Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej jest świętem par excellence katolickim, a właściwie nawet katolickim w wersji łacińskiej, zachodniej. Jeśli tu i ówdzie pojawia się także w tradycji greko-katolickiej, to jest to jedynie dowód lokalnej latynizacji, czyli przejęcia pobożności eucharystycznej typowej dla łacinników, czyli katolików obrządku rzymskiego. Dlaczego na Zachodzie to święto się zrodziło, a na Wschodzie nie? Teologowie na to pytanie odpowiadają, wskazując na różnice między wschodnią a zachodnią teologią aktu widzenia. Ta wschodnia prowadzi do ikony, ta zachodnia – do adoracji eucharystycznej.
Św. Julianna i podniesienie
Geneza święta Bożego Ciała skupia w sobie wiele czynników: teologiczne, historyczne, kulturowe. Zacznijmy od tych pierwszych. Pojawiające się w historii Kościoła święta dogmatyczne, które nie wynikają z obchodów roku liturgicznego, są odpowiedzią na rodzące się wyzwania duchowe. Tak jest także z Bożym Ciałem. Powstanie tego święta zawdzięczamy najpierw św. Juliannie z Cornillon, przeoryszy sióstr augustianek, której w roku 1245 ukazał się Chrystus domagający się ustanowienia święta Eucharystii. W Adhortacji apostolskiej Verbum Domini o Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła papież Benedykt XVI cytuje św. Jana od Krzyża, który w Drodze na górę Karmel pisał, iż rolą objawień prywatnych „nie jest (…) uzupełnianie ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Do tych słów papież dodaje komentarz: „Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących” (n. 14). Tak właśnie się stało w przypadku objawień danych św. Juliannie. Wiek XIII to świt pobożności eucharystycznej.
W roku 1215 Sobór Laterański IV uchwala dogmat o przeistoczeniu, który kończy teologiczne spory o rozumienie Eucharystii. Ustalono wówczas, że podczas mszy świętej dokonuje się przeistoczenie: chleb i wino stają się rzeczywiście Ciałem i Krwią Pańską, choć nie zmieniają się przypadłości, czyli zewnętrzne cechy podpadające pod zmyły: wygląd, smak, zapach, materialny kształt. Takie rozumienie tego, co dzieje się podczas mszy św. wzmacnia przekonanie, że obecność Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi nie jest jedynie duchowa, ale realna. Konsekwencją takiego kształtu wiary w obecność Chrystusa był wprowadzenie do liturgii podniesienia. Pierwszą wzmiankę o ukazywaniu konsekrowanych Postaci znajdujemy u Odona z Sully, biskupa Paryża (zm. 1208), który polecił, by celebrans po wymówieniu słów konsekracji uniósł Hostię tak wysoko, aby wierni mogli ją zobaczyć. Z czasem dołączono także podniesienie i ukazanie kielicha.
Pobożność oczu
W ten sposób rodzi się pobożność wizualna przejawiająca się praktyce duchowej zwanej pragnieniem widzenia Hostii. Zdarzało się, że wierni pragnąc widzieć Hostię biegali od ołtarza do ołtarza, od kaplicy do kaplicy, od kościoła do kościoła tylko w tym celu, by uczestniczyć w podniesieniu. Jedno ze źródeł podaje nawet, że wierni w pewnej parafii w czasie podniesienia mieli wołać do swego proboszcza: „Księże Janie, wyżej”. Zdarzały się także prośby o powtórzenie podniesienia, gdy ktoś nie zdążył w porę spojrzeć. Jak pisze ks. Bogusław Nadolski, w pobożności wizualnej „nie chodzi tylko o zobaczenie, ujrzenie, lecz o potrzebę oglądania, patrzenia, świadome widzenie, chociaż te zjawiska są nierozdzielne”. Nie chodziło więc o pasywne patrzenie, lecz o uczestnictwo w misterium eucharystycznym poprzez widzenie. Wzrok był zmysłem w średniowieczu kulturowo coraz bardziej docenianym. Georges Duby w monografii Czas katedr zauważa: „Każdy pragnie ujrzeć przedmiot swego mistycznego pożądania i ten kontakt wzrokowy koi jego trwogę i jest źródłem nadziei. […] Widzenie bowiem, jak byli o tym przekonani wszyscy ludzie tamtych czasów, rodzi miłość i dostarcza dla niej pokarmu. Ludzie ci uważali, że wszelkie stosunki uczuciowe nawiązują się za pomocą światła, a oczy są drzwiami serca”.
