Młody człowiek udający się do szkoły przynosi ze sobą nie tylko piórnik i zeszyty, ale także własny „bagaż” psychologiczny. Czasami osobą, która ma szanse dostrzec przejawy nadmiernego obciążenia lub kryzysu u dziecka, jest właśnie nauczyciel religii.
Nie działać w pojedynkę
Osobom, które miały do czynienia z pracą w oświacie lub znają nieco lepiej nauczycielskie środowisko, zwykle trudno jest powiedzieć, że nauczyciele powinni mieć jakiekolwiek dodatkowe obowiązki. Nauczyciele w większości szkół są obecnie i tak dość mocno obciążeni: zajmują się nie tylko przekazywaniem wiedzy (czyli słynną realizacją programu), ale także kontaktem z rodzicami, organizacją szkolnych wydarzeń czy „gaszeniem pożarów”, takich jak bójki na korytarzu czy konflikty między uczniami a innymi pedagogami. Jednak z racji tego, że uczniowie w szkole spędzają czasami nawet jedną trzecią doby (czyli tyle czasu, ile dorosły człowiek poświęca na pracę), oczywiste staje się, że to właśnie nauczyciele są w stanie dostrzec, jeśli któreś z dzieci znajduje się w psychicznym kryzysie. Czujny nauczyciel to nierzadko pierwsza osoba, która dostrzega objawy depresji, zaburzeń koncentracji lub problemów rodzinnych ucznia – nawet jeśli do końca nie wie, z czego specyficzne zachowania dziecka wynikają. Jednak zadaniem katechety ani jakiegokolwiek nauczyciela nie jest dawanie sobie rady z poważnymi problemami młodych ludzi w pojedynkę. Aby pomoc niesiona dziecku była skuteczna, pedagog może – i powinien – zaangażować w nią także inne osoby: rodziców ucznia, psychologa szkolnego, kuratora lub pracownika socjalnego (jeśli taka osoba pracuje z rodziną ucznia), a czasami także zespół ratownictwa medycznego. Rolą nauczyciela jest, cytując bardzo znane słowa, „niepozostawanie obojętnym” i uruchomienie „lawiny” pomocy.
Ciekawość czy dramat?
Niezależnie od nauczanego przedmiotu, wszyscy nauczyciele są narażeni na styczność z przemocą rówieśniczą, przemoc innego nauczyciela względem dziecka, a także kryzysy psychiczne u dzieci. Jednak pewne sytuacje są typowe dla pracy katechety – rozmowy na temat wiary i moralności sprzyjają ujawnianiu pewnych problemów i rozterek, nawet jeśli dziecko wcale nie planuje tego robić. Katecheci często bywają adresatami pytań w stylu: „Czy to jest grzechem?”, „Czy w takiej sytuacji można przystąpić do Komunii?”, „Co, jeśli Bóg nie słucha naszej modlitwy?”. Czasami pod tego typu wątpliwościami kryje się chęć pogłębienia własnej wiary – kiedy indziej zaś duchowe dociekania mogą być przejawem toczonej przez dziecko wewnętrznej walki. Jeśli zatem uczeń pyta na przykład o możliwość zbawienia osoby, która popełniła samobójstwo, to być może kieruje nim coś więcej niż eschatologiczna ciekawość (np. myśli autodestrukcyjne); jeśli młody człowiek docieka, czy bicie dzieci jest grzechem, to być może właśnie w ten sposób sygnalizuje, że jest pokrzywdzony przez rodziców; zaś jeśli uczeń zastanawia się, czy osoba molestowana seksualnie powinna się z tego doświadczenia wyspowiadać, to być może właśnie ujawnia (nie wprost) osobisty dramat. W tego typu sytuacjach nie należy poprzestać jedynie na udzieleniu odpowiedzi zgodnej z Magisterium Kościoła – pytania, które wydają się katechecie zaskakujące, powinny stać się pretekstem do rozmowy z uczniem na osobności. Możemy wówczas zapytać dziecko, co sprawiło, że akurat ten temat wydaje mu się interesujący – a następnie zapewnić o tym, że jeśli tego potrzebuje, to dołożymy starań, aby mu pomóc. Czasami jednak to nie sam pytający potrzebuje wsparcia – dzieckiem w potrzebie może być na przykład ten uczeń, który podczas podejmowania trudnych tematów okazuje złość, lęk albo… zaczyna się śmiać. Takie zachowanie również warto omówić z uczniem, pytając: „Co uruchomiło w tobie tak emocjonalną reakcję?”