Szczególnie w ostatnich kilku latach, gdy stopy procentowe w Polsce szły raz stromo w dół, by chwilę później wjechać na wysoką górkę. Sprawą zajął się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w połowie lutego wydał wyrok w sprawie stosowania przez banki wskaźnika WIBOR. Sprawa nie poszła idealnie zgodnie z planem złotówkowiczów, chociaż nie zamyka im całkowicie drogi do sądzenia się z bankami.
Sąd nad WIBOR-em
W debacie na temat kredytów hipotecznych i polityki mieszkaniowej to stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego są przyjmowane jako podstawa oprocentowania kredytów hipotecznych, a co za tym idzie – zdolności kredytowej osób szukających mieszkania. W rzeczywistości to wskaźnik referencyjny WIBOR odpowiada za wysokość raty – oraz marża banku, rzecz jasna. WIBOR zasadniczo jest bardzo bliski stopy procentowej NBP, ale nie zawsze, więc wybór konkretnego wskaźnika może być w niektórych sytuacjach istotny.
Według TSUE polskie sądy nie powinny zajmować się samym WIBOR-em – czyli ani stosowaniem właśnie tego wskaźnika referencyjnego dla kredytów hipotecznych, ani sposobem jego określania. Wskaźnik WIBOR został w 2019 roku przystosowany do norm unijnych zawartych w rozporządzeniu BMR, co zostało potwierdzone przez organy UE, więc sąd nie ma prawa podważać jego prawidłowości. Gdyby sądy mogły oceniać, czy WIBOR jest odpowiednią podstawą do określania oprocentowania, to otwarłoby to drogę do podważania wszystkich wskaźników referencyjnych w Unii Europejskiej. Włącznie z EURIBOR-em, który jest stosowany w strefie euro. Do sądów ruszyliby więc nie tylko złotówkowicze, ale też kredytobiorcy zaciągający zobowiązania w forintach, euro, szwedzkich i czeskich koronach i tak dalej.
TSUE wskazało jednak, że sądy mogą oceniać, czy klienci banków zostali odpowiednio poinformowani o ryzyku. W sprawie sposobu określania WIBOR-u mogą jednak odsyłać do odpowiednich instytucji lub omówień na ich stronach internetowych. Po stronie banków stoi odpowiedzialność za informację o możliwych zmianach wysokości wskaźnika, sposobie przekładania się tych ruchów na wysokość raty i potencjalnych podwyżkach tej ostatniej. Co więcej, informacja powinna być przekazywana na znormalizowanym arkuszu ESIS, na którym podawana jest również rzeczywista stopa oprocentowania (RRSO) oraz całkowity koszt kredytu.
Jeśli klient banku nie otrzymał odpowiedniej wiedzy na arkuszu ESIS, to droga do sądu stoi otworem. Spróbować mogą również kredytobiorcy, według których bank nieodpowiednio przeprowadził sam proces lub go w ogóle zlekceważył, dołączając jedynie formularz informacyjny do dokumentacji. Osoby uważające się za pokrzywdzone samym zastosowaniem WIBOR-u lub jego określaniem, przed sądem nie mają za bardzo czego szukać.
WIRF i WIRON
Wyciągnięcie wskaźnika WIBOR poza obszar zainteresowania sądów nie oznacza jednak, że wszystko jest z nim w porządku. W ostatnim czasie pojawiało się wobec niego sporo zarzutów, szczególnie w okresie po pandemii, gdy stopy procentowe NBP szły ostro w górę. Główne pretensje zgłaszane są w kierunku nieprzejrzystego określania. Administratorem wskaźników referencyjnych w Polsce jest spółka GPW Benchmark SA. WIBOR jest obliczany na podstawie deklaracji przedstawicieli banków działających w Polsce o tym, na jakim oprocentowaniu są skłonni pożyczyć pieniądze innym instytucjom finansowym. Nie są to więc twarde dane oparte na realnych transakcjach, tylko opinie na temat aktualnej sytuacji rynkowej. Następnie odcinane są deklaracje skrajne i wylicza się średnią arytmetyczną.
