Nie tylko Last Christmas

W duchu podsumowań i życzeń zapraszam do Krainy Sześciu Płyt, Które z Pewnością Umilą Świąteczny Czas. Ich zimowy i (około)bożonarodzeniowy repertuar może stać się tłem do rozmów przy wigilijnym stole lub też wyjść na pierwszy plan i wprowadzić wszystkich w stan przyjemnego zadumania nad grudniową rzeczywistością.
Czyta się kilka minut

Zaczynamy od tego, który powstał najdawniej i od tej, której głos od wielu lat wplata się w muzyczną kanwę mojej codzienności – Ella Fitzgerald. (Anegdota – portal streamingowy Spotify co roku przygotowuje podsumowanie najczęściej wybieranych albumów i utworów. W tym roku na tej podstawie wytypowano też wiek posiadacza danego konta. I tak kończę 2025 rok jako dumna 89-latka i to właśnie Ella przyczyniła się do tego najmocniej).

Bajkowy klimat

Wydany w 1960 roku Ella Wishes You A Swinging Christmas to album, na którego rozszerzonej wersji znajdziecie Państwo 18 świątecznych, świeckich piosenek. Siedem lat później klimat ten uzupełniła płyta Ella Fitzgerald’s Christmas, na której z kolei znalazły się jedynie kolędy – możecie zatem Państwo wybrać, do którego repertuaru jest Wam bliżej. Ja sięgam chętniej po starszą z sióstr, uwielbiając Have Yourself A Merry Little Christmas m.in. za orkiestrową aranżację Franka DeVola – kompozytora i aranżera, który współpracował również z takimi gwiazdami jak Nat King Cole, Sarah Vaughan czy Tony Bennet. Oprócz wspomnianego utworu Ella z Frankiem wzięli się także za Winter Wonderland, Let It Snow czy Frosty The Snowman. Nic nie jest w stanie przebić klimatu, jaki swoim aksamitnym, głębokim i jasnym głosem tworzy królowa Ella. W połączeniu z bajkowymi, pochodzącymi przeważnie z lat 40. utworami dostajemy wieczór pachnący trzaskającym w kominku ogniem i jaśniejący blaskiem choinkowych lampek.

Spotkanie światów

Niespełna 50 lat później na scenę wkracza Sting. To znaczy – wkroczył na nią dużo wcześniej, ale to właśnie w 2009 roku wydał album, który zajmuje pierwsze miejsce na liście moich prywatnych, końcoworocznych ulubieńców. If On A Winter’s Night – proponuję Państwu tę płytę nie tylko dlatego, że uważam ją za wspaniałą alternatywę do christmassongów Franka Sinatry, Wham czy samej Mariah Carey, ale i dlatego, że spotykają się w nim światy magiczne. Inne. Sięgające w przeszłość i do korzeni, łączące to, co było kiedyś, z tym, co jest dzisiaj. Popychające nas do tego, by się zatrzymać i posłuchać, o czym dla nas jest ta zimowa noc – o pustce czy pełni, mroku czy jasności? Piętnaście utworów, a wśród nich m.in. baskijska kolęda z XIV wieku (zwrot w przeszłość), tradycyjna ballada z Newcastle (wracamy do „tu i teraz”, Sting czerpie z teraźniejszości i… szant!), mamy i klasyki w postaci pieśni z Winterreise Schuberta i kompozycji Purcella. Całość koncertu znajdziecie Państwo na YouTube, album – na Spotify. Wszystko aż skrzy od charyzmy i zaangażowania wielu wspaniałych artystów i ich brzmienia, które stworzyli za pomocą swojego instrumentarium – tego bardziej popularnego, składającego się z gitar, smyczków czy sekcji dętej, jak i tego, które nadaje całości wyjątkowego kolorytu, a na które składają się dudy, szkockie harfy czy melodeony. Gdybyście mieli Państwo przesłuchać tylko jeden utwór, niech to będzie Christmas at sea.

Na sześć głosów

Nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu Królewskich! Rok 2011 przyniósł nam Joy To The World zespołu King’s Singers, czyli sekstetu wokalnego, którego nieskazitelność brzmienia w połączeniu z głębią interpretacji, lekkością, humorem i ogromem czułości tworzą płytę doskonałą. Mamy tu 18 utworów, a wśród nich m.in. Gabriel’s message (obecne również na opisanej wyżej płycie Stinga – tych dwóch aranżacji trzeba posłuchać jedna po drugiej!). Zachęcam, zobaczcie, jak różnie można patrzeć na ten sam materiał, jak piękne i zupełnie inne rzeczy można z niego wyciągnąć!), tradycyjną francuską pieśń Noel Nouvelet, doskonale znane Jingle Bells (które z kolei usłyszą też Państwo u Elli), a do tego wiele, wiele innych wspaniałości. Nie będę udawać, że jestem wobec nich obiektywna – jako była chórzystka, darzę ich podziwem od lat, a w moim sercu mają szczególne miejsce. Każda chwila spędzona w ich towarzystwie staje się chwilą magiczną.