. Innym rodzajem trudności, z którymi zmaga się wielu katechetów, są dyskusje światopoglądowe, w których pojawia się wysoki poziom agresji. Jak wiemy, lekcje religii nie są obowiązkowe, a uczęszczanie na nie (bądź nie) bywa przedmiotem sporów i aktem politycznej deklaracji. Niestety dzieci słyszą nierzadko od swoich rodziców, że osoby nieuczęszczające na katechezę to „lewacy” albo przeciwnie – niektórzy uczniowie są nakłaniani do tego, by na przykład po przystąpieniu do Komunii lub bierzmowania „dać sobie spokój z zabobonami”. Różny – czasem pełen wrogości wobec „obcych” – stosunek rodziców do katechezy i wiary jako takiej może powodować tarcia między uczniami, a niekiedy także bezpośrednie ataki na nauczyciela. W takiej sytuacji oczywiście nauczyciel ma prawo wyznaczyć granice i powiedzieć uczniowi, że jego zachowanie jest niewłaściwe, a także skontaktować się z jego rodzicami – uczęszczanie dziecka na nieobowiązkowe zajęcia nie powinno odbywać się kosztem komfortu pracy nauczyciela. Jeśli zaś do konfliktów na tle wyznaniowym dochodzi między uczniami, to ważne jest monitorowanie, czy nie przeradzają się one w przemoc lub trwały podział w klasie. Uczniowie pochodzą z najróżniejszych środowisk, a tym samym mogą mieć różne poglądy. Jeżeli jednak różnorodność ta prowadzi do wykluczania pojedynczych osób albo sprawia, że jedna część klasy nie rozmawia i odmawia współpracy z drugą, to jest to coś więcej niż zwykły szkolny pluralizm – to sytuacja poważnego kryzysu relacyjnego, z którym uczniowie na ogół nie są w stanie poradzić sobie bez pomocy „z zewnątrz”. Inną specyficzną – i niekiedy powodującą zakłopotanie – sytuacją, która czasami przydarza się katechetom, jest próba uczynienia sobie przez dziecko z nauczyciela religii kogoś w rodzaju duchowo-psychologicznego powiernika. Okoliczność taką można postrzegać jako swego rodzaju wyróżnienie i nobilitację – świadczy ona o zaufaniu dziecka wobec katechety i postrzeganiu go jako autorytetu. Nie ma oczywiście niczego niewłaściwego w tym, by odpowiedzieć dziecku na nurtujące je pytania natury duchowej lub wesprzeć je w obliczu życiowych wyzwań. Ważne jest jednak utrzymanie właściwych granic: katecheta (nawet jeśli jest osobą duchowną) nie powinien zastępować młodemu człowiekowi spowiednika czy psychoterapeuty, ani też mieć z nim sekretów. O sytuacjach potencjalnie zagrażających dziecku musimy, w świetle obowiązującego prawa, informować jego rodziców. Wyjątkiem jest, co logiczne, stan, w którym jest podejrzenie, że krzywdzicielami dziecka są właśnie rodzice – w tego typu położeniu pracownicy oświaty są zobowiązani do szybkiej reakcji na przemoc, m.in. do wszczęcia procedury Niebieskiej Karty.
Model szybkiej pomocy
W obliczu sytuacji kryzysowych – czyli takich, w których dobrostan dziecka nagle staje się zagrożony – nauczyciel lub inna odpowiedzialna osoba dorosła jest zobowiązana do tego, by udzielić młodemu człowiekowi pomocy. Formą pracy, która sprawdza się w momentach zagrożenia życia lub zdrowia, jest interwencja kryzysowa, czyli cykl działań mających na celu przywrócenie osoby zagrożonej do funkcjonowania sprzed obciążającego wydarzenia. W gabinetach psychologicznych interwencja obejmuje zwykle kilka spotkań – w realiach szkoły czasami konieczna jest interwencja typu „ultraszybkiego”, czyli ograniczająca się do jednej lub paru rozmów. W świecie „pomocowym” istnieje kilka modeli interwencji kryzysowej. Różnią się one pewnymi szczegółami, natomiast istota działania w ramach interwencji zawsze pozostaje taka sama: dążymy do zapewnienia osobie bezpieczeństwa i przeciwdziałamy osamotnieniu w obliczu przeżywanych trudności.
