Opowieść o czułości

Scenariusz Hamneta koncentruje się na życiu rodzinnym Shakespeare’ów w XVI-wiecznej Anglii. Film nie rekonstruuje kariery dramatopisarza, ale przygląda się codzienności: relacjom, pracy, chorobie i wreszcie żałobie po śmierci jedenastoletniego syna.
Czyta się kilka minut
fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Choć zdaję sobie sprawę z pułapki takiego sposobu myślenia, dawno nie miałam wobec jakiegokolwiek artykułu z dziedziny kultury tak wysokich oczekiwań. Od kilku dobrych tygodni docierały do mnie materiały z backstage’u, rozmowy i fragmenty filmowych kadrów, które umiejętnie podsycały moje zainteresowanie. Razem z nim wzrastał również i mój apetyt na jedno z tych doświadczeń, które najpierw boleśnie łamią człowieka na milion kawałków, by później złożyć go na nowo, nie pozwalając mu jednak zapomnieć o tym, czego doświadczył.

Piszę ten tekst dzień po pierwszym (i nie ostatnim!) spotkaniu z Hamnetem – filmem Chloé Zhao, chińskiej reżyserki i scenarzystki, której Nomadland w 2021 roku został nagrodzony Oscarem. Pamiętają Państwo może ten film? „Nomadland – not my land” – głosi jeden z komentarzy znalezionych na internetowych forach i choć to nie ja go napisałam, odzwierciedla również i moje stanowisko. Wielu zachwycił, wielu również kompletnie się w nim nie odnalazło. Pisząc te słowa, zamyśliłam się nad pewnego rodzaju dualizmem obecnym w odbiorze filmów Zhao. Przeglądając recenzje i przysłuchując się opiniom, zauważyłam wyraźnie – jej sposób opowiadania historii albo chwyta za serce i dotyka w najczulsze miejsca, albo niemal całkowicie nas omija. Zimne albo gorące, uzdrawiające albo obojętne.

Polski wkład

O czym jest Hamnet? Zanim świat poznał Shakespeare’a takim, jakim znamy go dziś – twórcą teatru elżbietańskiego i jednym z najważniejszych dramatopisarzy w historii literatury – był mężem Agnes i ojcem trójki ich dzieci: córki Susanne i bliźniąt Hamneta i Judith. Hamnet zmarł w wieku 11 lat i to właśnie wokół tej straty zbudowana została opowieść, którą przeniosła na ekrany Chloé Zhao, adaptując wspólnie z Maggie O’Farrell jej wydaną przed trzema laty książkę o tym samym tytule. Scenariusz koncentruje się na życiu rodzinnym Shakespeare’ów w prowincjonalnym Stratford-upon-Avon i emocjonalnym krajobrazie XVI-wiecznej Anglii. Film nie rekonstruuje kariery dramatopisarza (którego imię i nazwisko, co ciekawe, pojawia się dopiero pod koniec dwugodzinnego filmu), ale przygląda się codzienności: pracy, relacjom, chorobie, żałobie. To właśnie te dwa ostatnie wątki wzbudzały wśród publiczności największe emocje – od poruszenia i łez do kompletnego odrzucenia, argumentowanego zbyt „tanim” reżysersko-narracyjnym chwytem.

W gronie realizatorów znalazły się również osoby związane z polskim kinem. Autorem zdjęć jest Łukasz Żal, operator znany m.in. z Idy czy Zimnej wojny. Język wizualny, którym operował w Hamnecie, stał się dla mnie jednym z największych powodów do zachwytów: oparty na naturalnym świetle, fakturze materii i bliskości kamery wobec bohaterów sprawił, że niemal każdy z kadrów zatrzymany mógłby stać się obrazem, obok którego nie sposób byłoby przejść obojętnie. Za kostiumy odpowiadała Małgorzata Turzańska, która pracowała m.in. przy kultowej serii Stranger Things. Jej projekty powstały w oparciu o źródła ikonograficzne, a ich forma została podporządkowana codzienności bohaterów; wykonano je z naturalnych tkanin, w stonowanej palecie barw (która kryje swoją symbolikę – Willa reprezentował kolor niebieski, Agnes do czasu śmierci Hamneta – 
głęboka czerwień) tak, by podkreślały społeczne pochodzenie postaci.

