Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego nakazująca Urzędowi Stanu Cywilnego transkrypcję aktu małżeństwa dwóch mężczyzn zawartego w Niemczech wywołała – zgodnie z logiką polaryzacji – skrajne emocje. Dla tradycjonalistycznej części naszej sceny politycznej to decyzja skandaliczna, ponieważ rzekomo toruje drogę do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. W Polsce taka adopcja to wciąż temat niezwykle kontrowersyjny, więc dla prawicy kulturowej zamiast rozmowy o meritum wygodniejsze jest sprowadzanie sprawy do straszenia deprawacją dzieci przez pary gejów.
Z kolei kulturowa lewica tryumfowała, ciesząc się, że wreszcie dzięki wcześniejszej decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który odpowiadał na pytania polskiego sądu, zapadł precedensowy wyrok. Cieszyła się, że wreszcie Unia Europejska zmusi Polskę do przyjęcia ustawy o statusie osoby najbliższej, związków partnerskich, a może w przyszłości do wprowadzenia do naszego ustawodawstwa małżeństw osób tej samej płci.
Taka radość to droga donikąd. Jeśli lewica chce, by w Polsce zmienione było prawo, wystarczy przekonać do tego społeczeństwo, a potem przyjąć stosowne przepisy w parlamencie. I wygrać też wybory prezydenckie, bo nic nie wskazuje na to, że zostałyby one podpisane przez Karola Nawrockiego. Albo podoba nam się demokracja i dajemy obywatelom decydować o swoich sprawach, albo uznajemy ich za zbyt głupich, by mogli wziąć sprawy we własne ręce.
Polskie prawo nie powinno być jednak zmieniane wyrokami zewnętrznych sądów ani trybunałów. Bo to rzeczywiście pogwałcenie zasady suwerenności. I choć często krytykuję prawicę za nadużywanie pojęcia suwerenności, która czasami sprowadza się do próby budowy z Polski samotnej wyspy odgrodzonej od reszty świata, to akurat w tej sprawie uważam, że suwerenność jest wartością. I cieszenie się, że właśnie nasza suwerenność została naruszona, ponieważ zewnętrzny sąd upoważnił polski do wpisania do ksiąg stanu cywilnego obcego naszemu prawu konstruktu, wydaje mi się nieroztropne. Bo łatwo choćby sobie wyobrazić sytuację, w której Donald Trump zmusza polski rząd do przyjęcia jakichś bardziej konserwatywnych rozwiązań (administracja obecnego prezydenta jest znana z niechęci do polityki poprzedników, którzy bardzo dbali o realizację postulatów społeczności LGBT). Kulturowa prawica by pewnie wówczas się cieszyła, a ja bym dalej stał na stanowisku, że lepiej byśmy sami pisali swoje prawo, niżby miało nam być narzucane. Choć akurat duża część naszego prawa jest związana z prawem UE, ale ono jest przyjmowane przez Parlament Europejski (na wybór którego mamy wpływ) oraz Radę UE, w której zasiadają przedstawiciele każdego z krajów.
Choć akurat w przypadku par jednopłciowych faktem jest odmienność polskiego prawa do przepisów w innych krajach. TSUE uznało, że swoboda przemieszczania się, która jest jednym z podstawowych praw w UE, wymaga, by związek zawarty w którymś z krajów UE był wpisany do polskiego Urzędu Stanu Cywilnego. Mobilność ludzi w UE jest faktem. Podobnie jak i to, że w Polsce żyją tysiące par jednopłciowych. Mogą one zawrzeć związek (partnerski albo małżeński), gdy mieszkają w innych krajach, ale z punktu widzenia prawa polskiego są sobie osobami obcymi. Możemy się więc spodziewać, że ta sprawa będzie regularnie wracać.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!









