Przechodziliśmy od pustyni do światła, odkrywając postawę ucznia-misjonarza. W wielkopostnych ścieżkach oświetlanych słowem Bożym i adhortacją papieża Franciszka odświeżaliśmy radość i nadzieję. Aż wreszcie doszliśmy do Tygodnia Wielkich Tajemnic. Przed nami najważniejsze wydarzenia w roku. Tak wielkie i ważne Misteria, że każde słowo wydaje się nieadekwatne, małe, nieodpowiednie i patetyczne. Prawdopodobnie najlepszym komentarzem byłoby nie tyle „mówienie”, ile „przeżywanie”. Nie tyle opis rzeczywistości, ile wejście w rzeczywistość. Do tego też zresztą będzie zapraszała liturgia Triduum Paschalnego. Spróbujmy – zanim wybrzmi Alleluja i będziemy biec do i od grobu, niosąc prawdę o Zmartwychwstaniu – przyjąć jeszcze jedną prawdę: jesteśmy potrzebni, ale nie musimy grać pierwszych skrzypiec.
„Ja i nie ja”
Czasem buntuję się na świat – że nie zatrzymuje się, gdy przeżywam osobisty jego koniec. Świat nie przestaje rządzić się swoimi prawami, gdy umiera nam ktoś najbliższy; gdy przeżywamy rozpad relacji; gdy cierpimy; gdy tracimy pracę, marzenia. Wschód słońca wydarza się niezależnie od tego, czy spaliśmy spokojnie, czy dręczyła nas bezsenna noc. Natura konsekwentnie zmienia swoje pory roku bez względu na to, czy jesteśmy gotowi na wiosnę, czy mamy „formę na lato”, czy jednak bliżej nam do jesiennej melancholii. Jest w tym jednocześnie groza i nadzieja. Miłosz pisał: „Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,/ Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną/ W ogrodzie świata byśmy zobaczyli”. Tyle jest do odkrycia! Tyle jest do przeżycia! Tyle jest do poznania…
Szkoła ucznia-misjonarza będzie trwać aż do chwili, w której spotkamy się z Bogiem twarzą w twarz. A jednocześnie powraca echo o marności, Koheletowa mądrość, przypominająca, że wszystko jest ulotne i kruche. Przypominaliśmy sobie o tym, posypując głowę popiołem w Środę Popielcową. Czy nasze czoło nosi jeszcze tamten pył? Papież Franciszek przestrzegał: „Chociaż misja ta domaga się z naszej strony ofiarnego zaangażowania, byłoby błędem pojmowanie jej jako tylko nasze osobiste heroiczne zadanie, ponieważ jest to przede wszystkim Jego dzieło, niezależnie od tego, co możemy odkryć i pojąć. Jezus jest «pierwszym i największym głosicielem Ewangelii»” (EG 12). Wydaje się, że naśladowca Jezusa potrzebuje zmieścić podwójną prawdę: „jest ze świata, ale nie żyje dla świata”, „jest ważny, ale nie jest jedyny”, „to on działa, ale nie swoją mocą”, „jego wysiłek jest niezbędny, ale nie on gwarantuje skuteczność” i można by tych zdań napisać jeszcze wiele. Zbierają one niekończące się napięcie między Bożą łaską i inicjatywą, a odpowiedzią ze strony człowieka i potencjałem, który został w nas złożony, skoro jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Św. Carlo Acutis mówił, że rodzimy się jako oryginały, a umieramy jako kopie. Przez całe życie mamy okazję pisać własną opowieść – swojego „ja”, a zarazem tego, że „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jak to zrobić? Przechodząc przez ogień wątpliwości.
Dno wątpliwości
W Niedzielę Palmową w Psalmie śpiewamy „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?” – to jedno z najbardziej dramatycznych pytań, które zadaje się Bogu z dna bezradności, samotności, bezkresnego cierpienia. Jezus przywołuje te słowa w czasie męki. Triumfalny wjazd do Jerozolimy, pełen tłumów, które wychwalają Syna Dawida, jest zderzony ze sceną zdrady, opuszczenia przez uczniów oraz z doświadczeniem wołania do Boga. Za kilka dni wszelki język będzie wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, to na Jego imię zegnie się każde kolano – ale w tej chwili wydaje się to niemożliwe, nierealne. W uczniu patrzącym na krzyż pojawiają się wątpliwości. Niektóre z nich kończą się ucieczką, inne będą splatały się z Mistrzem w tym rozpaczliwym pytaniu i ostatecznie zbliżą do Jezusa. Doświadczenie własnych niepewności i pytań, dotknięcie dna wątpliwości i samotności może uczyć wyrozumiałości względem braci i sióstr. Człowiek, który podejmuje misję, potrzebuje przejść przez własne rozterki. Franciszek podpowiada: „Misja w sercu ludu nie jest częścią mojego życia ani ozdobą, którą mogę zdjąć; nie jest dodatkiem ani jeszcze jedną chwilą w życiu. Jest czymś, czego nie mogę wykorzenić z siebie, jeśli nie chcę siebie zniszczyć. Ja jestem misją na tym świecie, i dlatego jestem w tym świecie. Trzeba przyjąć samych siebie jako naznaczonych ogniem przez tę misję oświecania, błogosławienia, ożywiania, podnoszenia, uzdrawiania, wyzwalania” (EG 273). Ten ogień wielokrotnie jest podtrzymywany przez własne poszukiwania. Pytania zadawane Bogu i w Jego obecności mogą się stać drewnem podtrzymującym płomień wiary. Nie ma takiego pytania, którego nie można Bogu zadać.
