Zupełnie nie zależy mi na tym, żeby brać w niej udział. Pragnę tylko zauważyć, że nie jestem jedyna, która doświadczyła bezgranicznej miłości psa do człowieka i często, kiedy pies, którego uwielbiam, patrzy mi w oczy, robiąc przy tym miny, mam ochotę odezwać się na głos: „No wypowiedz się wreszcie, jedno słowo!”. A zresztą, co tam, wypowiadam te życzenia głośno, bo wcale bym się nie zdziwiła, gdybym nagle usłyszała: „Chodź ze mną na spacer”, albo: „Porzucaj mi piłeczkę”, albo: „Nie martw się”, a nawet: „Ja też cię kocham”. I co, czy już mam „psiecko”?
Wcale nie zamieniam psa w dziecko lub wnuczka, mam po prostu psa, w którego jestem zapatrzona. No dobra, to pies mojej córki, ale można powiedzieć, że ma dwa domy, w których czuje się u siebie. Wzrusza mnie jego wierność i oddanie. Uwielbiam czuć pod ręką jego futro i ciepło jego ciała, gdy przytula się w nocy do moich pleców. Cieszy mnie jego radość, która ma moc odpędzania smutków. Reaguje na nasze emocje i potrafi je odczytać, a nawet im zaradzić. Można wręcz powiedzieć, że współodczuwa. Kiedy mój mąż wyjeżdża i zostaję sama w domu, to wcale nie jestem sama. Samo jego spanie w fotelu sprawia, że zapełnia dom obecnością. Jest zdecydowanie kimś, a nie czymś. A ile radości sprawia mojej mamie! Czasem tak sobie mówimy: jeden kundelek, a obdarował swoją miłością tyle osób!
Więc teraz wyobraźmy sobie osobę, która ciężko choruje – tak ciężko, że pomóc jej może tylko opieka paliatywna. Obecność ukochanej osoby przy łóżku cierpiącej jest kluczowa. To jest jasne. Trzymać za rękę najbliższego – każdy by tak chciał. Ale jeśli ma się psa, który od lat potrafi odczytać nasze potrzeby, który patrzy z ufnością w oczy, który położy na dłoni łeb, żeby pocieszyć? To czy jego obecność nie ma mocy podniesienia na duchu w cierpieniu i lęku? Tak, tak! Ma! I to się może wydarzyć. Mówią o tym pracownicy Kliniki Medycyny Paliatywnej w Warszawie, którzy chcą umożliwić wszystkim swoim pacjentom spotkania ze swoimi zwierzętami. Na razie w klinice „pracują” psy terapeutyczne, niosąc pacjentom radość. A dyrektor kliniki opracował petycję, która ma pomóc wdrożyć taki program w innych tego typu placówkach. Jeden z punktów proponowanego jako uzupełnienie Praw pacjenta brzmi: „Człowiek ma niezbywalne prawo do doświadczenia miłości, bliskości i obecności swojego zwierzęcia także w czasie choroby i odchodzenia”. Zamiast wzruszać się przywiązaniem psa, który czeka na swojego chorego pana pod szpitalem, zaprośmy go do środka. Internet pełen jest takich szpitalnych scen, od których mamy łzy w oczach: ktoś pozwolił na psie odwiedziny i co za szczęście! Aż chce się żyć! A jak tam o północy w Wigilię Państwa zwierzęta? Wypowiedziały się w tej kwestii?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












