Zmrużyć oczy

Dopiero co opuściliśmy pustynię, może pełni motywacji, zapału i gorliwości, z nadzieją, że najtrudniejsze już za nami – zetknęliśmy się z pokusami, poznaliśmy sposoby, by z nimi wygrywać, przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy głodni i że tylko miłość Boga może nas naprawdę nasycić. Co czeka dalej na uczniów-misjonarzy?
Czyta się kilka minut
fot. miss_j/getty Images, archiwum prywatne
fot. miss_j/getty Images, archiwum prywatne

Niewykluczone, że co kilka kroków potrzebujemy otrzepać jeszcze piasek z butów – symbol tego, co dawne. W tym kontekście możemy odczytać zaproszenie Boga, skierowane w stronę Abrama, aby wyszedł z tego, co jest mu znane, aby opuścił swój dom, miejsce swojego przywiązania; miejsce, w którym wszystko jest przewidywalne, gdzie to Abram kontroluje swój świat.

Nieznane, ale nie abstrakcyjne

Boże zaproszenie nie jest jednak czystą abstrakcją (choć na pierwszy rzut oka tak się może wydawać). Bóg nie mówi, że Abram ma pójść „gdziekolwiek”, „dokądkolwiek”, lecz tam, gdzie mu „ukaże”. Tym, który wskazuje drogę, Tym, który nadaje kierunek jest Pan. Z tym zaproszeniem wiąże się też obietnica: „staniesz się błogosławieństwem”. Nie tylko „będę ci błogosławił”, lecz także „ty będziesz błogosławieństwem”. To cenne wskazówki. Możemy się z nich nauczyć tego, że Boże propozycje nie są bezkształtne, nawet jeśli nie od razu poznajemy je w całości, nawet jeśli przez długi czas (albo i wcale) nie znamy całej mapy. Ponadto wybór Jego drogi wiąże się z obdarowaniem i konkretnymi łaskami.

Abram wyrusza w tę drogę, choć wiemy, że jego historia nie będzie prosta. Jego zaufanie Bogu nie będzie nieskazitelne. Jego umiejętność czekania na realizację Bożych obietnic nie będzie nieograniczona. To może dodać nam otuchy. Gdyby Abram był doskonały, trudno byłoby się odnaleźć w jego przykładzie. Jego perfekcjonizm mógłby odstraszać, a nie zachęcać. Tymczasem wiemy, że jego droga będzie pełna zakrętów. Podobnie jak nasze drogi z Panem są pełne dolin i pagórków. Istnieje szansa, że jesteśmy sobą rozczarowani już po pierwszym tygodniu Wielkiego Postu. Wyobrażaliśmy go sobie inaczej, a okoliczności życia ułożyły się inaczej. Niezależnie od naszej dzisiejszej kondycji, Bóg nie zamierza z nas zrezygnować, nadal – jak Abramowi – chce nam ukazać cel, nadal chce zawrzeć z nami przymierze. Pójdziemy mimo wszystko? Pozwolimy sobie na proces? Na powolne formowanie naszego człowieczeństwa na wzór Mistrza?

Odwaga braku rozwiązań

W niedzielnej Ewangelii widzimy Jezusa, który wyprowadza Piotra, Jakuba i Jana na wysoką górę, osobno – z dala od ludzi. Są takie chwile, gdy potrzebujemy zmienić otoczenie, miejsce. Tam, gdzie jesteśmy, wydaje się, że widzieliśmy już wszystko. Potrzebujemy wejść „wysoko” – co może nie wzbudzać entuzjazmu i być zniechęcające (na pocieszenie i aby pamiętać o proporcjach, warto przywołać słowa psalmu 61: „Gdy słabnie moje serce: na skałę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie, bo Ty jesteś dla mnie obroną”).

Na Taborze uczniowie są świadkami przemienienia Jezusa. W scenie przemienienia najpierw pojawia się blask, olśnienie, światło, w którym twarz Jezusa jaśnieje jak słońce. Oprócz tego pojawia się świetlisty obłok, który zasłania uczniów. To nadobfite nagromadzenie światła musiało być bardzo wyraziste, poruszające. Wyobrażam sobie uczniów, którzy mrużą oczy, a jednocześnie nie mogą oderwać wzroku od Jezusa i stojących obok Niego Mojżesza i Eliasza. Jak bardzo muszą być zaskoczeni i zdezorientowani, że Piotr wypowiada zupełnie bez sensu słowa o stawianiu namiotów? Równocześnie, właśnie w tej reakcji Piotr jest mi bliski. Piotr, szukający rozwiązania, który chce coś powiedzieć, chce odnaleźć swoje miejsce w tej sytuacji, przejąć inicjatywę. Piotr, który nie pozwala sobie na bezczynność. Ile razy to nasza postawa: nie czekamy, nie możemy wytrzymać napięcia niepewności, braku kontroli, niewiedzy i wymyślamy sposoby na ogarnięcie tego, co nieogarnione? Czasem potrzeba zdobyć się na odwagę braku rozwiązań, braku odpowiedzi – wytrzymać zmrużenie oczu. Pozwolić sobie na obecność. Sama uważna obecność wystarczy.

