Ile razem dróg przebytych

To, w jaki sposób twórczość Magdy Umer towarzyszyła tak wielu z nas w codziennej drodze, ilu z nas poruszyła, ile nas o sobie nauczyła – to są rzeczy, które trudno zamknąć w ramy złożone ze słów.
Czyta się kilka minut
fot. LIDIA POPIEL/FOTONOVA/East News
fot. LIDIA POPIEL/FOTONOVA/East News

Magda (a właściwie Małgorzata Magda) Umer-Przeradzka urodziła się 9 października 1949 roku w Warszawie. Piosenkarka i niekwestionowana mistrzyni poezji śpiewanej, dziennikarka i reżyserka, scenarzystka i aktorka. Była jedną z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych postaci polskiej kultury drugiej połowy XX  i początku XXI wieku, a jej twórczość na trwałe wpisała się w pejzaż polskiej sztuki estradowej i poetyckiej.

Z najwyższej półki

Karierę rozpoczęła pod koniec lat 60., wstępując w szeregi studenckich kabaretów (studiowała polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, co nie pozostało bez wpływu na jej artystyczne wybory), w szeregach których od początku była zauważana i doceniana za interpretację piosenek i dobór repertuaru. Nie sięgała po to, co było chwytliwe i popularne, a wybierała utwory z najwyższej literackiej i muzycznej półki, interpretując je i przepuszczając przez filtr swojej wrażliwości i spojrzenia na otaczającą rzeczywistość.

Przełomowym momentem okazał się rok 1969, kiedy po udanym występie na Zimowej Giełdzie Piosenki z utworem Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham, to się mylisz została zakwalifikowana do konkursu debiutów podczas 7. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, w czasie którego otrzymała wyróżnienie za interpretację piosenki Jedź na urlop, Romeo. Zaledwie miesiąc później odniosła kolejny sukces, zwyciężając na świnoujskim Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej wykonaniem utworu Jestem cała w twoich rękach…

W 1970 roku triumfowała na kolejnym festiwalu FAMA, prezentując piosenkę Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie…, która w 1971 roku przyniosła jej również nagrodę podczas 9. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 1972 roku wystąpiła tamże z utworem O niebieskim pachnącym groszku. Piosenka ta miała zostać wykonana w duecie z Andrzejem Nardellim, jednak artysta zmarł krótko przed finałem festiwalu.

Przenosząc się do czasów bliższych nam, w 2009 roku w Teatrze Polonia Magda Umer świętowała jubileusz 40-lecia pracy artystycznej, w 2015 roku podczas 52. KFPP otrzymała Grand Prix za „całokształt opolski”, a w 2020 – nagrodę 100-lecia Stowarzyszenia Autorów ZAIKS.

Z każdym znajdywała wspólny język

Jej głosu nie sposób pomylić z jakimkolwiek innym. Charakterystyczna melorecytacja, jakby zawieszona między jawą a snem, między dźwięcznym głosem a aksamitnym szeptem, między tym, co prawdziwe, a tym, co wyobrażone. Niespieszna, melancholijna i intymna, nasycona emocjami, które przeprowadzały nas przez wybrane przez nią teksty, niejednokrotnie odkrywając je dla nas na nowo. Jej repertuar opierał się głównie na interpretacji wierszy i słów, bez których tak kiedyś, jak i dziś, trudno wyobrazić sobie uniwersum polskiej piosenki literackiej: Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski, Magda Czapińska…

Na jej bogatą dyskografię składają się albumy solowe i takie, do których została zaproszona, interpretacje klasycznych, jak i współczesnych utworów poetyckich i literackich. Współpracowała z całą plejadą gwiazd – Grzegorz Turnau, Wojciech Waglewski, Artur Andrus, Piotr Bukartyk to tylko kilka z nazwisk. Z każdym potrafiła znaleźć wspólny język, nie rezygnując przy tym ze swojego, z każdym tworzyła muzyczną jakość, która tak samo mocno poruszała, co i zatrzymywała w miejscu, w refleksji, w czułości.

Jako reżyserka i scenarzystka pracowała nad spektaklami i programami telewizyjnymi, których motywem przewodnim była literatura i poezja, również ta śpiewana. Czerpiąc ze swojego bogatego doświadczenia, łączyła różne środki wyrazu, balansując między formą muzyczną i sceniczną, splatając wypływające z nich wartości w jedną, spójną całość, w której niemal każdy mógł odnaleźć coś dla siebie.

Była szalenie refleksyjna, wrażliwa na słowo i literaturę. Miała fantastyczne poczucie humoru, które łączyło w sobie melancholię z iskrą przewrotności i ironii. Nie jest łatwo pracować na tekstach, których głębia może nas albo unieść, albo pochłonąć, uskrzydlić albo obarczyć ciężarem. Umer zawsze potrafiła wyciągnąć z nich to, co najbardziej ludzkie, bliskie, co sprawi, że spojrzymy na siebie samych i na siebie nawzajem z większą uważnością i łagodnością. Od lat 70. jej płyty i koncerty były źródłem kontaktu z poezją, która w jej wydaniu jak żadna inna inspirowała do refleksji nad stanem człowieka i człowieczeństwa. Tworząc kanon, sama stała się postacią kanoniczną, nie tracąc przy tym skromności, dystansu i życzliwości.

Tworzyła niemal do końca. Latem 2025 roku pojawiła się informacja o zdiagnozowanym u niej nowotworze. 12 grudnia 2025 roku odeszła. Po jej śmierci media mówiły jednym głosem: odeszła artystka, która zamieniała słowo w muzykę, z muzyki czyniąc lustro, w którym każdy z nas mógł się przejrzeć.

Kiedy słyszę jej głos, przed oczami stają mi sobotnie przedpołudnia w domu rodzinnym. W tle tradycyjnej porządkowej krzątaniny niemal zawsze leciała muzyka, najczęściej któryś z Sześciu oceanów, wydanego przez Polskie Radio zbioru płyt z tekstami Agnieszki Osieckiej, wykonywanymi przez największych: Sławę Przybylską, Ewę Błaszczyk, Skaldów, Krystynę Jandę, Annę Szałapak, Barbarę Dziekan i wielu, wielu innych, wśród których była również i ona, Magda Umer. Oczy tej małejMiasteczko Bełz w jej interpretacji zawsze już będą miały w moim sercu szczególne miejsce. Nawet kiedy jeszcze nie do końca rozumiałam, czego słucham, czucie podpowiadało mi, że między tymi słowami poukrywana jest prawda, którą niejednokrotnie będę odkrywać.

To, w jaki sposób twórczość Magdy Umer towarzyszyła tak wielu z nas w codziennej drodze, ilu z nas poruszyła, ile nas o sobie nauczyła – to są rzeczy, które – paradoksalnie – trudno zamknąć w ramy złożone ze słów. Kiedy dowiedziałam się, że odeszła, włączyłam i zapętliłam sobie jej wersję Ocalić od zapomnienia, wdzięczna, że przyszło mi żyć w czasach,  które pozwalają zachować pamięć o kimś na tak wiele sposobów, tak blisko i prawdziwie.

Ocaliła nas pani, pani Magdo. Do zobaczenia.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2026