Podczas niedawnego Poznańskiego Kongresu Praw Zwierząt wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela przekonywała, że rośnie powszechna świadomość praw zwierząt i tego, że nie są one rzeczą. Jak Pani ocenia postawę Polaków? Czy faktycznie jesteśmy bardziej wyczuleni na to, jak traktowane są zwierzęta?
– Zgadzam się, że widoczny jest trend coraz większej troski o dobrostan zwierząt. Posłużę się wynikami badań opinii społecznej. Około 80 proc. osób uważa, że zwierzęta odczuwają ból tak samo jak człowiek. Rośnie także sprzeciw wobec wykorzystywania zwierząt w cyrkach, a wiele miast i gmin przyjęło uchwały zakazujące dzierżawienia terenów pod takie występy. W tym roku 71 proc. społeczeństwa, w tym 60 proc. katolików, wyraziło sprzeciw wobec chowu zwierząt na futro. Rośnie również niezgoda na badania na zwierzętach. Jeden z sondaży opinii mówi, że 84 proc. właścicieli zwierząt domowych traktuje je jak członków rodziny. W tej kwestii jestem jednak nieco sceptyczna, gdyż jednocześnie w statystykach policyjnych z 2023 roku odnotowano 2233 stwierdzonych przypadków znęcania się nad zwierzętami, a ze sprawozdań Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami za 2024 rok wynika, że średnio podejmuje ono 14 tys. interwencji rocznie, a to tylko jedna z wielu organizacji. Ich doniesienia i opisy maltretowania zwierząt są przerażające. I jeszcze sprawa zwierząt hodowlanych, w tym nadal nierozwiązanej kwestii hodowli klatkowej. Współczucia wobec ich losu, jak w przypadku zwierząt towarzyszących, prawie nie ma. Gdyby było inaczej, to ludzie odmawialiby spożywania mięsa z takich hodowli i klatek dawno by już nie było.
Ogólnie można jednak powiedzieć, że w ciągu ostatnich 20 lat wzrosła świadomość etyczna wobec zwierząt. Rośnie także znaczenie organizacji, kampanii społecznych i inicjatyw podnoszących standardy opieki nad zwierzętami.
Porozmawiajmy o tym, co w tym roku wydarzyło się w zakresie prawa. Parlament przyjął dwie nowelizacje: o zakazie komercyjnej hodowli zwierząt futerkowych oraz tzw. ustawę łańcuchową. W przypadku tej pierwszej prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację.
– To wielka radość dla wszystkich, którzy od wielu lat walczyli o wprowadzanie takiego zakazu. W tej radości jest jeden cień, gdyż zakaz nie dotyczy królików. Nowelizacja ustawy nie oznacza, że takie hodowle znikną od razu, ma to nastąpić do końca 2033 roku. Mamy nadzieję, że proces ten potrwa krócej, jako że ustawa uzależnia wysokość rekompensaty od czasu zakończenia działalności. W XXI wieku nie ma najmniejszej potrzeby posiadania futra.
Drugiej z ustaw, która m.in. miała wprowadzić zakaz trzymania psów na łańcuchach, prezydent nie podpisał i jednocześnie zapowiedział zgłoszenie własnego projektu. Jest szansa, że nowelizacja prawa w tym zakresie jednak nastąpi?
– Brak podpisu oznacza, że tej zimy wiele psów znowu zamarznie, inne umrą z głodu i zaniedbania. Ta ustawa nie była idealna, gdyż miała wiele luk pozwalających nadal trzymać psy na łańcuchach, ale argument, że ustawa proponowała zbyt duże kojce dla psów, jest nieracjonalny. Nikt nie musi mieć psa, a jeśli ktoś chce mieć dużego psa, to musi mieć dla niego 20 metrów kwadratowych na kojec. To nie jest dużo na całe psie życie. Mam nadzieję, że projekt prezydenta będzie dobry dla psów, których dotyczy i obejmie sterylizację.
Nadal trwają prace nad projektem dotyczącym rejestracji zwierząt. Przewiduje on powstanie centralnego państwowego rejestru psów i kotów. Czy faktycznie może to zapobiec bezdomności i porzucaniu na przykład psów przy drogach i w lasach?