Podeptany płaszcz
Być może czasem z tych pytań da się uszyć płaszcz i złożyć go na drodze, by Jezus mógł po nich triumfalnie przejść, uświęcając je swoją obecnością. Franciszek pisał: „Uznaję, że powinniśmy stworzyć odpowiednie przestrzenie dla dostarczenia motywacji i uzdrowienia zaangażowanych w duszpasterstwo, «miejsca dla odnowy własnej wiary w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Jezusa, dla podzielenia się własnymi najgłębszymi pytaniami i codziennymi troskami, do głębokiego i przeprowadzonego według ewangelicznych kryteriów rozeznania dotyczącego własnego życia i doświadczenia, by ukierunkować w stronę dobra i piękna własne wybory osobiste i społeczne»” (EG 77). Co może być dla nas takim miejscem? Własny dom? Własne sumienie? Parafia? Duszpasterstwo? Uczelnia? Miejsca pracy? Przyjaźnie? Co mogę złożyć jako osobisty płaszcz, by uhonorować Jezusa? Te pytania potrzebują konkretnej odpowiedzi. Zwłaszcza że „Dobro zmierza zawsze do dzielenia się. Każde autentyczne doświadczenie prawdy i piękna szuka swej ekspansji, a każda osoba przeżywająca głębokie wyzwolenie zyskuje większą wrażliwość wobec potrzeb innych ludzi” (EG 9). Uczeń-misjonarz nie idzie sam, nie wielbi sam, nie poznaje sam, nie ewangelizuje sam i oby wątpliwości także nie przeżywał sam.
Ryzyko
W jednym z filmów odbył się dialog między bohaterami: „Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że ci się uda? – Zrób to”. W Ewangelii z Niedzieli Palmowej przyglądamy się dwóm uczniom, którzy są posłani ze specjalnym zdaniem – mają odnaleźć oślicę i źrebię, a gdyby ktokolwiek zadawał im pytania, otrzymali od Jezusa gotową odpowiedź: „Pan ich potrzebuje i zaraz je odeśle”. Wiedzą, że im się uda. Jezus, swoim zwyczajem, wysłał dwóch uczniów. Potrzeba bowiem towarzysza. Misja jest znacznie bezpieczniejsza, gdy idzie się z kompanem. Ten, który głosi, jest wtedy profilaktycznie chroniony. Jezus uprzedza pytania i formułuje odpowiedzi. Jeśli uczeń-misjonarz głosi to, co rzeczywiście mówi Pan – misja będzie spełniona. Trzecim elementem jest zaproszenie do zaangażowania. Oślica i źrebię są Bogu potrzebne. Zatem wystarczy być „osłem”. Być dyspozycyjnym dla Pana. Nie chodzi o użyteczność ani o produktywność. Chodzi o odkrycie, że jesteśmy Bożym pragnieniem. Franciszek pisał: „(…) Ewangelia zachęca nas zawsze, by podejmować ryzyko spotkania z twarzą drugiego człowieka, z jego fizyczną obecnością stawiającą pytania, z jego bólem i jego prośbami, z jego zaraźliwą radością, stale ramię w ramię. Prawdziwa wiara w Syna Bożego, który przyjął ciało, jest nieodłączna od daru z siebie, od przynależności do wspólnoty, od służby, od pojednania z ciałem innych. Syn Boży przez swoje wcielenie zachęcił nas do rewolucji czułości (EG 88)”. Być „osłem” – to być potrzebnym, w gotowości. Otwartym, czujnym na zaproszenie, upartym w dobrym, wytrwałym w zamiarach, w odpowiednim miejscu i we właściwym czasie. Bez kalkulacji. Pozwolić Bogu działać. Bez skupiania uwagi na sobie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













