Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci społeczny stosunek do dziecka w naszym kraju uległ widocznej zmianie. Trudno dziś znaleźć boomera, przedstawiciela pokolenia X czy nawet milenialsa, który nigdy nie słyszał wypowiadanego przy różnych okazjach bon motu wujka, ciotki, a nawet własnych rodziców: „dzieci i ryby głosu nie mają” albo: „co wolno wojewodzie, to nie tobie…”. Przez całe pokolenia dzieci postrzegano raczej jako niedoskonałą formę istoty ludzkiej, a nie jako pełnoprawnego człowieka tylko w mniejszej wersji. Problemy z wyrażaniem emocji, ze stawianiem granic czy z mówieniem o swoich potrzebach to tylko niektóre elementy pokłosia ówczesnego podejścia do dzieci. Trudno mieć do kogokolwiek żal czy pretensje. Brak wiedzy psychologicznej i pedagogicznej, traumy pokoleniowe i przyzwyczajenie to główne przyczyny statusu wielu pokoleń Polaków w dzieciństwie. Tak jak mało miejsca poświęcało się potrzebom rozwojowym dzieci w poszczególnych dziesięcioleciach XX wieku, tak samo niewielką wagę przywiązywano do praw dziecka. Kiedy w 1991 roku Polska ratyfikowała Konwencję o prawach dziecka, nie podjęto wielkich wysiłków, aby społeczeństwo, zarówno dorosłych jak i dzieci, wyedukować w tym zakresie. Dziś trzydzieści cztery lata od tamtego momentu prawa dziecka jako społeczeństwo mamy bardziej zinternalizowane, nie oznacza to jednak, że możemy czuć się ekspertami w tym zakresie.
Trzy filary
Rzecznik Praw Dziecka jest zobowiązany do monitorowania realizacji praw dziecka oraz sytuacji dzieci w Polsce. Z tej przyczyny pod koniec listopada ukazał się raport Perspektywa (dla) dzieci i młodzieży. Stan realizacji praw dziecka w Polsce. – Z ustawowych zadań RPD wynika podstawowa motywacja do przygotowania raportu. Dodatkowo brakowało dotąd szeroko zakrojonego opracowania badawczego, które całościowo obejmowałoby zagadnienia związane z przestrzeganiem praw dziecka. Chcieliśmy więc przyjrzeć się, jak te prawa są faktycznie respektowane, przede wszystkim przez osoby dorosłe, oraz jak funkcjonują one w praktyce – opowiada Katarzyna Makaruk, jedna z twórczyń raportu, dyrektorka Zespołu Badawczego w Biurze RPD. W naszej pracy odwołaliśmy się do trzech filarów, na których opiera się Konwencja o prawach dziecka: prawa do ochrony, prawa do świadczeń oraz prawa do uczestnictwa. Stanowiły one główną ramę teoretyczną raportu. Dodatkowo uwzględniliśmy czwarty obszar – wiedzę o prawach dziecka oraz sposób ich postrzegania. W ten sposób cały raport został podzielony na cztery części odpowiadające tym zagadnieniom.
Aby było lepiej
Badania przeprowadzono przede wszystkim po to, by ujawnić słabsze strony realizacji praw dziecka w Polsce. Na podstawie wyników przygotowaliśmy szereg rekomendacji. Powinniśmy je wdrażać przede wszystkim my – dorośli. Dotyczy to różnych grup i instytucji odpowiedzialnych za przestrzeganie praw dziecka i pracę na rzecz dzieci: instytucji publicznych, organizacji pozarządowych, szkół, kuratoriów, samorządów oraz wszystkich placówek, w których przebywają dzieci. Oczywiście ważną rolę odgrywają również opiekunowie – dodaje Katarzyna Makaruk. – Aby raport mógł stać się realnym głosem zarówno Rzecznika Praw Dziecka, jak i młodzieży, a nie tylko kolejnym dokumentem, staramy się go szeroko upowszechnić. Zorganizowaliśmy konferencję z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Dziecka (20 listopada), którą można obejrzeć na naszych profilach społecznościowych. Planujemy wysłać raport do posłów, senatorów zajmujących się tematyką dzieci, do kuratoriów oświaty, regionalnych ośrodków pomocy społecznej, a także informować społeczeństwo o wynikach badania. Raport ma dla Rzecznika Praw Dziecka także funkcję praktyczną – jest wskazówką, jak dalej działać. Pozwala określić, które prawa dziecka nie są w pełni realizowane, wskazuje obszary wymagające uwagi i pomaga planować kolejne działania na rzecz poprawy sytuacji dzieci i młodzieży.
