Kłopotliwe dziedzictwo

Temat cmentarzy żydowskich w Polsce, jak i całego tzw. dziedzictwa żydowskiego, jest newralgiczny, dlatego wielu decydentów uważa, że najbezpieczniej omijać go szerokim łukiem. W przypadku Górnego Śląska dziedzictwo to jest obarczone dodatkowo trudną do akceptacji przez wielu cechą „niemieckości”.
Czyta się kilka minut
Nowy Cmentarz Żydowski w Gliwicach Fot. WIKIPEDIA
Nowy Cmentarz Żydowski w Gliwicach Fot. WIKIPEDIA

Jak definiować dziedzictwo kulturowe Żydów zamieszkałych kiedyś na Górnym Śląsku? Kim byli i jaką wiedzę o nich posiadają mieszkańcy tego regionu? Z kim utożsamiają pozostawione przez nich dziedzictwo i czy biorą za nie odpowiedzialność? To kilka z wielu pytań, które postawili autorzy monografii Cmentarze żydowskie na Górnym Śląsku. Socjologiczno-historyczne refleksje nad dziedzictwem kulturowym niemieckich Żydów – Sławomir Pastuszka, Irena Kurasz i Marcin Dębicki.

Z szerszej perspektywy

Zanim jednak przejdę do omówienia treści książki, zaznaczę, że po pierwsze, to nie jest lektura na jeden wieczór, zarówno ze względu na liczbę stron (472), jak i bogactwo treści. Po drugie, niech nie zrazi tzw. zwykłych czytelników (do których się zaliczam, o czym już niejednokrotnie wspominałam w swoich recenzjach) hasło „monografia”. Książka została napisana językiem wystarczająco przystępnym dla większości i jej naukowość nie stanowi tu bariery, raczej swoiste „okno”, które pozwala zobaczyć omawiany temat z szerszej perspektywy. Po trzecie, tytuł sugeruje, że temat jest zakrojony do jednego regionu Polski i co za tym idzie, że książka może zainteresować tylko czytelników z Górnego Śląska. Jestem żywym dowodem na to, że jest to błędne przypuszczenie. Pochodzę z Wielkopolski, obecnie mieszkam w Małopolsce, a mimo to znalazłam w niej wiele interesujących mnie kwestii natury bardziej uniwersalnej – dotyczącej dziedzictwa żydowskiego w Polsce w ogóle. Przede wszystkim jednak jej lektura była swoistym odrobieniem zaległej lekcji, której nikt wcześniej mi nie udzielił, na temat skomplikowanej historii Górnego Śląska, w tym zamieszkałych tam Żydów. A ta wiedza jest nam potrzebna, żeby zrozumieć na przykład wysuwane pretensje Ślązaków co do uznania ich języka za odrębny; nie mówiąc o innych, bardziej newralgicznych kwestiach z przeszłości regionu, jak zrozumienie wyboru większości Górnoślązaków opowiedzenia się za pozostaniem w granicach Niemiec w plebiscycie w 1921 roku.

Już na wstępie monografii autorzy czynią kilka ważnych uwag: „Naczelną ideą badań było rozpoznanie, jaka jest wśród mieszkańców Górnego Śląska percepcja tej części niemieckiego dziedzictwa kulturowego, do której powstania przyczynili się przedwojenni niemieccy Żydzi. […] Ujawniły [one] konieczność, ze względu na obszerność poruszonej problematyki, zawężenia badań do cmentarzy żydowskich na Górnym Śląsku, jako artefaktu pozostałej tu kultury materialnej niemieckich Żydów”. I dalej wyjaśniają, że „zgodnie z życzeniem Zleceniodawcy”, czyli Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej w Opolu, skupili się głównie na kwestiach dotyczących „nastawienia mieszkańców Górnego Śląska […] wobec miejscowych cmentarzy żydowskich”.

Śląska specyfika

W pierwszej części monografii został przedstawiony kontekst historyczny, z uwzględnieniem przede wszystkim zmian administracyjnych omawianego regionu, oraz historia cmentarzy żydowskich w poszczególnych miejscowościach. I tutaj faktycznie, podawane szczegółowo informacje o ich założeniu i funkcjonowaniu od XVII wieku do 1939 roku mogą zainteresować głównie mieszkańców omawianych miejsc. Ale już kwestie dotyczące ich dewastacji, związanej z zanikaniem społeczności żydowskiej w danej miejscowości, działaniami wojennymi, czy też – stosunkowo w najwyższym stopniu – barbarzyńską polityką komunistycznych władz PRL-u wobec wszystkiego, co wiązało się w jakimkolwiek stopniu z niemieckością, mogą wzbudzać zainteresowanie czytelników również z innych regionów Polski. Widać zasadnicze różnice między postępowaniem Niemców wobec tych cmentarzy na przykład na terenie Wielkopolski. Praktycznie już jesienią 1939 roku na wielu z nich zostały usunięte macewy.

