Szkolna afera o irokeza

Dyscyplina nie wymaga upokarzania kogokolwiek. Ale też wiemy, że współczesna szkoła jest coraz bardziej bezradna wobec swoich wychowanków.
Publicysta „Plusa i Minusa” oraz Interii
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz

Oto w internecie hula najświeższa historia. Dyrektor pewnego krakowskiego liceum wyprosił ucznia ze swojej szkoły. Kazał mu nie wracać, podobno, dopóki ów uczeń nie ogoli się czy przynajmniej nie ostrzyże na zero. Chłopak nosił tzw. irokeza. Dyrektor tego nie akceptował. Efekt jest taki, że teraz to dyrektor ma być zawieszony. Ciskają na niego gromy eksperci od pedagogiki. Jest oskarżany o „naruszenie praw dziecka”.

Od razu przypomniała mi się stara historia. W latach 1987–1991 uczyłem historii w liceum na Pradze Południe, gdzie mieszkam prawie całe swoje życie. Chyba w roku 1988 wybuchła tam mała aferka z uczniem trzeciej albo już czwartej klasy. Też nosił irokeza na głowie. Ostrzyżenia się żądała od niego nauczycielka biologii, będąca pierwszym sekretarzem organizacji PZPR w szkole. Chyba w końcu to zrobił.

Pamiętam, jak opowiadałem kolegom ze studiów (liberalna historia na UW), że najbardziej konserwatywnymi ludźmi w Polsce są komuniści, że sam generał Jaruzelski wprowadza taką atmosferę. Niesamowita jest żywotność podobnych zdarzeń. Choć obecnego dyrektora z Krakowa ludzie opisują w necie jako prawicowca, przeciwnika aborcji. Podkreślając przy tym (nawet ci, co go krytykują), że kieruje świetną szkołą, na wysokim poziomie, z wymaganiami.

Nie sądziłem, że po prawie 40 latach, kiedy tamten mój uczeń jest dojrzałym facetem (już bez irokeza), poczciwy, prawie klasyczny irokez może krzesać takie emocje. Moje osobiste zdanie? Mnie by taka fryzura ucznia kompletnie nie przeszkadzała, gdybym miał coś wspólnego z edukacją. Zarazem jeśli statut czy regulamin szkoły przewiduje swoisty dress code, może i dyrektor ma prawo żądać pozbycia się fryzury „niewłaściwej”. Na pewno, o ile relacja jest ścisła, nie powinien domagać się przy tym golenia głowy. Spece od pedagogiki podkreślają, że to stosowanie reguł z poprawczaka, zawiera się w nich upokorzenie.

Uderzające, że dyrektor nie próbował rozmawiać z rodzicami ucznia. To byłaby najwłaściwsza droga. Chociaż… Pytanie, ile uczeń miał lat. Czy przekroczył próg dorosłości. To przecież najgorliwsi szkolni progresiści dowodzą, że pełnoletni uczniowie mają prawo sami załatwiać swoje sprawy wobec szkoły, np. sami usprawiedliwiać nieobecności. Zwłaszcza jeśli jednak pełnoletni nie był, pominięcie rodziców to poważny błąd.

Na internetowych forach toczy się bardzo spolaryzowana debata. Jedni rwą się do walki z „autorytarną szkołą”. Inni używają tej historii jako przykładu słusznego dyscyplinowania rozwydrzonej młodzieży. Oba podejścia są skrajne, nie znamy przecież szczegółów, okoliczności. Dyscyplina nie wymaga upokarzania kogokolwiek. Ale też wiemy, że współczesna szkoła jest coraz bardziej bezradna wobec swoich wychowanków.

Czy dyrektor powinien być ukarany utratą stanowiska? Szczerze odpowiem: nie wiem. To zależy od całokształtu jego dokonań. Z pewnością to nie takie incydenty są esencją rzeczywistości szkoły współczesnej. Minister Nowacka pracuje nad przeoraniem systemu edukacji. Ma nie przeciążać wiedzą (do granic infantylności) i nie stresować. Tymczasem stres i przymus towarzyszy nam przez całe życie. Gdzie do tego przygotowywać wchodzącego w życie człowieka jak nie w szkole?

Szkoła powinna i uczyć, i wychowywać. Pytanie oczywiście, czy istotą owego wychowania powinna być wojna z „niewłaściwymi” fryzurami. Chyba jednak nie bardzo. Ale może tym razem to dyrektorowi powinno się dać drugą szansę? Tylko czy odarty z autorytetu będzie w stanie skutecznie czymkolwiek kierować?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2025