Jeszcze więcej
Raport wykazał wyraźne różnice między poczuciem bezpieczeństwa w domu a poczuciem bezpieczeństwa w szkole, także w samym rozumieniu tego, czym bezpieczeństwo jest. Liczby i procenty są ważnym sygnałem, ale kluczowe jest zrozumienie, co za nimi stoi. Wyniki brzmią niepokojąco, dlatego – dzięki badaniom jakościowym, które prowadziliśmy równolegle – mogliśmy pogłębić ten temat. Okazało się, że młode osoby często wiążą brak poczucia bezpieczeństwa w szkole z brakiem ochrony przed przemocą rówieśniczą. Przemoc ta jest bardzo powszechna i, jak pokazują także inne badania, nasila się – wyjaśnia Katarzyna Makaruk. – Uczniowie wskazywali również, że relacje z nauczycielami bywają trudne, a niekiedy odbierane jako naruszające ich poczucie bezpieczeństwa. Wiele wypowiedzi dotyczyło nadmiernie wysokich wymagań stawianych uczniom oraz sposobu ich traktowania – na przykład sytuacji, w których cała klasa ponosi konsekwencje za przewinienie pojedynczej osoby czy małej grupy. Uczniowie podkreślali również trudności w zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Krótkie przerwy, przedłużające się lekcje i niechęć części nauczycieli do pozwalania na wyjście do toalety czy napicie się wody w trakcie zajęć – wszystko to budowało poczucie dyskomfortu i braku bezpieczeństwa. To jedynie część czynników, które udało nam się uchwycić, a które składają się na ogólny obraz niskiego poczucia bezpieczeństwa w szkole. Można przypuszczać, że jest ich jeszcze więcej – wyjaśnia współtwórczyni raportu.
Ostrożnie o rodzicach
Jak ujawniły badania, młode osoby niechętnie dzielą się informacjami o tym, co dzieje się w ich domach. – Znacznie swobodniej wypowiadają się o szkole czy nauczycielach, często w sposób bardziej krytyczny. Temat rodziców oczywiście pojawia się w raporcie – to w końcu część codziennego życia – jednak wypowiedzi dotyczące własnej sytuacji domowej są zdecydowanie bardziej powściągliwe. To zrozumiałe, bo kwestia bezpieczeństwa czy relacji rodzinnych bywa trudna i nie każdy chce o niej mówić publicznie – przekonuje Katarzyna Makaruk. Kiedy młodzi respondenci poruszali temat rodziców, częściej mówili o rodzicach innych dzieci lub o sytuacjach zasłyszanych. O własnych rodzicach wypowiadali się ostrożniej. Pojawiały się jednak różnorodne wątki – od opisów rodziców bardzo wspierających, do których można zwrócić się w kryzysie, po relacje mniej wspierające. W jednych rodzinach prywatność nastolatka jest respektowana, w innych – niekoniecznie. Wspominano m.in. o sprawdzaniu telefonu bez zgody dziecka czy o wchodzeniu do pokoju bez pukania.
Odpowiedzialność
Istotny wątek dotyczący rodziców pojawił się także w obszarze prawa do uczestnictwa. – W badaniach dopytywaliśmy, czy rodzice liczą się ze zdaniem dziecka, czy zachęcają je do wyrażania własnych opinii i czy są gotowi je wysłuchać. Co ciekawe, mocniej podkreślali to sami rodzice niż nastolatki, szczególnie w kontekście uczenia dzieci podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności – zauważa współautorka raportu. – To bardzo ważny element raportu, bo pokazuje, jak istotną rolę odgrywa rodzic w przygotowywaniu dziecka do samodzielności i uczestnictwa w życiu społecznym. Podobne refleksje pojawiały się również w wypowiedziach nauczycieli i wychowawców, którzy zauważają, że młodzież również trzeba stopniowo uczyć podejmowania decyzji. To zdecydowanie jeden z ciekawszych wątków dotyczących roli rodziców – przyznaje.