W ten sposób WIBOR nie oddaje dokładnie stopy procentowej NBP, gdyż bankowcy próbują przewidywać przyszłe ruchy Rady Polityki Pieniężnej, by na pożyczaniu sobie wzajemnie pieniędzy nie stracić. W czasach rosnących stóp WIBOR wyprzedza więc stopę referencyjną NBP, gdyż banki zakładają jej wzrost. Tak było w okresie postpandemicznym, gdy wysokość wskaźnika była wyraźnie wyższa, co właśnie spowodowało lawinę pretensji kredytobiorców. Analogicznie, gdy stopy spadają, WIBOR jest jednak niższy od stopy NBP. Aktualnie stopa referencyjna wynosi równe 4 proc., tymczasem sześciomiesięczny WIBOR to 3,75 proc. Bankowcy zakładają więc, że w ciągu najbliższego pół roku RPP obniży stopę o ćwierć punktu procentowego (to jest 25 pkt bazowych).
WIBOR nie jest jednak jedynym… wyborem. GPW Benchmark ma do dyspozycji inne, znacznie bardziej odpowiadające aktualnej sytuacji rynkowej. Jednym z nich jest WIRON, czyli wskaźnik obrazujący średnie oprocentowanie realnych transakcji jednodniowych („dzisiaj pożyczasz, jutro oddajesz”) w sektorze międzybankowym. On najlepiej obrazuje bieżącą cenę pieniądza. Aktualnie (tj. 17 lutego 2026 r.) wysokość sześciomiesięcznego WIRON-u jest jednak niemal dokładnie taka sama jak WIBOR-u, chociaż trzymiesięcznego znacznie niższa (3,33 vs 3,86 proc.).
WIRON miał zastąpić WIBOR w 2027 roku, ale w zeszłym roku minister finansów Andrzej Domański poinformował, że zrobi to WIRF – którego przy okazji przemianowano na POLSTR. Wskaźnik ten opiera się na realnym oprocentowaniu krótkoterminowych niezabezpieczonych depozytów instytucji kredytowych i finansowych. W teorii powinien mieć on działanie podobne do WIRON-u, ale jak na razie trudno wyrokować – jest możliwe, że będzie on znacznie surowszy. 17 lutego sześciomiesięczny wskaźnik ten wynosił 4,15 proc., więc był wyższy nawet od stopy procentowej NBP. Urealnienie wskaźnika może więc wyjść kredytobiorcom na gorsze.
Stała czy zmienna
Kredytobiorcy, którzy chcieliby większej pewności i stabilizacji wysokości rat, mogą rozważyć zaciągnięcie zobowiązania na okresowo stałą stopę procentową. Aktualni klienci również mogą spróbować dokonać korekty swoich umów w tym kierunku. Okresowo stała stopa procentowa polega na tym, że raty są ustalane na 5, 7 lub czasem nawet 10 lat. Ich wysokość oparta jest zwykle na wskaźniku referencyjnym w dniu zaciągnięcia kredytu, a po określonym czasie znów jest dostosowywana do warunków rynkowych. Według danych z raportu AMRON-SARFiN, aktualnie trzy czwarte kredytów hipotecznych jest udzielana właśnie na okresowo stałą stopę procentową. Ma to swoje zalety, ale też wady. Przykładowo, jeśli ktoś zaciągnął zobowiązanie w 2024 roku, gdy aż 88 proc. kredytów hipotecznych było udzielanych na takich warunkach, ponosi obecnie znacznie wyższe koszty niż w sytuacji zmiennej raty. W 2024 roku stopa procentowa NBP wynosiła 5,75 proc. Nic więc dziwnego, że bankowcy, spodziewając się cięć ze strony RPP, tak chętnie pożyczali wtedy na okresowo stałą stopę procentową.
I robią to nadal, gdyż wciąż zakładają kolejne obniżki. Według prognoz PZU i PKO BP w tym roku dojdzie do obniżenia stopy NBP o pół punktu procentowego. Według Alior Banku RPP zetnie stopy nawet o 0,75 pkt proc., czyli do 3,25 proc. Oczywiście obecnie okresowo stała stopa procentowa nie jest tak niekorzystna jak dwa lata temu, ale wciąż niekoniecznie będzie dobrym rozwiązaniem. Zmienna stopa nie zapewnia takiej stabilności, ale daje możliwość korzystania z okresów niskich stóp, bez konieczności ściskania kciuków, by kolejne dostosowanie raty wypadło w dobrym momencie. Perypetie kredytobiorców hipotecznych pokazują więc, że niestety nie wymyślono jeszcze rozwiązań idealnych.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













