W czasie kończących się właśnie zimowych igrzysk olimpijskich wielokrotnie dawany był sygnał do startu. Tuż przed rozpoczęciem rywalizacji sportowcy potrzebowali się rozgrzać, skoncentrować, by w pełnej gotowości przystąpić do walki o medale. Zwykle sygnał początku konkurencji jest bardzo wyraźny. Zawodnikom znane są reguły gry. Wiedzą też, o co walczą.
Nowy start
Rozpoczęty w Środę Popielcową Wielki Post w bardzo koślawej analogii można by porównać do zawodów sportowych – konkretnego zmagania, w którym potrzeba wytrwałości i zaangażowania. Sygnał do startu również jest wyraźny, choć może nie tak spektakularny, jak wystrzał z pistoletu w czasie niektórych konkurencji. Posypanie głowy popiołem przypomina o ludzkiej naturze, o potrzebie pokuty, żalu za grzechy. Sam popiół wzięty ze spalonych palem, przyniesionych do kościoła w Niedzielę Palmową jest przypomnieniem, że na zbawienie i odkupienie nie zasługuje się poprzez czyny (nawet te najbardziej ascetyczne i pobożne). Zbawienie jest bowiem dziełem Chrystusa – Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Gest pochylenia głowy, przyjęcie popiołu i słów: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” albo: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”, może być dla nas znakiem rozpoczęcia zawodów. Nowy-pierwszy start, niezależnie od tego, który to już nasz post w życiu. Ten – Anno Domini 2026 – jest świeży, niejako jedyny, dzięki liturgii, która jest żywa i niepowtarzalna.
Jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji niż sportowcy w czasie igrzysk olimpijskich. Tak jak oni, potrzebujemy koncentracji i rozgrzewki, znamy reguły gry, wiemy, o co walczymy, jednak mamy obietnicę – pewność związaną z tym, Kto za nas wszystkiego dokona (por. Ps 138), a bracia i siostry nie są dla nas konkurentami, których należy prześcignąć. Na mecie czeka więcej niż jeden złoty medal. Jak pisał św. Paweł: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4, 7–8). Nasze igrzyska to zawody z i w miłości. Sprawdzian z kochania. Apostoł Narodów podpowiada, że wiara chroni miłość. Zwycięstwo polega na umiłowaniu – Boga, bliźniego, siebie. Czyją mocą? Czyim wysiłkiem? Być może już sama myśl związana ze sportem wywołuje w nas zmęczenie i rezygnację. Tak wiele razy przegraliśmy, nie wyszło, nic się nie zmieniło, może straciliśmy nadzieję, że warto próbować. Może być też absolutnie odwrotnie – myśl o rozpoczętym nowym okresie liturgicznym dodaje energii, motywacji, a pragnienie zmiany jest jakby „wyruszeniem w drogę” z zapałem i niewinnym przekonaniem, że za siedem tygodni otrzymamy wielkanocny „wieniec sprawiedliwości”, odnawiając przymierze chrzcielne w Noc Paschalną.
W obu postawach kryje się zagrożenie. W pierwszej – obojętnego pozostania w miejscu. W drugiej – przecenienia własnych możliwości. Święty Paweł w Liście do Rzymian zapewnia: „(…) we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował” (Rz 8, 37). Przyjęcie prawdy o uprzedzającej nas Bożej miłości jest ratunkiem przed indyferentyzmem i pelagianizmem (a także przed innymi zagrożeniami). Wielki Post to powrót do doświadczenia bycia ukochanym dzieckiem Boga. Tym, które jest chciane, którego Bóg pragnie dla niego samego. Jak czytamy w Katechizmie: „Bóg, w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia” (KKK 1).
Czy aby na pewno kocha?
W liturgii Słowa czytamy o Bogu, który ulepił człowieka i „tchnął w jego nozdrza tchnienie życia” (Rdz 2, 7). Każdy z nas otrzymał takie tchnienie. A Bóg nieustannie je podtrzymuje. Fakt istnienia, dar życia jest przejawem Bożej miłości. Nasze ciało jest „pierwszą Ewangelią”, jak powiedział kiedyś mój przyjaciel. Zanim w Edenie Adam i Ewa odwrócili się od Boga, zanim dramat grzechu i śmierci stał się udziałem świata, zanim Mesjasz został zapowiedziany, zostaliśmy stworzeni w ciele, ulepieni z prochu ziemi, utkani z materii, obdarowani tchnieniem. To była (i jest) dobra nowina. Argument za Bożą dobrocią i miłością. Nasze ciało stało się świątynią Ducha Świętego – Duch Boży mieszka w nas! Możemy Go poznawać poprzez ciało, choć po pęknięciu spowodowanym grzechem nie jest to tak proste, jak było w raju, gdy Bóg przechadzał się po ogrodzie w porze powiewu wiatru.