Niewinny żart
To, że w XXI wieku wciąż mamy problem z przestrzeganiem podstawowych praw dzieci, wynika w dużej mierze z braku odpowiedniej edukacji i świadomości. – W wypowiedziach dorosłych widać, że czasem dopiero po zastanowieniu się zauważają, że jakaś sytuacja mogła naruszać prawa dziecka. Często nie nazywają tego wprost, raczej mówią: „dzieciom się to nie podobało”, nie rozumiejąc jeszcze, że chodzi o naruszenie ich praw – wyjaśnia Katarzyna Makaruk. – W jednej ze szkół, choć z pewnością nie jest to przypadek odosobniony, podczas bilansu wykonywanego przez pielęgniarkę, głośno odczytywano wagę uczennic na forum całej klasy. Dziewczynki zaprotestowały, było im bardzo przykro, czuły się zawstydzone. Zarówno pielęgniarka, jak i wychowawczyni były zaskoczone ich reakcją. Tłumaczyły to tym, że „w tym wieku dziewczynki są przecież wrażliwe”, zamiast zrozumieć, że każdy – niezależnie od wieku – ma prawo do zachowania takich informacji dla siebie. Gdyby pomyślały, jak wyglądałoby to w przypadku dorosłych, łatwiej byłoby im dostrzec problem – przekonuje Katarzyna Makaruk.
Istotne jest zwiększanie świadomości dorosłych. – To nie jest tak, że dorośli mają złe intencje. Często po prostu powielają praktyki, które „zawsze były”, nie zastanawiając się nad ich konsekwencjami. Podobne przykłady dotyczą relacji nauczycieli z uczniami. Zdarza się, że nauczyciel żartuje sobie z ucznia na forum klasy, sądząc, że to zabawne. Tymczasem dla ucznia może to być bardzo bolesne i mieć długotrwałe konsekwencje. Nauczyciele nie zawsze zdają sobie sprawę, że ich „żart” może naruszać godność dziecka i wpływać na jego samopoczucie oraz relacje rówieśnicze – opowiada współtwórczyni raportu.
Dziecko z kąpielą
Mimo że prawa dzieci są w Polsce wciąż łamane, żyjemy w czasach, w których świadomość potrzeb rozwojowych dzieci wzrasta. Coraz częściej rodzice rozmawiają z dziećmi o ich potrzebach, emocjach, granicach, które powinny stawiać innym. Młodsze pokolenia dużo łatwiej staną po stronie swoich potrzeb. Ten pozytywny trend niestety ma również swoją negatywną stronę. Mówią o tym zarówno nauczyciele, jak i pracodawcy, którzy mierzą się z nieprzestrzeganiem szeroko pojętych norm społecznych przez dzieci, młodzież i młodych dorosłych. Tu i ówdzie można odnieść wrażenie, że pryzmat osobistych potrzeb stał się głównym językiem komunikacji, a stawianie granic tak wrosło w tożsamość młodych ludzi, że zamiast ułatwiać życie, tworzy sztywny gorset, który nie pozwala na budowanie zdrowych relacji. Poppsychologiczny boom na samorozwój zdaje się dziś powoli studzony naukowymi badaniami, które pokazują, że za złą kondycją psychologiczną wszystkich pokoleń współczesnego społeczeństwa stoją niewystarczające, zarówno jakościowo, jak i ilościowo, relacje. Edukacja dotycząca rozpoznawania własnych potrzeb, troski o siebie czy wyznaczania granic, w obliczu powszechnego kryzysu więzi nie powinna nigdy odbywać się w oderwaniu od drugiego człowieka.
Potrzeba rzetelnej dyskusji
Przemiany psychologiczne młodego pokolenia w żaden sposób nie powinny uśpić naszej czujności w kwestii nawet najmniejszych przejawów łamania praw dziecka. Prawa osobiste, które umożliwiają dziecku rozwój, prawa polityczne i publiczne pozwalające mu wyrażać własne poglądy i uczestniczyć w życiu grupy, społeczności czy państwa, a także prawa socjalne, zobowiązujące dorosłych i państwo do zapewnienia odpowiednich warunków do rozwoju fizycznego i psychicznego, oraz prawa ekonomiczne, przygotowujące dziecko do przyszłej samodzielności materialnej – wszystkie te prawa są dziś łamane nie tylko z powodu złej woli, lecz przede wszystkim z braku wiedzy i niedostatecznej debaty publicznej. To właśnie rzetelna dyskusja mogłaby pomóc dorosłym dostrzegać konkretne sytuacje, w których prawa dziecka są naruszane. Niejasną przestrzeń stanowi również interpretacja niektórych z praw i implementacja jej do współczesnych warunków jak chociażby umieszczanie wizerunku dziecka w internecie, brak przepisów regulujących korzystanie dziecka z internetu czy fatalna sytuacja polskiej psychiatrii dziecięcej, która nie pozwala dziecku potrzebującemu wsparcia skorzystać „tu i teraz” z pomocy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