Niestety, pobożność wizualna nie zawsze była właściwie rozumiana. Jednym z niewłaściwych sposobów pojmowania adoracji eucharystycznej było przekonanie, że zobaczenie Hostii zastępuje jej przyjęcie na sposób sakramentalny. Aleksander z Hales (1180–1245) twierdził, że istnieją dwa sposoby spożycia Hostii: per gustum – za pomocą zmysłu smaku oraz per oculos – za pomocą zmysłu wzroku. Koncepcję swoją opierał on na założeniu, że Komunia ma charakter duchowy, a skoro stanowi ona panis angelorum – chleb aniołów, powinna być „przyjmowana” przez akt oglądania. Takie „uduchowienie” Hostii doprowadziło niestety do dewaloryzacji Komunii Świętej, którą uznano za niekonieczną, skoro już samo widzenie Hostii staje się źródłem łaski.
Tu realnie, tam idealnie
Pragnienie widzenia Chrystusa nie jest oczywiście średniowiecznym wynalazkiem. Jest nim wyłącznie pragnienie oglądania Chrystusa w Eucharystii. A w jaki sposób pragnienie to realizowano wcześniej? Wiek XIII na Zachodzie to początek zanikania sztuki ikony. Mało kto o tym pamięta, ale Kościół Wschodni i Zachodni dzielił to samo rozumienie sztuki i widzialności aż do wieku XIII, gdy na zachodzie Europy zaczynają się pojawiać zwiastuny sztuki realistycznej, która już niedługo zakróluje w renesansie. Zachód traci ikonę, a jej rolę zaczyna przejmować adoracja eucharystyczna.
Te dwa sposoby widzenia Chrystusa – ikoniczny i eucharystyczny – oczywiście różnią się od siebie. Teolog prawosławny Sergiusz Bułgakow różnicę tę wyjaśnia następująco: „w świętej ikonie i w świętych Darach mamy objawienie Zbawiciela na ziemi, ale całkowicie różne”, w Eucharystii Chrystus obecny jest realnie, natomiast w ikonie – idealnie. W Eucharystii Chrystus jest obecny realnie, ale bez obrazu, natomiast w ikonie mamy widzialny obraz Chrystusa, ale bez realnej obecności, bez bytu istotowego. Mówiąc inaczej, w ikonie nie ma przeistoczenia materii, to nie deska (czy inny materiał) jest święty, ale wizerunek na tejże desce. Jak pisał patriarcha Dymitros, obecność Jezusa w ikonie „nie zmienia ani nie modyfikuje absolutnie materii”. Jedynie sam wizerunek, poprzez swoją relację do pierwowzoru, czyli do osoby Jezusa, jest święty. Świadectwa Ojców Kościoła pokazują, że gdy wizerunek na ikonie ulega zniszczeniu, sama ikona traci status obecności.
Ćwiczenie z widzenia
Tak więc ikona i adoracja eucharystyczna mają to samo teologiczne źródło. Obecne w zachodnim średniowieczu pragnienie widzenia i uwielbienia Eucharystii wynika z tej samej potrzeby, co ikona, która – jak naucza wschodnia teologia – gwarantuje obecność Pana. Zarówno w jednym, jak i w drugim wypadku realizuje się to samo pragnienie, które wyrazili „niektórzy Grecy”, którzy przyszli do apostoła Filipa z prośbą: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa” (J 12,20–22).
Konsekwencją utraty ikony jest konieczność adoracji. Musiało dojść do tego, że sama Hostia została otoczona takim kultem, jaki – począwszy od późnego średniowiecza – nie przysługiwał już obrazom. Jak pisze Heinrich Pfeiffer, „Tylko w spojrzeniu na konsekrowaną Hostię wierzący na zachodzie spotykał się z jasnością, która oczyszcza i przygotowuje jego oczy na oglądanie Boga, którego spodziewa się on dla siebie w Raju”. Dlatego nie możemy zrezygnować z pragnienia widzenia Hostii. Inaczej stracilibyśmy – mówi Pfeiffer – „nawet resztki wpatrywania się w Boże wejrzenie”, tego doczesnego ćwiczenia przed ostateczną i zupełną visio beatifica.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