Ewangelista Mateusz przekazuje nam wiele szczegółów dotyczących stanu emocjonalnego apostołów. Na dźwięk głosu Ojca trzech uczniów pada na twarz. Oni są po prostu przerażeni. Być może odczuwany przez nich bardzo duży lęk spowodował, że się „zamrozili”, upadli, skulili, z twarzą zwróconą ku ziemi. W drodze ucznia będą i takie chwile. W naśladowaniu Jezusa jest miejsce na każde uczucie, na każdą autentyczną, ludzką reakcję. Jakże poruszające jest, że to Jezus wykonuje pierwszy ruch, to On do nich podchodzi, to On się zbliża, to On robi krok w stronę człowieka. Następnie dotyka. Fizycznym gestem, łagodnym muśnięciem pomaga im wrócić do „tu i teraz”, a poprzez słowa dodaje otuchy: „Wstańcie! Nie lękajcie się!”. Dopiero wtedy uczniowie są w stanie podnieść wzrok na nowo. Tymczasem wzrok Boga nigdy ich nie opuścił. Jak przypomina psalmista: „Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, na tych, którzy oczekują Jego łaski” (Ps 33). Niezależnie od tego, gdzie i z jakiego powodu podziały się nasze oczy, Boże, czułe spojrzenie otacza nas swoją delikatną troską. W Jego spojrzeniu jesteśmy bezpieczni.

Zapamiętać doświadczenie

Uczniowie dostrzegli chwałę Jezusa. Chociaż jeszcze nic nie rozumieją, ich zadaniem jest zachować to doświadczenie w sercu, przechować dobrą nowinę do momentu, gdy „czas się wypełni”, gdy Jezus zrealizuje wszystko, co zostało zapisane w Prawie i u Proroków, a co symbolizuje obecność Mojżesza i Eliasza. Zanim to się stanie, trzeba jednak zejść z góry i iść dalej – tam, gdzie Bóg ukaże. Papież Franciszek w Evangelii gaudium przypominał, że „Kościół «wyruszający w drogę» jest Kościołem otwartych drzwi. Wyjść ku innym, aby dotrzeć do ludzkich peryferii, nie znaczy biec do świata bez kierunku i bez sensu. Wiele razy lepiej jest zwolnić kroku, oddalić niepokój, aby spojrzeć w oczy i słuchać, albo odłożyć pilne sprawy, aby towarzyszyć człowiekowi, który pozostał na skraju drogi” (EG 46). Wpatrywanie się w Przemienionego Jezusa zaprasza do takiego spowolnienia, do odwagi podniesienia wzroku, do odwagi podejścia, dotknięcia, towarzyszenia nawet wtedy, gdy jeszcze nie mamy odpowiedzi, gdy nie wszystko rozumiemy.

Ktoś mógłby przytomnie zwrócić uwagę, że o ile uczniowie mieli doświadczenie Taboru i mieli „co przechowywać”, o tyle niewielu z nas w jakikolwiek analogiczny sposób doświadcza Bożej chwały. Jak więc przyjąć Jego spojrzenie, Jego dotyk, by móc zanieść je potem innym ludziom – bliźnim? Z pomocą ponownie przychodzi papież Franciszek, który pisał: „Jakże słodko jest stać przed ukrzyżowanym, lub na kolanach przed Najświętszym Sakramentem, i być po prostu przed Jego oczyma! Jakże dobrze jest zezwolić, by On powrócił i dotknął naszej egzystencji i posłał nas, byśmy głosili Jego nowe życie!” (EG 264). Prawdopodobnie każdy z nas ma w domu krzyż. A gdyby tak pozwolić sobie przed nim stanąć/klęknąć i zgodzić się na przyjęcie miłosiernego spojrzenia z krzyża? A następnie to spojrzenie zanieślibyśmy innym w myśl tego, co pisał Franciszek: „Za każdym razem, gdy otwieramy oczy, by rozpoznać drugiego, bardziej zostaje oświecona wiara do rozpoznania Boga” (EG 272). Tęsknota za doświadczeniem góry Tabor jest zrozumiała. Mimo że w inny sposób niż apostołowie, możemy ćwiczyć się w mrużeniu oczu, by odkrywać blask i światło – czasem łagodnej, niemal niedostrzegalnej, a czasem wyraźnej obecności Boga. Boga, który nie przestał działać w świecie i chce, byśmy się stawali błogosławieństwem.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2026