Na Górnym Śląsku sytuacja była diametralnie inna. Większość z nich przetrwała wojnę i dopiero wspomniane działania władz PRL-u, jak i indywidualne grabieże, pozbawiły cmentarze wielu nagrobków. Niestety, ofiarą tego procederu padły nie tylko cenne kruszywa, ale i szczątki pochowanych osób. Przeszukiwano groby pod kątem znalezienia potencjalnych kosztowności, z jakimi – rzekomo – mieli być grzebani Żydzi. To jeden z wielu funkcjonujących kiedyś kłamliwych mitów, które wyrządziły tym ludziom wiele szkód, nawet po śmierci. Proceder grabieży nasilił się po 1968 roku: „Na wszystkich cmentarzach, i śląskich, i polskich, były to miejsca traktowane jako niczyje [w praktyce, bo stan własnościowy był różny – przyp. AK], można było sobie z nimi robić, co się tam żywnie podobało, kraść, zabierać nagrobki. Nikt zbytnio […] nie protestował, a jak protestował, to sprawa była umorzona, bo nieznani sprawcy, mała szkodliwość społeczna. I jeszcze na to się nakładali poszukiwacze ludzkich głów, szczególnie dla studentów medycyny. Sam takie propozycje dostawałem, nawet dobre ceny, tak czterysta-pięćset złotych za głowę”.

Rola społeczników

To jedna z wielu wypowiedzi tzw. respondentów przytoczonych w książce. Są nimi opiekunowie cmentarzy, zwani także strażnikami pamięci, gdyż poza fizyczną opieką nad terenem danego cmentarza zajmują się przede wszystkim podtrzymywaniem pamięci o dawnej społeczności żydowskiej zamieszkałej w danej miejscowości. Należą do nich ludzie o bardzo różnym statusie społecznym, z różnym wykształceniem, niekoniecznie historycznym i zazwyczaj – co też wiele mówi o ich motywacjach – bez pochodzenia żydowskiego. To, co ich łączy, to pasja, z jaką podchodzą do szeroko rozumianego tematu dziedzictwa żydowskiego, przekonanie o słuszności i konieczności podejmowanych przez nich działań na rzecz ochrony tego dziedzictwa, a także – w większości przypadków – bezinteresowność. Są to zazwyczaj społecznicy, o wysokim stopniu wrażliwości i empatii wobec tych, których najpierw wymazano fizycznie z krajobrazu lokalnych społeczności w wyniku decyzji nazistowskich władz III Rzeszy, a następnie – po wojnie – wymazano ślady pamięci o nich. Autorzy niejednokrotnie podkreślają w książce, że brak naturalnych opiekunów cmentarzy, którymi byliby potomkowie przedwojennych Żydów, był jednym z kluczowych czynników, który zaważył na sytuacji cmentarzy żydowskich, i nadal nie jest bez znaczenia.

„Na terenie gminy katowickiej w [jej] administracyjnych granicach, jest więcej cmentarzy niż członków gminy [Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach – przyp. A.K.]. […] Dlatego dzisiaj jedynym ratunkiem dla żydowskich cmentarzy na Górnym Śląsku są społecznicy i samorządy”.

Respondenci wskazywali na wiele problemów dotyczących utrzymania lub uratowania niszczejącego cmentarza. Począwszy od nieuregulowanego stanu prawnego terenu, na którym się znajduje, przez brak środków finansowych na jego renowację, po obojętność, czy wręcz wrogość lokalnej społeczności, władzy do zajmowania się tym tematem. Kluczowym powodem takiego podejścia jest brak edukacji, wiedzy na temat tych, którzy zostali pochowani na tych cmentarzach.

„Spora część obiektów, o których mówi się dziś «nasze», została zbudowana lub ufundowana przez Żydów. Żydzi przez stulecia tworzyli ten region, wpisywali się w krajobraz religijny, kulturowy, gospodarczy, społeczny […] dziedzictwo żydowskie jest integralnym elementem kultury tego regionu”. Mimo że, jak dodaje autor tej wypowiedzi, stanowili stosunkowo niewielki procent całej społeczności górnośląskiej.


W tym kontekście omawiana monografia wychodzi naprzeciw wszystkim, którzy chcieliby wypełnić lukę w nieodebranej lub niekompletnej edukacji na temat historii Górnego Śląska. Niniejsza recenzja nie mieści wszystkich poruszonych w książce zagadnień, jej walorów, tym bardziej zachęcam do jej poszukania i odkrycia ich samemu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2026