Jednym z modeli interwencyjnych, który może być pomocny w pracy nauczyciela, jest plan składający się z sześciu następujących kroków:
- Zauważenie i określenie problemu z punktu widzenia ucznia.
- Zapewnienie bezpieczeństwa sobie oraz osobie w kryzysie.
- Zapewnienie o wsparciu własnym oraz innych osób.
- Poszukiwanie zasobów i omówienie możliwych sposobów radzenia sobie z sytuacją.
- Ułożenie konkretnego planu działania.
- Motywowanie dziecka do podjęcia ustalonych działań.
Interwencja w przypadku na przykład wystąpienia zachowań autoagresywnych (samookaleczeń) oparta na powyższym schemacie może wyglądać następująco: nauczyciel zauważa ślady nacięć na rękach dziecka, a następnie dyskretnie prosi je o rozmowę na przerwie. W spokojnym miejscu pedagog mówi dziecku, co zaobserwował, pyta, z jakimi emocjami i wydarzeniami dziecko się mierzy, a następnie zapewnia, że mu pomoże i poprosi o wsparcie także szkolnego psychologa oraz rodziców ucznia. Jeśli okazuje się, że jedną z przyczyn samookaleczeń jest na przykład stres związany z nauką i sprawdzianami, pedagog pomaga w zorganizowaniu pomocy w opanowaniu materiału (np. kontaktuje się z właściwym nauczycielem) oraz rozmawia z uczniem na temat sposobów radzenia sobie ze stresem. Następnie wspólnie z uczniem ustala, z kim dziecko porozmawia o swoich trudnościach i jakie techniki regulowania napięcia wypróbuje, a później – przy kolejnych spotkaniach – rozmawia z młodym człowiekiem na temat tego, jak sobie obecnie radzi. Z racji młodego wieku podopiecznego nauczyciel jest oczywiście w kontakcie z rodzicami dziecka oraz angażuje do pomocy pedagoga lub psychologa szkolnego, który ma za zadanie lepiej poznać sytuację dziecka.
Ratownik, nie rehabilitant
Interwencja kryzysowa może być czasami potrzebna zupełnie zdrowym osobom, które stanęły w obliczu nagłego życiowego kataklizmu (niespodziewana i drastyczna śmierć bliskiej osoby, pożar domu, doświadczenie przemocy), jak i cierpiącym z powodu chorób i zaburzeń psychicznych w przypadku pogorszenia się ich stanu. Interwencja sama w sobie nie stanowi jednak formy leczenia chorób i zaburzeń – niestety, dość często popełnianym błędem w ramach interwencji jest mylenie tej formy pracy z psychoterapią. Tymczasem, choć oba te rodzaje oddziaływań mają na celu pomóc osobie doświadczającej trudności, to jednak występują między nimi zasadnicze różnice. Interwencja kryzysowa ma bowiem na celu pomóc w powrocie do zwykłego funkcjonowania danej osoby, natomiast psychoterapia – zmianę sposobu owego funkcjonowania. Różnicę tę można zobrazować za pomocą porównania roli ratownika medycznego i rehabilitanta: otóż interwent, podobnie jak ratownik, ma zadanie zabezpieczyć osobę, która złamała nogę: potrzebne będzie unieruchomienie kończyny, zorganizowanie transportu do szpitala, leczenie przeciwbólowe i pilnowanie, by stan pacjenta się nie pogorszył. Natomiast długoterminowa praca, mająca na celu przywrócenie nogi do pełnej sprawności, będzie zadaniem rehabilitanta – to on, podobnie jak psychoterapeuta, będzie pracował z pacjentem nad jego utrwalonymi wzorcami postępowania – w tym celu konieczne będzie dotykanie bolących miejsc w kontrolowany i bezpieczny sposób. Oczywiście wskazane jest, aby po przeprowadzeniu podstawowej interwencji nauczyciel interesował się tym, co dzieje się u ucznia, czy jego sytuacja się unormowała i czy potrzebuje on dalszych form wsparcia. Nauczyciel-interwent nie odpowiada natomiast za przebieg psychoterapii indywidualnej, rodzinnej, terapii środowiskowej czy innych form pomocy, których może potrzebować dziecko i jego rodzina.
W łańcuchu pomocy istotny jest każdy element. Pierwszy z nich, czyli interwencja w kryzysie, często decyduje o tym, czy kolejne ogniwa w ogóle będą miały się na czym utrzymać – czyli może realnie uratować życie dziecka.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















