Małżeństwo to zbyt poważna sprawa

Szybkich rozwodów nie będzie. Przynajmniej na razie. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała umożliwić rozwody przed urzędnikiem stanu cywilnego. Patrząc z pewnego dystansu, chciałbym rozważyć, jakie racje przemawiały za zmianą dotychczasowego stanu prawnego, a jakie przeciwko.
Czyta się kilka minut
fot. Marek BAZAK/East News
fot. Marek BAZAK/East News

Najpierw sięgnijmy do cytatu z Katechizmu Kościoła katolickiego: „Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu” (n. 1601). Wynika więc z tego, że małżeństwo jest rzeczywistością naturalną, „przedchrześcijańską” oraz że sakramentem jest tylko między ochrzczonymi (oczywiście jeśli sakrament małżeństwa chcą zawrzeć).

Jeżeli mówimy o rozwodach, dotyczą one, rzecz jasna, tylko cywilnego wymiaru małżeństwa. Jednak, co doskonale wiemy, mają miejsce również między katolikami, więc państwowe rozwiązania prawne w tym zakresie są rzeczą istotną również dla osób wierzących.

Szybciej w urzędzie niż w sądzie

Małżeństwo, jak wiadomo, zawiera dwoje osób poprzez dobrowolne i świadome oświadczenia złożone przed urzędnikiem stanu cywilnego bądź przed duchownym związku wyznaniowego. Zawarcie małżeństwa zależy więc wyłącznie od wolnej decyzji zainteresowanych osób. Inaczej jest z rozwiązaniem małżeństwa.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi wprawdzie, że każdy z małżonków może żądać rozwiązania małżeństwa, jednak stawia tutaj podstawowy warunek: „jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia” (art. 56 § 1). Ponadto „mimo zupełnego i trwałego rozkładu pożycia rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo jeżeli z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (art. 56 § 2) oraz „rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego” (art. 56 § 3). I co oczywiście bardzo istotne, o rozwodzie orzeka sąd i to jako pierwsza instancja sąd okręgowy, a więc sąd wyższego szczebla.

I właśnie ta ostatnia rzecz miała zostać zmieniona w niedawnym projekcie ustawy. W jego świetle rozwód miałby następować przez oświadczenia złożone przed urzędnikiem stanu cywilnego. Można by w ten sposób rozwiązać małżeństwo, które trwa co najmniej rok i które nie ma wspólnych dzieci. Nadal aktualny pozostał podstawowy warunek rozwiązania małżeństwa: zupełny i trwały rozkład pożycia.

Jakie racje przemawiają za tym rozwiązaniem? Tak naprawdę jedna: zatory w sądach. To jest realny problem, gdy ludzie chcący uregulować swoją osobistą sytuację muszą czekać miesiącami na pierwszy termin rozprawy. Problem tym większy, jeśli jest zgodny wniosek o rozwód – oboje małżonkowie mogą już funkcjonować w zupełnie innych realiach, a czysto formalne trwanie małżeństwa może być po prostu obciążeniem. Oczywiście decyzja o rozwodzie nie powinna być podejmowana pochopnie, to jednak projekt ustawy brał pod uwagę. Przewidywał dwukrotną obecność w urzędzie stanu cywilnego: od zgłoszenia zamiaru rozwiązania małżeństwa do ostatecznej decyzji musiał upłynąć co najmniej miesiące.

Większe ryzyko niż korzyści

Ważniejsze jednak wydają się argumenty przeciwko proponowanej zmianie. Przede wszystkim trzeba tu wskazać na rangę instytucji małżeństwa. „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej” – mówi art. 18 konstytucji. Państwo w tym przepisie zobowiązało się chronić więź między osobami, które zawarły małżeństwo. To oczywiście nie przekreśla prawa każdego człowieka do decydowania o swoim życiu osobistym, jednak prawo powinno to wszystko umiejętnie wyważyć. Na pewno oznacza to, że decyzja o rozwiązaniu małżeństwa nie może pozostawać w rękach samych małżonków. Nie bez powodu w demokratycznej Polsce przeniesiono sprawy rozwodowe z sądów rejonowych do okręgowych, a więc do sądów, które rozpatrują sprawy poważniejsze, o większym ciężarze gatunkowym.

Przy proponowanym rozwiązaniu warunek zupełnego i trwałego rozkładu pożycia mógłby bardzo łatwo stać się fikcyjny. Oświadczenie składaliby sami małżonkowie, a urzędnik stanu cywilnego nie miałby żadnych uprawnień, by je weryfikować. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę, że jeśli małżonkowie wnoszą zgodnie o rozwód bez orzekania o winie, rozprawa – gdy już się jej doczekają – nie trwa długo i sprawa najczęściej kończy się na jednym posiedzeniu sądu. Sąd jednak powinien zadać podstawowe pytania dotyczące aktualnej sytuacji małżonków, by upewnić się, że rzeczywiście trwały i zupełny rozkład pożycia ma miejsce. Urzędnik uprawnień do zadawania pytań nie miałby.

I wreszcie trzeba zwrócić uwagę na praktyczny aspekt. Pokusa szybkiego uzyskania rozwodu mogłaby spowodować rezygnację z praw należnych małżonkom po rozwodzie. Warto tu wskazać na art. 60 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Przewiduje on możliwość alimentów od byłego małżonka, jeśli ktoś znajduje się w niedostatku, a nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia. Co więcej, jeśli jeden małżonek został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, może on domagać się środków utrzymania od winnego małżonka – tak aby utrzymać dotychczasowy poziom życia. Te roszczenia nie byłyby możliwe w przypadku rozwodu przed urzędnikiem, gdzie winy się nie ustala. Nie mówiąc już o możliwości nadużyć – na co zwrócił uwagę w swojej opinii rzecznik praw obywatelskich – zmuszenia bądź skłonienia małżonka groźbą lub podstępem do rozwodu pozasądowego.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2026