Adam Ziemianin – poeta, którego wiersze nierozerwalnie kojarzą się większości z tzw. poezją śpiewaną (terminu nie lubią sami wykonawcy tego rodzaju muzyki, ale przyjął się lata temu i jest czytelny dla większości, dlatego będę go używała w niniejszym tekście). Najbardziej rozpoznawalne jego teksty to te wykonywane przez zespół Stare Dobre Małżeństwo, do których muzykę napisał Krzysztof Myszkowski. Ale po jego wiersze sięgali także tacy wykonawcy jak Elżbieta Adamiak, Jacek Wójcicki czy Wolna Grupa Bukowina. W ostatnich latach z jego niezwykłego talentu literackiego korzystał głównie zespół U Studni.
Moje osobiste doświadczenie poezji Ziemianina również wiąże się głównie z odsłuchiwaniem utworów tych właśnie muzyków. Dlatego podczas lektury jego najnowszego tomu To tu – to tam, w którym znalazło się kilka znanych mi wcześniej wierszy, wracały znajome brzmienia.
Jak czytamy we wstępie Andrzeja Mochonia, tom „powstał przy okazji przyznania Adamowi Ziemianinowi Medalu Per Artem ad Deum. To zaszczytne wyróżnienie od dwudziestu lat wędruje do osób, które w swej artystycznej twórczości uwzględniają poszukiwanie Absolutu”.
Wybór wierszy wydaje się podporządkowany idei tej nagrody. W moim odczuciu zasługują one na miano nie tylko metafizycznych (jak określił je autor wstępu), ale więcej – religijnych. I to była chyba dla mnie największa niespodzianka podczas lektury tego tomu. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wielką wagę dla autora ma wiara. Bezsprzecznie jest ona fundamentem jego życia, ale również twórczości. Najbardziej dosłownie wyraża to w wierszu Dałeś mi Panie.
Dałeś mi Panie łaskę – abym ślad zostawił
Koślawy może – śmieszny – ale własny
[…]
Jak dziś mam mówić za mych smutnych braci
[…]
Wiem – że nie wystarczy wroga znaleźć
[…]
Ale jeszcze tyle z życia wytłumaczyć
Żeby innym starczyło na wiele pokoleń
Poeta stawia się więc w roli mentora, którego misją jest nie tylko mówić w imieniu innych – słabych – ale i dawać odpowiedzi, które staną się drogowskazami dla innych w przyszłości. Zdaje sobie sprawę zarówno z kryzysu cywilizacyjnego, jak i braku autorytetów.
[…] świat się kręci
Coraz bardziej szalony
Jakby wyrwał się nagle
Spod wszelkiej kontroli
(Samotni jak gwiazdy)
Jak szukać dziś drogi
Gdy wkoło zamiecie
Gdzie szukać dziś gwiazdy
Gdy świat na zakręcie
[…]
Z kim szukać nadziei
Gdy wszyscy samotni
Z kim szukać stajenki
Którą Bóg nam odkrył
W kim szukać dziś brata
A kogo unikać
Tak mało dziś śladów
Brakuje sternika
(Kolęda Kacpra – jednego z trzech mędrców)
Ale w przeciwieństwie do większości chcących pełnić rolę naszych mentorów, nie tylko zdaje sobie sprawę ze swoich słabości, ale przyznaje się do nich publicznie i jest pełen pokory wobec Najwyższego.
Ze słabości mojej
Rozliczysz mnie Panie
Z błądzeń moich
I tych dróg na skróty
[…]
Z małości mojej
Rozliczysz mnie Panie
[…]
Z tych dymiących
Jasną pianą kufli
Kiedy w głowie mej
Kilka było planet
A ja chciałem
To przed Tobą ukryć
(Rozliczysz mnie Panie)
Tom poezji To tu – to tam to właściwie nieprzerwana modlitwa autora, czasem prowadzona wprost do jej głównego Adwersarza, czasem – pośrednio. Jako człowiek wiary poeta zdobywa się na zabieg odważny: dzielenia się tym, co od Boga usłyszał.
