od rzeki zniszczone zostaną wszystkie dotychczasowe osiedla. Nominalnie po to, by pozbawić baz bojowników Hezbollahu, faktycznie zaś by uniemożliwić powrót ludności cywilnej.
Jeśli ten stan rzeczy się utrwali, Izrael zaokrągli terytorium, dopasowując strategicznie swój kształt do wybrzuszenia Wzgórz Golan, odebranych Syrii w wyniku wojny 1967 roku.
W miasteczkach południowego Libanu pozostali jednak tamtejsi chrześcijanie, głównie grekokatolicy, którzy oświadczyli, że domów nie opuszczą, gdyż obecna wojna ich nie dotyczy. Tym stanowiskiem narazili się Hezbollahowi, który oskarżył ich o zdradę. Chrześcijanie odpowiadają, że nic podobnego, oni chcą tylko pozostać Libańczykami w Libanie.
Napięcia szyicko-chrześcijańskie sięgają czasów wojny domowej, kiedy to w pozbawionym opieki władz państwowych południowym Libanie major Saad Haddad, grekokatolik, powołał bójówki, zwane szumnie armią, twardo pilnujące porządku ramię w ramię z okupacyjną armią izraelską. Armia Południowego Libanu przestała istnieć w 2000 roku, gdy po wycofaniu się z tego kraju IDF kolaboracyjną formację wyparł rosnący w siłę Hezbollah.
Rząd w Bejrucie, jak nie popierał wtedy majora Haddada, tak nie popiera szyickiej milicji, nie mając siły do opanowania południa, musi jednak tolerować jej obecność. Wydany przez Bejrut zakaz rakietowych uderzeń na Izrael był trwale przez Hezbollah ignorowany, zaś po 28 lutego w ogóle przestano się nim przejmować. Netanjahu w akcie rewanżu uderzył, niby to w Hezbollah, w istocie zaś w intergalność terytorialną samego Libanu. I nikt nie wie, jak przerwać tę spiralę zła.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