W role głównych bohaterów wcielili się Paul Mescal i Jessie Buckley, najjaśniejsze punkty na hamnetowym nieboskłonie i największe powody mojego zachwytu. Shakespeare Mescala jest mężczyzną rozdartym między rodzinnymi obowiązkami a zawodową drogą, ale to jego żona, Agnes, znajduje się w centrum opowieści. Jej postać ukazana jest jako kobieta głęboko związana z naturą, domem i doświadczeniem macierzyństwa, od której – dzięki fenomenalnej kreacji Buckley – nie sposób oderwać wzroku. Jest niezwykle silna i delikatna jednocześnie, waleczna i osamotniona, czuła i cierpiąca, pewna w swoim świecie i zagubiona w świecie męża (ostatnie sceny i jej obecność wśród teatralnej publiczności zostaną ze mną na długo). Hipnotyzująca, niesamowita, piękna.

Muzyka na planie

Mnie Hamnet urzekł. Nie stał się powodem do łez, nie wywrócił mojego życia do góry nogami, nie sprawił też, że przeżyłam katharsis, ale urzekł mnie na tyle mocno, że po wyjściu z kina nie czułam potrzeby, by rozmawiać – a dzieje się to niezwykle rzadko i głównie wtedy, kiedy wydarza się coś, co najpierw chcę głęboko i prawdziwie „przeczuć”, a dopiero potem ubrać w słowa. Czekałam na ten film, bo wiedziałam, że nie jestem w stanie nie odnaleźć się w świecie, do którego muzykę skomponował Max Richter. Może Państwo pamiętają, kiedy rozmawialiśmy o Vivaldim i jego współczesnych reinterpretacjach? Richter odpowiada za jedną z nich, przepisał Cztery pory roku, przepuszczając je przez swoją wizję tego, czym mogłaby stać się muzyka-pomost między czasami minionymi a teraźniejszością, między tym, co powstało kiedyś, a tym, na co mamy wpływ dzisiaj. Neoklasycyzm przeplatany minimalizmem, klasyka w połączeniu z elektroniką, charakterystyczny sposób operowania smyczkami i grami formalnymi, które (jak palindrom, o którym zaraz więcej) otwierają nas na całkiem nowe znaczenia i interpretacje.

Proces komponowania odbywał się równolegle z procesem zdjęciowym, część scen była kręcona przy roboczych wersjach utworów, co miało wspierać aktorów w budowaniu swoich postaci i łączących ich relacji. Jego muzyka była integralną częścią filmu i współtworzyła jego kanwę. Richter sięga tu po uproszczone struktury harmoniczne, długie frazy smyczkowe oraz elementy stylizowane na muzykę epoki elżbietańskiej, przetworzone przez współczesny, charakterystyczny dla niego język kompozytorski. Tworzy tym samym doskonałego partnera do dialogów i refleksji, do zapierających dech kadrów i jeszcze bardziej poruszających w odbiorze wydarzeń.

W filmie wykorzystano również utwór On the Nature of Daylight, kompozycję Richtera z 2004 roku, znaną z wcześniejszych realizacji filmowych. Choć początkowo jej miejsce miał zająć inny, nowy utwór, gdy Zhao usłyszała go po raz pierwszy, wiedziała, że musi znaleźć się w jej filmie. Nie było łatwo przekonać Richtera do zmiany planów, ale udało się. Quasi-palindromowe On the Nature of Daylight pojawia się w finałowej sekwencji (wspomniana scena) jako element zamykający emocjonalny łuk opowieści.

Album ze ścieżką dźwiękową jest dostępny w serwisach streamingowych od końca zeszłego roku. Jeśli potrzebują Państwo zatrzymania, natura światła dziennego zapewni Wam je w najpiękniejszym możliwym wydaniu.


Hamnet jest dla mnie opowieścią o czułości. Choć wielu widzi w niej (jedynie?) historię ogromnej straty i cierpienia, ja od początku czułam ogrom czułości właśnie – Agnes do otaczającej ją natury, Willa do słów i historii, ich samych do siebie, a później – do dzieci, dzieci między sobą… Bliskość, intymność, prostota i głębia zarazem. Nie ma tam zbędnych słów ani zbyt długich kadrów, są sceny surowe i niemal pierwotne, nic nie zostało upiększone i ukryte w obawie przed tym, co pomyślą inni. Czułość ma różne oblicza, a to, które Zhao uchwyciła w Hamnecie, posiłkując się dwójką absolutnie fantastycznych aktorów, ma szansę odcisnąć w Państwu trwały ślad.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2026