Eucharystia nie tylko na Mszy

Ani adoracja Najświętszego Sakramentu, ani procesja nie wynikają wprost z nakazu Jezusa. Co do swego Ciała, powiedział wyraźnie: bierzcie i jedzcie. Dlaczego więc rozwinęliśmy w Kościele inne praktyki eucharystyczne?
Czyta się kilka minut
fot. Jakub Wlodek/NurPhoto/Getty Images
fot. Jakub Wlodek/NurPhoto/Getty Images

Nic nie wskazuje na to, aby po ostatniej wieczerzy zostało trochę Chleba, przemienionego przez Jezusa w Jego Ciało, albo żeby jej uczestnicy nie wypili całej zawartości Kielicha, który podał im Chrystus, mówiąc: „To jest moja Krew”. Nie było więc problemu z tym, jak i gdzie je przechowywać. Przede wszystkim nie było pytania, czy je przechowywać.
Polecenie Jezusa, wydane podczas ustanawiania Eucharystii, jest proste i oczywiste. Znamy je zasadniczo w formie „Bierzcie i jedzcie”, „Bierzcie i pijcie”, powtarzanej podczas każdej Mszy św. w chwili Przeistoczenia. Nie powiedział „Bierzcie i przechowujcie w tabernakulum”. Nie kazał również adorować całymi godzinami, a nawet dniami swojego Ciała pod postacią Chleba umieszczonego w monstrancji. A tym bardziej nie mówił nic o tym, aby wyruszać z konsekrowaną Hostią na ulice miast, miasteczek i wsi, ani o tym, aby udzielać błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem na zakończenie nabożeństw przed Nim odprawianych. A jednak mamy dziś w Kościele katolickim bardzo rozpowszechniony kult Eucharystii poza Mszą św. Traktujemy go, jakby był „od zawsze”.

Brali i przechowywali czy nie?
Ksiądz Janusz Gręźlikowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w artykule omawiającym przechowywanie i kult Eucharystii w ustawodawstwie synodalnym Polski przedrozbiorowej, zwrócił uwagę, że Pismo Święte nie zawiera wzmianek mówiących o przechowywaniu Najświętszego Sakramentu, a jedynie mówi o ustanowieniu Eucharystii i zawiera nakaz Jej sprawowania. Dodał jednak, że zwyczaj przechowywania Najświętszego Sakramentu jest bardzo dawny, a swymi początkami sięga połowy II wieku.
Podzielił również pogląd wielu specjalistów, według którego zwyczaj przechowywania Eucharystii powstał w okresie wielkich prześladowań chrześcijaństwa. Jako uzasadnienie takiego stanowiska przytoczył słowa św. Józefa Bilczewskiego, który w książce Eucharystia w świetle najdawniejszych pomników piśmiennych ikonograficznych epigraficznych (wydanej w roku 1898) stwierdził: „Nie wiemy, czy z publicznego nabożeństwa i Komunii Świętej wiernych w I wieku brali ze sobą cząstkę konsekrowanego chleba do domu; dokumenty ówczesne o tym nic nie mówią i zdaje się, że ten zwyczaj powstał dopiero z chwilą wybuchu wielkich prześladowań w II wieku”.
O udzielaniu Komunii Świętej poza Mszą św. wspomniał w swojej Apologii św. Justyn, żyjący w II stuleciu od narodzenia Chrystusa, opisując przynoszenie Eucharystii przez diakonów wiernym, którzy nie mogli uczestniczyć w liturgii. Żyjący natomiast na przełomie II i III stulecia Tertulian napisał o zabieraniu przez wiernych Komunii Świętej ze sobą i spożywaniu jej w domu. Jak wyjaśnił ks. Bogusław Nadolski w Liturgice, wynikało to z wyrażanego przez ówczesnych chrześcijan pragnienia przyjmowania Komunii Świętej codziennie, także wtedy, gdy nie sprawowano liturgii.

Dobrodziejstwa z oglądania
Wprowadzenie teologiczne i pastoralne do księgi Komunia Święta i kult tajemnicy eucharystycznej poza Mszą Świętą uzasadnia potrzebę przechowywania Eucharystii krótko: „Zasadniczym i pierwotnym celem przechowywania Eucharystii poza Mszą Świętą jest udzielanie Wiatyku. Drugorzędnymi zaś celami są: rozdawanie Komunii Świętej i adoracja naszego Pana Jezusa Chrystusa obecnego w Sakramencie”. Dodaje, że zachowywanie świętych postaci dla chorych wytworzyło „chwalebny zwyczaj adorowania tego niebiańskiego posiłku przechowywanego w świątyniach”. 
Wyjaśnia też, że kult w postaci adoracji opiera się na mocnej i trwałej podstawie głównie dlatego, że „wiara w rzeczywistą obecność Pana w sposób naturalny prowadzi do zewnętrznego i publicznego jej uwidocznienia”.
Zdaniem wielu liturgistów i historyków do szczególnej formy kultu Eucharystii, jaką jest adoracja, przyczyniło się ukazywanie Ciała i Krwi Pańskiej w czasie Mszy św. po Przeistoczeniu. Zdaniem ks. Nadolskiego, ma ono związek z nauczaniem Berengariusza z Tours, zmarłego w roku 1088. Co prawda miał on liczne zarzuty o herezje, a nawet został ekskomunikowany, to jednak „głoszony przez niego czysty symbolizm doprowadził do ukazywania konsekrowanych Postaci po Przeistoczeniu”. Jak zaznaczył znany polski liturgista, wielu ówczesnych autorów wskazywało na dobrodziejstwa płynące z oglądania konsekrowanej Hostii.

