Czasem trudno jest zajrzeć głęboko we własne serce, ponieważ może pojawić się lęk przed tym, co odsłoni się przed naszymi oczami.
Po co nam było wychodzić?
Teoretycznie mogłoby się wydawać, że najlepsze, co może spotkać człowieka, to wyjście z niewoli. Okazuje się jednak, że w czasie szukania Ziemi Obiecanej pojawia się zniechęcenie. Analogicznie – w czasie naszego wędrowania może pojawić się narzekanie: «Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?». Codzienność potrafi przytłoczyć, a rzeczywistość wygląda inaczej niż wyobrażenia o wolności i o relacji z Bogiem. Może i my wystawiamy Boga na próbę, zastanawiając się: «Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie?». Refren niedzielnego psalmu przypomina o tym, że potrzebujemy zadbać o czujność serca, aby nie skamieniało. Może myślimy, że nam to nie grozi, że my jesteśmy inni. Jednak zarówno czytania, jak i papież Franciszek w Evangelii gaudium podpowiadają nam, że: „Starsi wnoszą pamięć i mądrość doświadczenia zachęcającą, by nie powtarzać niemądrze tych samych błędów z przeszłości” (EG 108).
Z kolei Agata Kulczycka w e-booku Przekonaj się. Dobre myśli na dobre życie napisała: „Każdy człowiek, którego spotykasz, mierzy się ze stanami podobnymi do Twoich. Każdy z jakiegoś powodu cierpiał. Każdy coś stracił. Każdy czegoś się boi. Każdy coś kocha i o coś się troszczy. Być może gdybyśmy, patrząc na siebie nawzajem, brali tę perspektywę pod uwagę, stać by nas było na więcej wyrozumiałości”. Aż chciałoby się pociągnąć tę myśl i dodać, że ta wyrozumiałość potrzebna jest w obu kierunkach – do wewnątrz i na zewnątrz. Z czym mierzą się biblijne postaci, z którymi spotykamy się w kolejną niedzielę Wielkiego Postu?
Zawsze tak było
Kościół obdarowuje nas bardzo długim fragmentem Ewangelii wg św. Jana. Spotykamy się z Jezusem przy studni i już sam ten szczegół wart jest odnotowania. W czasach biblijnych studnia jest tym miejscem, w którym kobieta i mężczyzna mogą się poznać. Tam, w dość oficjalnych i bezpiecznych warunkach, można było nawiązać relację (potencjalne małżeństwa: np. sługa Abrahama w ten sposób znalazł żonę dla Izaaka, podobnie było z Jakubem i Rachelą, także Mojżesz spotyka córki Reuela przy studni). To dlatego uczniowie są zdziwieni, gdy widzą Jezusa rozmawiającego z kobietą. W ich głowach prawdopodobnie pojawił się prosty ciąg skojarzeń – studnia, rozmowa, kobieta – wniosek oczywisty: małżeństwo. Na poziomie przekonań można zaobserwować zdeterminowanie: „każda historia – to samo zakończenie”, „zawsze tak było”, „zawsze tak będzie”.
W podobny „automat” wpada Samarytanka, gdy mówi do Jezusa: „Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę…” – zachowanie Jezusa nie mieści się w jej horyzoncie poznawczym. Być może każdy z nas jest w stanie wychwycić w swojej relacji do Boga i do Kościoła podobne mechanizmy? Mamy ukształtowany obraz Boga i nie jest wykluczone, że automatycznie przyjmujemy konkretną postawę względem Niego, realizując określony scenariusz (nie zawsze świadomie). Podobnie w kontekście Kościoła i tego, co myślimy o naszej z nim więzi, o możliwościach, odpowiedzialności, własnym wpływie czy zaangażowaniu. Scena przy studni może nas nauczyć przełamania starych schematów. Osobowe spotkanie z Jezusem wpływa na interpretację, na spojrzenie, na sposób, w jaki „układamy się” wobec świata i ludzi.