Urzekająca autentyczność

Przechodzimy na grunt polski i wędrujemy do roku 2015, w którym zespół LemON z Igorem Herbutem na czele wydał Etiudę zimową, a na niej – kolędy i pastorałki w czterech językach: polskim, łemkowskim, białoruskim i ukraińskim. Oprócz nich na płycie znalazły się również autorskie utwory zespołu. Wspominałam to już kiedyś, wspomnę i teraz – nie ma na polskiej scenie muzycznej wokalisty, któremu wierzyłabym bardziej niż Igorowi Herbutowi. Niezależnie od tego, czy występuje w repertuarze zespołowym czy solowym, z orkiestrą czy akustycznie, w utworach swoich czy aranżacjach popełnionych przez innych twórców – jego autentyczność urzeka, wrażliwość wzrusza, a talent zachwyca. Jest prawdziwy i obecny, nikogo nie udaje, z nikim się nie ściga, wie, co ma do powiedzenia, i wie, że niesie to za sobą prawdziwą wartość. Na Etiudzie… najbardziej polecam Szczedryka, Tychą nicz Mizerną, cichą. Przerywnik, którego koniec mógłby nigdy nie nastąpić.

Nowa jakość

Jest koniec listopada 2020 roku. Doceniony Fryderykiem duet Marek Napiórkowski & Artur Lesicki nagrywa album Nocna Cisza. Kolędy, na którym tradycyjne kolędy i współczesne świąteczne melodie dostają nowe życie. Przełożone na bluesowo-jazzowy język tych dwóch niezwykłych gitarzystów, zyskują barwy i potwierdzają swoją ponadczasowość. Po czterech płytach opartych na relacji muzyki z tekstem dwa ostatnie albumy to historie o muzyce instrumentalnej; chciałam, by mogli Państwo spotkać się z doskonale znanymi Wam utworami i w ten sposób, mogli zobaczyć, co takiego można dla siebie znaleźć w historiach, które opowiadane są bez słów i którym nie tylko niczego nie brakuje, ale które wnoszą zupełnie nową jakość. Napiórkowski i Lesicki to duet-ogień, dwóch znakomitych muzyków, których talent objawia się nie tylko w interpretacjach, ale i w umiejętności wspólnej gry. Wiedzieć, jak – nomen omen – współgrać, współtworzyć i robić miejsce drugiemu, nie drżąc w tym czasie o swoje własne – to jedne z cech charakteryzujących muzyka dojrzałego. Tu mamy komplet. A Z narodzenia PanaAnioł pasterzom mówił – rewelacja!

Cztery smyczki

Last but not least, najlepszy kwartet smyczkowy w kraju i jego wydany dosłownie kilka chwil temu album Chrismas with Atom String Quartet. Koncertowa premiera jeszcze przed nami, bo zaplanowana została na 9 stycznia 2026 roku (Sala Koncertowa Nowej Miodowej w Warszawie – może ktoś jeszcze zdąży się załapać?), ale album mamy już w rękach i uszach. 20 polskich kolęd w podwójnym opracowaniu – pierwsze – Witolda Lutosławskiego, drugie, przekładające jego wersję na cztery smyczki – wiolonczelisty kwartetu, Krzysztofa Lenczowskiego. Do tego dochodzą improwizacje każdego z muzyków, ukazujące ich osobistą wizję świąt, co nadaje całości wyjątkowo osobistego i czułego charakteru. ASQ to zjawisko – czworo fantastycznych muzyków, silnych osobowości i znakomitych improwizatorów tworzy jeden organizm, w ramach którego jest miejsce na zespołowość i indywidualizm, na szaleństwo i spokój, na subtelności i emocje. Cieszę się, że mogę zamknąć nimi ten tekst i że akurat ta płyta będzie jedną z ostatnich, które pojawiły się w tym roku.

Niech te święta brzmią Państwu jak najpiękniejsza z melodii! Elli czy Stinga, Królewskich czy Herbuta, na gitarze czy smyczkach – niech będzie prawdziwa i taka, która najbardziej Państwa ukoi. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51-52/2025