Logo Przewdonik Katolicki

Przemieniona beznadzieja

ks. Paweł Hełka
Fot.

Przemienienie pozwoliło apostołom zrozumieć, jak mizerne i niepełne są ich wyobrażenia o Bogu. Chrystus przemienił się na oczach apostołów, aby w dniach próby ich wiara w Niego nie zachwiała się. I chyba każdy prędzej czy później musi przeżyć takie przemienienie. Szóstego sierpnia liturgia Słowa Bożego przenosi nas razem z Chrystusem, Piotrem, Jakubem i Janem na górę...

Przemienienie pozwoliło apostołom zrozumieć, jak mizerne i niepełne są ich wyobrażenia o Bogu. Chrystus przemienił się na oczach apostołów, aby w dniach próby ich wiara w Niego nie zachwiała się. I chyba każdy prędzej czy później musi przeżyć takie przemienienie.

Szóstego sierpnia liturgia Słowa Bożego przenosi nas razem z Chrystusem, Piotrem, Jakubem i Janem na górę Tabor. Tam Chrystus przemienił się wobec swoich apostołów. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się olśniewająco białe. Apostołowie byli zachwyceni, choć poznali jedynie namiastkę wiecznej chwały Ojca, w której po swoim zmartwychwstaniu zasiadł Jezus.

Zdarzenie to Ewangeliści musieli uważać za bardzo ważne, skoro jego szczegółowy opis umieścili wszyscy synoptycy: św. Mateusz, św. Marek i św. Łukasz . Również św. Piotr Apostoł przekazał opis tego wydarzenia w swoim liście.

Może dziwić szczegół, że zaraz po przybyciu na górę Tabor apostołowie posnęli. Po odbytej bardzo uciążliwej drodze musieli utrudzić się wspinaczką, zwłaszcza że wędrowali sześć dni od Gór Hermonu. W Starym Testamencie było powszechne przekonanie, że Jahwe pokazuje się w obłoku. Dlatego w czasie Przemienienia ukazuje się obłok, który okrył Chrystusa, Mojżesza i Eliasza. Głos Boży z obłoku utwierdził uczniów w przekonaniu o teofanii, czyli objawieniu się Boga. Dlatego Ewangelista stwierdza, że świadkowie tego wydarzenia bardzo się zlękli.

***

Były to początki mojego kapłaństwa, zaledwie miesiąc, może dwa. Znalazłem się na zastępstwie w dość dużym szpitalu. Codzienna Msza Święta, obchód z Komunią, udzielanie sakramentu namaszczenia chorych, rozmowy. To główne zajęcie księdza kapelana lub tego, kto go zastępuje.

Na oddziale intensywnej terapii leżała młoda dziewczyna o imieniu Małgosia. Jej stan był dość poważny. Problemy z sercem. Lekarze często odchodzili od łóżka tylko kiwając głowami, że nic nie mogą więcej dla niej zrobić. Ciężki oddech i oddalony wzrok wskazywał na rzeczywiście ciężką chorobę.

Zacząłem się rozglądać za jej najbliższymi. Okazało się, że należy do Romów i niemal cała jej najbliższa rodzina biwakuje w szpitalnym ogrodzie. Zaproponowałem, że dziś wieczorem odprawię w jej intencji Mszę św. Chętnie się zgodzili. Po południu, kiedy wracałem z obchodu z Komunią Świętą, już z daleka widziałem, że coś jest nie tak. Po wejściu do kaplicy zobaczyłem mnóstwo kwiatów. Z tyłu na ławce siedziała mama Małgosi, która widząc moje przerażenie, wyszeptała po cichu: to dla waszej i naszej Mateńki. Kaplica była pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Na pół godziny przed rozpoczęciem Eucharystii przyszło do niej tyle osób, że nie mogli się pomieścić. Wszystkie miejsca zajęte, łącznie z korytarzem i schodami, aż do następnego piętra.

Rozpocząłem Mszę Świętą oczywiście o Przemienieniu Pańskim. W słowie wstępnym zapowiedziałem intencję i przedstawiłem zgromadzonych pozostałym chorym, którzy też wyrażali niemałe zdziwienie. Poprosiłem wszystkich, którzy tylko mogą, aby ofiarowali dzisiejszą Komunię właśnie w intencji chorej Małgosi. Przytaknięcie głową wyrażało zgodę na tę propozycję.

Po przeczytanych fragmentach z Pisma Świętego jak zawsze podałem kilka myśli. Tym razem o Przemienieniu Pańskim. Po zakończeniu Mszy mama chorej podziękowała wszystkim, a wchodząc do zakrystii, zapytała, czy jest możliwe, aby takie przemienienie stało się dzisiaj. Niemal bez wahania powiedziałem, że oczywiście. Kiedy jednak wyszła, wyraźnie tym słowem podniesiona na duchu, pomyślałem zupełnie coś innego.

Musielibyście mnie widzieć, kiedy rankiem następnego dnia poszedłem na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej z Panem Jezusem w Eucharystii i zobaczyłem puste łóżko młodej dziewczyny, za którą tak mocno się modliliśmy. Zmierzam do dyżurki pielęgniarskiej, aby upewnić się właściwie co do najgorszego, a tam słyszę zupełnie co innego. Małgosia wstała rankiem i poszła pod prysznic, bo czuła się bardzo zmęczona.

Pan Jezus przemienił jej kondycję zdrowotną, ale i moje życie wiary, i to do dziś.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki