W polszczyźnie takich wątpliwości nie ma: mięsa opust, czyli rezygnacja z potraw mięsnych, była formą przygotowania bliższego do okresu Wielkiego Postu. Zaczyna się ono na trzy niedziele przed Środą Popielcową i nosi jeszcze inną nazwę, mianowicie „przedpoście”. Jest to tradycja sięgająca VI wieku, a dokładnie reform liturgicznych papieża Grzegorza Wielkiego. Polegały one między innymi na ujednoliceniu długości Wielkiego Postu, a rozbieżność w poszczególnych diecezjach była spora: od czterdziestu do siedemdziesięciu dni. Pierwsza liczba nawiązywała do długości wędrówki Izraela po pustyni i dni pobytu Jezusa na pustyni po chrzcie. Druga – długości niewoli babilońskiej. Propozycja papieża była dyplomatyczna: Wielki Post będzie trwał wszędzie czterdzieści dni, ale wprowadzony zostaje okres poprzedzający, zaczynający się w Domenica in Septuagesima, czyli w Niedzielę Siedemdziesiątnicy – jeśli taka wola, można zacząć pościć wcześniej. Od tego dnia zaczynały się ograniczenia postne, dokładnie stopniowa rezygnacja z określonych typów pokarmów, tak aby od Środy Popielcowej wejść już w pełni w praktykę postu. A jeszcze do połowy XX wieku w wielu miejscach poszczono w Kościele katolickim surowo: żadnego mięsa, nabiału, w tym jajek, żadnych tłuszczów zwierzęcych. Jeśli do tego dodamy moment roku, w którym przypada ten okres liturgiczny – przełom zimy i wiosny, sam z siebie już trudny zdrowotnie – pozostaje tylko głęboki podziw dla tych, którzy w takim ograniczeniu potrafili wytrwać.
Zresztą praktykowanie ograniczeń zniesiono już w XIII wieku (Innocenty IV), ale, jak wspomniałam, można było stosować je dobrowolnie. Pozostały za to w liturgii trzy niedziele poprzedzające początek Wielkiego Postu: Siedemdziesiątnica, Sześćdziesiątnica i Pięćdziesiątnica. Z każdą z nich są związane konkretne Ewangelie, podprowadzające pod tajemnicę odkupienia. Co ciekawe, tradycja przedpościa pozostaje żywa nie tylko wśród katolików przywiązanych do formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego, ale także w prawosławiu, luteranizmie i anglikanizmie. W polskiej obrzędowości obrosła w każdym regionie przeróżnymi zwyczajami, głównie związanymi z zabawą do upadłego, ale także przebieraniem się za różne postacie: zwierzęta, dziadów, baby, kata. Mieliśmy (a na Żywiecczyźnie wciąż jest to żywe!) ludowy odpowiednik weneckich masek, chociaż nasze są zdecydowanie bardziej straszne niż kokieteryjnie wysmakowane. Wróćmy jednak do liturgii, bo ona tu stanowi centrum.
Pogrzeb Alleluja
Zanim przejdę do niedzieli, jeszcze krótko o pewnej tradycji, którą wprowadził w XI wieku papież Aleksander II. Otóż przed pierwszymi nieszporami Siedemdziesiątnicy odbywał się obrzęd depositio Alleluia, czyli pogrzebu Alleluja (w prawosławiu nadal jest on praktykowany). Miał on uświadomić wiernym, że przez następne dziewięć tygodni nie usłyszą tego radosnego zawołania („Chwała Jahwe!”) – rozbrzmi ono dopiero na Wigilii Paschalnej, wykonane w uroczystej formie. Słowo to, wypisane na deseczce, pergaminie lub tkaninie, zamykano w drewnianej skrzyneczce i w uroczystej procesji wynoszono, zwykle poza kościół, by je tam zakopać w ziemi. Spoczywało w niej do pierwszych nieszporów Niedzieli Wielkanocnej.
Niedziela Starozapustna
Przyjrzyjmy się bliżej czytaniom i innym tekstom liturgicznym na Siedemdziesiątnicę, tym z przedsoborowego lekcjonarza, bo one pozwalają nam wejść głębiej w jej znaczenie. Propria, czyli części mszy zmieniające się w zależności od dnia, mówią głównie o doświadczeniu własnej nędzy i wierze w to, że Bóg będzie naszym zbawcą i ratunkiem. Jest w nich też wyrażone dostrzeżenie własnego grzechu i potrzeby odkupienia. Czytanie to fragment z Pierwszego Listu do Koryntian, zawierający piękną metaforę chrześcijanina jako atlety. Ma on biec po nagrodę, ale jednocześnie pamiętać, że zwycięstwo wymaga wyrzeczeń ciała, aby ostatecznie okazać się godnym Bożego wezwania. Bóg nie pozostaje jednak obojętny – atleta może liczyć na Jego wsparcie (zob. 1 Kor 9, 24–27; 10, 1–5). Ewangelia zaś opowiada o właścicielu zatrudniającym robotników do pracy w jego winnicy (zob. Mt 20, 1–16) i kończy się mocnym przypomnieniem: „Bo wielu jest wezwanych a mało wybranych” korespondującym z zakończeniem pierwszego czytania: „Ale nie w wielu z nich upodobał sobie Bóg”. Tym samym mamy tu mowę o Bożej hojności, która niektórym może się wydawać wręcz niesprawiedliwością, połączonej z przypomnieniem, że dar łaski jest jednocześnie zadaniem i my także mamy w tym zakresie coś do zrobienia.
Niedziela Mięsopustna
Na początek tygodnia, w którym miano rezygnować z potraw mięsnych, Kościół przewiduje w starszej formie rytu propria skupione wokół wezwania: „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze!” (Ps 44(43), 24). Słowa te wracają przez Wielki Post w Kantyku św. Katarzyny z Ricci, przynajmniej w liturgii dominikańskiej. To wezwanie do zmartwychwstania oraz wołanie o pomoc w chwili, kiedy zaczynamy się mierzyć z własnymi słabościami. Potwierdza to zresztą czytanie z Apostoła (zob. 2 Kor 11.19–33; 12, 1–9), w którym św. Paweł z jednej strony wskazuje, że, po ludzku patrząc, ma podstawy do tego, by się chlubić, a jednocześnie mówi, że woli się chlubić z tego, co jest uważane za słabość, bo właśnie w tych przestrzeniach, w których jesteśmy sami z siebie słabi, może się ujawnić moc Chrystusa, bo tylko On może sprawić, że siebie przekroczymy. Chodzi więc o bycie godnym sługą, którego całą siłą jest Bóg.
Ewangelia to przypowieść o siewcy w wersji Łukaszowej (zob. Łk 8, 4–15). Ma ona przypomnieć, że Bóg jest hojnym dawcą, ale mnóstwo zależy od tego, na ile nasze wnętrze będzie otwarte na Jego dary oraz na ile pieczołowicie będzie się z nimi obchodzić. Nie chodzi tylko o przyjęcie, ale żeby osiągnąć owocowanie, trzeba włożyć sporo pracy i zaangażowania w przygotowanie swojego serca.
Niedziela Zapustna
W ostatnią niedzielę przedpościa najpierw czytany jest Hymn o miłości (zob. 1 Kor 13, 1–13), zawierający między innymi wyraźne przypomnienie: „I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, byłbym niczym”
(1 Kor 13, 3). Ćwiczenia ascetyczne są dobre, ale kluczem jest miłość – jeśli nie ona jest motywacją do praktyk, one nic nie dają. W Ewangelii Chrystus zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie, a potem uzdrawia niewidomego pod Jerychem (zob. Łk 18, 31–43). Słyszymy więc zapowiedź odkupienia, nawet jeśli oznacza ono przejście przez noc krzyża i milczenie Wielkiej Soboty. A ślepiec jest wspaniałym nauczycielem, przynajmniej ja tak go czytam, ignorowania ludzkich podszeptów zniechęcających do wiary oraz wołania do Tego, który jako jedyny może przywrócić wzrok, a więc przywrócić pełnię wiary pozwalającej widzieć Boga. Sekundują temu propria, przedstawiające Go jako obrońcę i wyzwoliciela, który karmi i nasyca wszelkie pragnienia. Tuż przed rozpoczęciem postu to wspaniała zapowiedź i wyraźna wskazówka, u kogo szukać sił oraz motywacji. Jak mawia bp Robert Barron, w naszym życiu nie chodzi o nas. W praktykowaniu ascezy także.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