– Zostało zgłoszonych kilka projektów dotyczących kompleksowej walki z bezdomnością zwierząt i żaden z nich nie został dotąd uchwalony i wdrożony. Dobra ustawa kończąca czasem niewyobrażalne cierpienia psów i kotów powinna kompleksowo obejmować sterylizację, czipowanie i rejestrowanie tych zwierząt. To rozwiązałoby problem bezdomności w ciągu kilku lat. Przyjęcie takiej ustawy zależy od politycznego rachunku głosów wyborczych, a to od presji społecznej, która z kolei zależy od edukacji, wiedzy i wrażliwości. Bez takiego prawa mioty psów i kotów będą nadal topione, wyrzucane na śmietniki, zwierzęta przywiązywane w lesie, wyrzucane z samochodów. To jest absolutna codzienność w Polsce. Moi najnowsi domownicy to dwa malutkie koty znalezione w lesie wiele kilometrów od ludzkich siedlisk. Jak to nazwać, czym to jest? Czyste zło.
Toczy się także publiczna debata nad zakazem stosowania fajerwerków. Niektóre miasta już podjęły takie decyzje, ale czy Polacy są gotowi obchodzić sylwestra i Nowy Rok bez huku petard?
– Każdego roku w trakcie sylwestra ginie, kaleczy się i gubi tysiące zwierząt. Dla kilku chwil huku i iskier w powietrzu! Jaki to brak wyobraźni i empatii. Są przecież inne możliwości: możemy iluminować światłem, laserami. Bezmyślność i egocentryzm ludzi jest przerażający. Między innymi w Krakowie przyjęto już uchwałę w sprawie zakazu używania petard i sztucznych ogni. Tu będzie już ostatni taki sylwester.
We wrześniu przekazała Pani papieżowi Leonowi XIV list z prośbą o aktualizację nauczania Kościoła w temacie stosunku ludzi do zwierząt. Wcześniej zbierane były pod nim podpisy wśród chrześcijańskich organizacji i specjalistów na świecie. Dlaczego potrzebna jest taka aktualizacja?
– Zawiozłam list na Konferencję Raising Hope w dziesiątą rocznicę ogłoszenia encykliki Laudato si'. Uważamy, że nauczanie Kościoła nie nadąża ani za współczesną wiedzą o zwierzętach, ani za współczesnymi realiami ich wykorzystywania. Jest zbyt powierzchowne, nie dotyka rosnącego problemu uprzedmiotowienia zwierząt w hodowlach. Czy słyszał ktoś kiedyś kazanie o tym, jak powinniśmy traktować zwierzęta? Czy księża pytają o to ludzi na spowiedzi? Czy dociekają, spowiadając hodowców lub rzeźników, jak traktują oni zwierzęta? Pomijanie zwierząt w nauczaniu Kościoła jest problemem, z którym wielu katolików nie potrafi sobie poradzić.
Razem z grupą Chrześcijanie dla zwierząt angażuje się Pani w zmianę postrzegania polowań. Ostatnio wystosowaliście do Konferencji Episkopatu Polski list wyrażający sprzeciw wobec błogosławienia myśliwych, polowań i tzw. mszy hubertowskich. Dlaczego uważacie, że należy zaprzestać tej tradycji?
– Zabijanie dzikich zwierząt w zaburzonym przez człowieka ekosystemie powinno być przykrą koniecznością, a nie rozrywką. Może kiedyś było to potrzebne, aby zdobywać jedzenie, skóry, ale już dawno nie jest. Teraz jest to tylko zamaskowana obrzędami potrzeba wyżycia, dominacji i przyjemności z pokonania innej istoty. Myśliwi zasłaniają się tradycją. Są jednak dobre i złe tradycje, są przede wszystkim anachroniczne tradycje. Z miłości się nie zabija. Chcemy, aby Kościół instytucjonalny zaprzestał różnych form wspierania działalności myśliwych. Jesteśmy przeciw odprawianiu mszy św. i wykorzystywaniu Eucharystii jako elementu myśliwskich celebracji. Nie do pojęcia jest dla nas to, że polują także księża, a coroczna Ogólnopolska Pielgrzymka Myśliwych na Jasną Górę jest dla większości obywateli przykrym wydarzeniem. Oczywiście każdy człowiek może pielgrzymować, ale nie powinno się to wiązać z błogosławieniem zabijania czujących Bożych stworzeń! One są częścią Jego emanacji i także przez nie poznajemy Boga.
Wracając jeszcze do tradycji i związanych z nią wierzeń ludowych, że w noc wigilijną zwierzęta mówią ludzkim głosem. Gdyby tak faktycznie było, to co by powiedziały?
– Zwierzęta mogą mówić tylko naszym głosem: głosem miłości i współczucia. Myślę, że tego oczekują od nas w stajniach bez okien, w lodowatych budach, ciasnych klatkach, bezdusznych laboratoriach i przepełnionych lękiem przed człowiekiem lasach. Oczekują bardzo niecierpliwie. Nasza uważność, szacunek i solidarność z nimi będzie objawieniem się nas jako „synów Bożych”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