Zerwał mnie Bóg na równe nogi
Szkoda spać gdy wszystko dojrzewa
Lepiej popatrz jak za oknem
Pogoda robi się całkiem bluesowa
Tego przespać nie można bracie
Bo cię później zapytam w niebie
Czy złapałeś do bluesa ptaki
Które wtedy wypuściłem dla ciebie
Ucz się od nich od wiatru od deszczu
Tej modlitwy najprostszej na świecie
(Blues o poranku)
Poezja Ziemianina, jak widać, jest „franciszkańska do szpiku słowa”. Zarówno pod względem treści, jak i formy. Prostota budowy jego wierszy przypomina nam, jak ważny jest ascetyzm słowa w zalewie informacji we współczesnym świecie. Pozwala wydobyć wartość słów i daje czytelność przekazu. Jednocześnie pokazuje nam wyznawaną przez siebie hierarchię wartości, na czele której stoją wiara, nadzieja i miłość. Nie ma bardziej chrześcijańskiego przesłania.
Bo w życiu nie chodzi żeby tylko żyć
Lecz miłość pielęgnować gdy maleje
I w ogień dmuchać w środku nocy
Po to by ciągle rozpalać nadzieję
(Cyrklowo i linijkowo na Zarębku)
W tomie nie zabrakło wierszy odwołujących się wprost do biografii poety, jak wiersz List do Ogrodowej, sięgający korzeni rodzinnych tkwiących w Muszynie. Co znamienne, ten wiersz otwiera cały tom, a jego treść jest znana częściowo z wersji muzycznej, która znalazła się na płycie Bieszczadzkie anioły Starego Dobrego Małżeństwa. To prawdziwy pean na cześć małej ojczyzny. Po jego lekturze nie ma się wątpliwości, gdzie tkwi źródło wiary autora, z którego czerpał. Ale to także prawdziwa poetycka perełka, dlatego nie mogę nie zacytować choćby fragmentu.
W pierwszych słowach mego listu
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
Ten z kapliczki przy Ogrodowej
Za to że niósł nam czysty płomieńCzasem gdy nikt nie widział
Schodził – gwóźdź po gwoździu – z krzyża
I przysiadał się na rogu stołu
Żeby spróbować naszego rosołuBywało też że mocniej krwawił
Zwłaszcza gdy z gór szła jesień
Wiatr kładł mu liście na rany
A on nam dawał pociechę
Jednym z bardziej charakterystycznych obrazów, które pozostają po lekturze tomu, jest obraz bohatera wiersza Lot ojca. Ziemianin sięgnął w nim po oniryzm dla oddania choroby ojca. Przypomina on klimat Sklepów cynamonowych Brunona Schulza. I również dlatego wart jest przytoczenia.
Ojciec wołał mnie we śnie
Był tak stary
Że już umiał latać
Mówiłem do niego
Jak rozmawia się z ptakami
Czyli lekko unosząc głowę
Przestań już krążyć
Koło lampy
Zaraz się zmęczysz
Usiądź choćby przy stole
Albo na poręczy łóżka
Przecież muszę ci zrobić
Zastrzyk z insuliny
Temat starości, choroby pojawia się również w odniesieniu do samego autora, w poemacie To tu – to tam poświęconym jego pobytowi w szpitalu Zakonu Bonifratrów w Krakowie. To, co mnie urzeka w nim najbardziej, to znowu odniesienia do wiary, dialog z Chrystusem.
Nie umiem chodzić po ogniu
Nie umiem chodzić po zaspach śniegu
Nie umiem chodzić po rozżarzonych węglach
Nie umiem chodzić nawet po miękkiej trawie
Bo zapomniałem
Nogi bolą jakby były w ostach i pokrzywach
A Ty w sandałach chodziłeś po wodzie
Bo w miłości nie można się zatrzymać
Naucz mnie aby dojść do lasu
Wśród mrówek nogi oswoić
Adam Ziemianin swoim ostatnim tomem poezji potwierdza, że jest wierny wyznaczonemu przed laty kierunkowi poetyki. Czy to słabość, czy wartość? – tę odpowiedź każdy czytelnik musi dać sobie sam. Na pewno wierność wyznawanym wartościom jest jego zwycięstwem przede wszystkim jako człowieka. A w świecie chaosu i relatywizacji potrzebujemy jasnych przekazów i autorytetów moralnych. Z tego punktu widzenia poezja Ziemianina jest nie do przecenienia. Podobnie jak poecie dom rodzinny „dawał w zapasie święty ogień”, tak jego wiersze pozwalają nam ogrzać się przy świetle jego wiary, a nawet z niej zaczerpnąć.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