Prawda, która nie rani
Po przełamaniu pierwszej nieufności, początkowego zdziwienia, rozpoczyna się intymny dialog, tworzy się miejsce na bliskość. «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Jezus jest Tym, przy którym można w bezpieczny sposób ujawnić swoje najgłębsze cierpienie, swoją ciemność czy samotność. W tej rozmowie dokonuje się wzajemne odsłonięcie. Jezus pokazuje swoje pragnienie, a także swoją tożsamość: „Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię»”.
To rozmowa, w której nikt nikomu nic nie narzuca. Jest miejsce na pytania, na wyjaśnienia, na wzajemne ubogacenie. Co więcej, można dostrzec, że im bardziej Samarytanka wchodzi w dialog z Jezusem, im bardziej jest w stanie pokazać Mu swoje rany, tym bardziej On jej towarzyszy. To, co przeżywała ta kobieta, musiało być dramatyczne. Prawdopodobnie pięć razy otrzymała list rozwodowy, w którym było napisane, że jest w niej coś odrażającego (albo przynajmniej niewystarczającego). To kobieta pięć razy zawiedziona w miłości, poraniona w najgłębszej potrzebie, w jednym z najbardziej kruchych kawałków ludzkiej egzystencji – w pragnieniu bycia kochaną i kochania. Jest odrzucona także przez społeczeństwo. To dlatego przychodzi po wodę w najgorętszej porze dnia, wtedy gdy – ma nadzieję – nikogo nie spotka. Dokładnie w tym miejscu Jezus na nią czeka. O najgorszej porze, gotowy wysłuchać prawdy o każdej ranie.
Choć na początku spotkania niemal wszystko ich dzieli (kulturowo, religijnie, płciowo), to na końcu nie ma to znaczenia. Jezus pokazuje jej, że nie tylko nie ma męża, lecz także nie ma Przymierza, które byłoby wystarczające. Jednak nie zostawia jej z suchą informacją – z brutalną prawdą, która mogłaby ją dokrzywdzić. On pokazuje jej, że Bóg może w niej zamieszkać, że jest możliwe nowe Przymierze. Wtedy jej życie się zmienia. To, co wydawało się przeklęte, staje się błogosławione. Miejsce pragnienia, miejsce tęsknoty i potrzeby, staje się okazją do odkrycia źródła.
Zintegrowanie przeszłości przynosi wolność
Bóg nas zna, zna naszą historię, zna wszystkie miejsca, w których zostaliśmy zranieni w miłości, w których sami zraniliśmy; te miejsca, które uczyniliśmy substytutami Przymierza. Dla Niego żadne z tych miejsc nie jest przeszkodą nie do pokonania. Jak pisał papież Franciszek w Evangelii gaudium: „Kto zaryzykuje, by uczynić mały krok w kierunku Jezusa, tego Pan nie zawiedzie, przekona się, że On już na niego czekał z otwartymi ramionami. Wtedy jest sposobna chwila, by powiedzieć Jezusowi Chrystusowi: «Panie, pozwoliłem się oszukać, znalazłem tysiąc sposobów, by uciec przed Twoją miłością, ale jestem tu znowu, by odnowić moje przymierze z Tobą. Potrzebuję Cię. Wybaw mnie ponownie, Panie, weź mnie w swoje odkupieńcze ramiona». Jak dobrze powrócić do Niego, gdy się pogubiliśmy! Powtarzam jeszcze raz z naciskiem: Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem nam; (…). Za każdym razem bierze nas w swoje ramiona. Nikt nie może nas pozbawić godności, jaką obdarza nas ta nieskończona i niewzruszona miłość. On pozwala nam podnieść głowę i zacząć od nowa, z taką czułością, która nas nigdy nie zawiedzie i zawsze może przywrócić nam radość. (…)” (EG 3).
Samarytanka rozpoznaje, kim jest naprawdę – odzyskuje siebie, także swoje miejsce w społeczeństwie. Ona już nie jest skulona, schowana, nie musi chodzić z opuszczoną głową. Może zostawić swój dzban, zintegrować swoje pęknięcia i z odwagą działać – głosić Ewangelię. To może być także nasze doświadczenie, a kiedy pojawi się myśl związana z nieuzdrowioną przeszłością, pocieszyć nas mogą słowa św. Pawła: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













