Szkolna afera o irokeza

Dyscyplina nie wymaga upokarzania kogokolwiek. Ale też wiemy, że współczesna szkoła jest coraz bardziej bezradna wobec swoich wychowanków.
Publicysta „Plusa i Minusa” oraz Interii
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Książek
Fot. Magdalena Książek

Oto w internecie hula najświeższa historia. Dyrektor pewnego krakowskiego liceum wyprosił ucznia ze swojej szkoły. Kazał mu nie wracać, podobno, dopóki ów uczeń nie ogoli się czy przynajmniej nie ostrzyże na zero. Chłopak nosił tzw. irokeza. Dyrektor tego nie akceptował. Efekt jest taki, że teraz to dyrektor ma być zawieszony. Ciskają na niego gromy eksperci od pedagogiki. Jest oskarżany o „naruszenie praw dziecka”.

Od razu przypomniała mi się stara historia. W latach 1987–1991 uczyłem historii w liceum na Pradze Południe, gdzie mieszkam prawie całe swoje życie. Chyba w roku 1988 wybuchła tam mała aferka z uczniem trzeciej albo już czwartej klasy. Też nosił irokeza na głowie. Ostrzyżenia się żądała od niego nauczycielka biologii, będąca pierwszym sekretarzem organizacji PZPR w szkole. Chyba w końcu to zrobił.

Pamiętam, jak opowiadałem kolegom ze studiów (liberalna historia na UW), że najbardziej konserwatywnymi ludźmi w Polsce są komuniści, że sam generał Jaruzelski wprowadza taką atmosferę. Niesamowita jest żywotność podobnych zdarzeń. Choć obecnego dyrektora z Krakowa ludzie opisują w necie jako prawicowca, przeciwnika aborcji. Podkreślając przy tym (nawet ci, co go krytykują), że kieruje świetną szkołą, na wysokim poziomie, z wymaganiami.

Nie sądziłem, że po prawie 40 latach, kiedy tamten mój uczeń jest dojrzałym facetem (już bez irokeza), poczciwy, prawie klasyczny irokez może krzesać takie emocje. Moje osobiste zdanie? Mnie by taka fryzura ucznia kompletnie nie przeszkadzała, gdybym miał coś wspólnego z edukacją. Zarazem jeśli statut czy regulamin szkoły przewiduje swoisty dress code, może i dyrektor ma prawo żądać pozbycia się fryzury „niewłaściwej”. Na pewno, o ile relacja jest ścisła, nie powinien domagać się przy tym golenia głowy. Spece od pedagogiki podkreślają, że to stosowanie reguł z poprawczaka, zawiera się w nich upokorzenie.

Uderzające, że dyrektor nie próbował rozmawiać z rodzicami ucznia. To byłaby najwłaściwsza droga. Chociaż… Pytanie, ile uczeń miał lat. Czy przekroczył próg dorosłości. To przecież najgorliwsi szkolni progresiści dowodzą, że pełnoletni uczniowie mają prawo sami załatwiać swoje sprawy wobec szkoły, np. sami usprawiedliwiać nieobecności. Zwłaszcza jeśli jednak pełnoletni nie był, pominięcie rodziców to poważny błąd.

Na internetowych forach toczy się bardzo spolaryzowana debata. Jedni rwą się do walki z „autorytarną szkołą”. Inni używają tej historii jako przykładu słusznego dyscyplinowania rozwydrzonej młodzieży. Oba podejścia są skrajne, nie znamy przecież szczegółów, okoliczności. Dyscyplina nie wymaga upokarzania kogokolwiek. Ale też wiemy, że współczesna szkoła jest coraz bardziej bezradna wobec swoich wychowanków.

Czy dyrektor powinien być ukarany utratą stanowiska? Szczerze odpowiem: nie wiem. To zależy od całokształtu jego dokonań. Z pewnością to nie takie incydenty są esencją rzeczywistości szkoły współczesnej. Minister Nowacka pracuje nad przeoraniem systemu edukacji. Ma nie przeciążać wiedzą (do granic infantylności) i nie stresować. Tymczasem stres i przymus towarzyszy nam przez całe życie. Gdzie do tego przygotowywać wchodzącego w życie człowieka jak nie w szkole?

Szkoła powinna i uczyć, i wychowywać. Pytanie oczywiście, czy istotą owego wychowania powinna być wojna z „niewłaściwymi” fryzurami. Chyba jednak nie bardzo. Ale może tym razem to dyrektorowi powinno się dać drugą szansę? Tylko czy odarty z autorytetu będzie w stanie skutecznie czymkolwiek kierować?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2025