Trzy sekundy czy pół minuty?
Dziś rzadko można usłyszeć termin „podniesienie” na określenie tego gestu. Również w Mszale rzymskim niewiele słów poświęcono temu momentowi. Po słowach konsekracji Chleba znajduje się krótka instrukcja, zgodnie z którą kapłan „Ukazuje ludowi konsekrowaną hostię, składa ją na patenie i przyklęka”. Równie krótka wskazówka zamieszczona jest po Przeistoczeniu Wina: „Ukazuje ludowi kielich, stawia go na korporale i przyklęka”.
Nie ma ani słowa, jak długo to ukazywanie ma trwać. Zwykle księża podnoszą Ciało Chrystusa i kielich z Jego Krwią na krótką chwilę: dwie, trzy sekundy. Są jednak celebransi, którzy ten czas wydłużają, nawet do pół minuty. Jak się okazuje, taka praktyka nie budzi u uczestników Mszy św. zniecierpliwienia ani nie wywołuje protestów. Wręcz przeciwnie, wierni wpatrują się ze czcią w Ciało Chrystusa i kielich Jego Krwi, adorując je.
Z cytowanej już Liturgiki ks. Bogusława Nadolskiego można się dowiedzieć, że procesje z Najświętszym Sakramentem zaistniały w życiu Kościoła w związku z zanoszeniem Eucharystii do chorych, które mniej więcej od XI wieku stopniowo przybierało coraz bardziej uroczyste formy. Z tego samego okresu pochodzą wzmianki o niesieniu Eucharystii w procesji w Niedzielę Palmową, a także w Wielki Piątek oraz w Wielki Czwartek.
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, potocznie nazywana świętem Bożego Ciała, związana jest z objawieniami św. Julianny z Cornillon (1192–1258). Chrystus żądał podczas nich ustanowienia osobnego święta ku czci Najświętszej Eucharystii, a także wskazał jego miejsce w roku liturgicznym – czwartek po niedzieli Świętej Trójcy. Robert, biskup Liege, po starannym zbawianiu sprawy zareagował pozytywnie, w rezultacie czego – jak podają źródła – pierwsza procesja eucharystyczna odbyła się w roku 1246.

W trzydziestu sześciu kościołach
Od XIV stulecia znane jest wystawienie Najświętszego Sakramentu. Ks. Nadolski początki tej praktyki widzi w kościołach, w których liturgię godzin w Boże Ciało sprawowano właśnie przed Jezusem obecnym w konsekrowanej Hostii. W XVI wieku upowszechniła się praktyka czterdziestogodzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu, zainicjowana w Mediolanie przez św. Karola Boromeusza w roku 1520. Stopniowo przerodziła się ona w nieustanną, wieczystą adorację. Dziś kojarzy się ona nie tylko z takimi zakonami, jak Mniszki Benedyktynki od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu lub Zakon Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (potocznie nazywany wizytkami). Jak wynika z informacji zawartych na stronie Adoremus. Portal dla adorujących, tylko w Polsce wieczysta adoracja trwa w trzydziestu sześciu kościołach.
Papież Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji apostolskiej Sacramentum caritatis, mówiącej o Eucharystii, źródle i szczycie życia i misji Kościoła, a wydanej w roku 2007, przytoczył słowa św. Augustyna: „Niech nikt nie spożywa tego Ciała, jeśli Go najpierw nie adorował”. Wyjaśnił, że adoracja eucharystyczna „nie jest niczym innym jak tylko oczywistym rozwinięciem celebracji eucharystycznej, która sama w sobie jest największym aktem adoracji Kościoła”. Podkreślił, że akt adoracji poza Mszą św. przedłuża i intensyfikuje to, co się podczas niej dokonało. Co więcej, przekonywał, że tylko przez adorację można dojrzeć do głębokiego i autentycznego przyjęcia Chrystusa. „I właśnie w tym akcie osobowego spotkania z Panem dojrzewa także posłannictwo społeczne, zawarte w Eucharystii, które ma na celu przełamanie barier nie tylko między Panem a nami, ale także i przede wszystkim barier odgradzających nas od siebie nawzajem” – tłumaczył.

Aż do zjednoczenia z Panem
Kult Eucharystii poza Mszą św. kojarzony jest dzisiaj przede wszystkim z wiarą w realną obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami Chleba i Wina. „Celebracja i adoracja Eucharystii pozwala przybliżać się do miłości Boga i przylgnąć do niej osobiście, aż do zjednoczenia z umiłowanym Panem” – napisał Benedykt XVI, rozwiewając wątpliwości, czy kult poza Mszą św.  w jakiś sposób nie deprecjonuje liturgii i nie spycha jej na dalszy plan.
5 czerwca br. media watykańskie poinformowały, że w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano w ostatnich latach ścisły związek między nowymi powołaniami kapłańskimi a adoracją Najświętszego Sakramentu przez młodych ludzi. Z badań wynika, że aż 78 proc. nowych kandydatów do święceń regularnie uczestniczyło w adoracji Eucharystii przed wstąpieniem do seminarium, a wielu właśnie podczas adoracji rozeznało swoje powołanie.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2025