Jednak mimo tego pęknięcia ciało nadal jest ważne. Jest „domem naszej doczesnej pielgrzymki”. Rozpadnie się kiedyś – gdy znowu obrócimy się w proch. Obyśmy znaleźli wtedy przygotowane dla nas wieczne mieszkanie w niebie. Tymczasem pozostajemy w ciele i może to być fakt błogosławiony. Być może patrzymy na nie z podejrzliwością, nawet z niechęcią. Zmagamy się z pragnieniami, uczuciami, impulsami, pojawiającymi się w naszym ciele. Widnieje na nim zapis wszystkich doświadczeń – tych pięknych, do których wraca się z czułością, wzruszeniem i uśmiechem, a także tych trudnych, o których nie chce się pamiętać, a ciało uporczywie daje o nich znać, zwykle w najmniej spodziewanych momentach.
Liturgia pokazuje nam Jezusa, który miał ciało. Jego ciało odczuwało głód. Wtedy przychodzi kusiciel. I nie zaczyna swojego kuszenia bezpośrednio od uderzenia w potrzebę jedzenia. Diabeł rozpoczyna od uderzenia w tożsamość, od podważenia tego, kim Jezus jest. „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. „Jeśli” – cicha wątpliwość wypowiedziana wtedy, gdy ciało jest słabe, zmęczone, głodne. Czy nie podobnie brzmią nasze wewnętrzne pytania – czy aby na pewno jestem kochany, chciany, akceptowany? Czy aby na pewno nie muszę zasługiwać? Czy aby na pewno świętość jest zaproszeniem dla mnie? Czy aby na pewno Bóg jest mi życzliwy? W tym pytaniu jak echo rozbrzmiewa kuszenie z raju. Sugestia węża związana z tym, że Bóg nas ogranicza, zabiera nam coś i jest Bogiem dalekim. Dopiero w trzeciej pokusie diabeł zaczyna obiecywać. „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Podobnie jak przekonywał Ewę: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. Przewrotne zapewnienia.
Jezus nie ulega pokusie – mimo słów kusiciela, mimo odczuwanego głodu i zmęczenia, mimo samotności na pustyni. On wie, kim jest. W psalmie prosimy: „odnów we mnie moc ducha”. Potrzeba odnowienia mocy ducha, by nie tylko pamiętać, że jesteśmy dziećmi Bożymi, lecz także, by tego doświadczyć. Dziecko uczy się przez naśladowanie, przez obserwację. Chciejmy być dzieckiem-uczniem. Po to, by w konsekwencji stać się misjonarzem, by dzięki otwartym wargom móc ustami głosić Bożą chwałę.
Hasło tegorocznego roku duszpasterskiego przypomina, kim jesteśmy: „uczniowie-misjonarze”. Papież Franciszek w adhortacji Evangelii gaudium, pisał: „Również własna rodzina lub własne miejsce pracy mogą stać się tym wyjałowionym środowiskiem, gdzie należy zachować wiarę i starać się, by nią promieniować. Ale właśnie wychodząc od doświadczenia tej pustyni, od tej pustki, możemy odkryć na nowo radość wiary, jej życiowe znaczenie dla nas, mężczyzn i kobiet. Na pustyni odkrywa się wartość tego, co jest niezbędne do życia” (EG 86). Potrzebujemy zacząć od pustyni, poczuć głód i przyjść z nim do Jezusa, aby we własnych codziennych zawodach przejść do światła, pamiętając, że pełne zwycięstwo jest w Nim.
Agata Rujner
Doktor teologii, wykładowca na Akademii Katolickiej w Warszawie, autorka kanału „Prawie morały” na YouTube i profilu o tej samej nazwie na Instagramie
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













