(Nie)zwyczajne mechanizmy zła

Badania amerykańskiego psychiatry na czołowych niemieckich nazistach postawionych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze przyniosły zatrważające wnioski. Płynące z nich ostrzeżenie pozostaje aktualne.
Czyta się kilka minut
Na podstawie reportażu Jacka El-Haia Norymberga. Naziści oczami psychiatry powstał film Norymberga, którego premiera odbyła się w 2025 r.
Na podstawie reportażu Jacka El-Haia Norymberga. Naziści oczami psychiatry powstał film Norymberga, którego premiera odbyła się w 2025 r.

Książka Jacka El-Haia Norymberga. Naziści oczami psychiatry zaraz po lekturze wzbudzała we mnie mieszane uczucia i jak zobaczyłam po opiniach użytkowników znanego portalu czytelniczego, nie tylko we mnie. Ale zanim podzielę się swoimi wrażeniami, warto zaznaczyć, że od wydania anglojęzycznego oryginału minęło już 12 lat, a polski przekład jest już drugą próbą jego przetłumaczenia. Rodzi się naturalne pytanie, dlaczego wydawca zdecydował się na ten nowy przekład i przypomnienie polskiemu czytelnikowi o tej pozycji? Czy aż tak wysoko ocenił jej wartość literacką, czy bardziej podążył za koniunkturą – zainteresowaniem tematyką wojenną?

Pytanie bez odpowiedzi

Na pewno zmierzenie się ze znanym, ale i ciężkim tematem, jakim był proces zbrodniarzy wojennych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, pokazanie go z mniej oczywistej strony, czyli z perspektywy psychiatry, było trudne. Sama szukam odpowiedzi na pytanie: na czym najbardziej zależało autorowi? Czy na przybliżeniu osobowości nazistów, wysoko postawionych w aparacie władzy III Rzeszy? Czy raczej na pokazaniu złożonego obrazu amerykańskiego psychiatry Douglasa Kelleya oddelegowanego do ich zbadania? A może na udzieleniu odpowiedzi na pytanie: czy do zbrodni są skłonni tylko psychopaci, czy także tzw. normalni ludzie? Bez wątpienia wszystkie te pytania wybrzmiewają w tej książce. Jednak odpowiedzi nie są już tak jednoznaczne.

Tymczasem czytelnik właśnie ich oczekuje od samego początku, a głód tej wiedzy podsyca sam autor: „Co zrobiło z tych ludzi zbrodniarzy? Może wykorzystali tylko okazje, które skusiłyby wielu z nas? A może […] cierpieli na odpowiadającą za ich zachowanie jakąś psychiczną skazę, coś w rodzaju «nazistowskiego myślenia»?”. Tę chęć zrozumienia mechanizmów zbrodni – ówczesnych jak i współczesnych – podziela wielu z nas. Przypuszczam, że dla wielu czytelników to ona była główną motywacją do sięgnięcia po tę książkę. I może głównym powodem rozczarowania nią.

Mimo że El-Hai przybliża nam bardzo sugestywnie postacie największych zbrodniarzy XX wieku, wchodząc z nami do ich cel w norymberskim więzieniu, mimo że przytacza ich wyznania, wypowiedziane do odwiedzającego ich psychiatry, te mechanizmy zbrodni wydają się pozostać tajemnicą do końca lektury. Sam lekarz doszedł do wniosków, które mogą zatrważać, a na pewno nie podobać się wielu (i takie były na nie reakcje), że: „naziści, a nawet ich elita, nie byli potworami, machinami zła, automatami bez duszy i uczuć […] Kelley mógł jedynie stwierdzić – choć bez entuzjazmu – że ogromna liczba ludzi jest potencjalnie zdolna do tego, do czego posunęli się zbrodniarze wojenni”. Według psychiatry czynnikiem łączącym wszystkich osadzonych nazistów była „niezwykła energia, jaką poświęcali swej pracy” i to, że „koncentrowali się na celach swych działań, a nie dbali zbytnio o środki, jakimi je realizowali”. Kelley, jako jeden z nielicznych odwiedzających więźniów, traktował ich jako obiekty badawcze i nie zajmował się ich osądzaniem.

III Rzesza jak korporacja

„Odczytywał więcej, niż sami sądzili. Być może był jedynym człowiekiem w Norymberdze, który przekonał to towarzystwo upadłych ludzi z przerostem ego, że nie chodzi mu o ustalenie ich złych uczynków, o zrozumienie ich samych”.

To sprawiało, że wielu z nich traktowało go wręcz przyjaźnie i otwierało się przed nim, na czele z Hermannem Göringiem. Jednak owa otwartość i wylewność była częścią bardziej lub mniej świadomej manipulacji, nie oznaką zmiany mentalności. Zresztą, rolą psychiatry nie było ich leczenie, jakakolwiek próba ich zmiany, tylko określenie poczytalności i, mówiąc kolokwialnie – utrzymanie ich przy zdrowych zmysłach do dnia procesu, żeby mogli zeznawać. Kelley był osobą ambitną i potraktował to zadanie jako naukowe wyzwanie. „[…] codziennie spędzał wiele godzin z czołowymi nazistami. Słuchał ich, analizował i zapisywał ich myśli, przeprowadzając pierwsze w ich życiu badanie mentalności […] czytał także ich listy, odnajdywał zapisy ich dawnych przemówień, przeorywał się przez ich, często obrzydliwe, książki i oglądał nazistowskie kroniki filmowe. Przepytywał też ich znajomych i kolegów”.

Emocjonalny dystans, jaki zachowywał wobec osadzonych, pozwolił mu dostrzec „społeczną i polityczną hierarchię panującą wśród jego podopiecznych. Przypominali mu kadrę kierowniczą jakiejś korporacji, podlegającą zmarłemu dyrektorowi generalnemu Adolfowi Hitlerowi. Jedną klikę, do której należeli Göring i Rosenberg, nazywał «mózgowcami», ludźmi współtworzącymi nazistowską ideologię i politykę. Byli też «kierownicy sprzedaży» – Baldur von Schirach, Franz von Papen, Konstantin von Neurath i Ribbentrop, którzy dystrybuowali na świecie idee Hitlera. Przedstawiciele «resortów siłowych», tacy jak Kaltenbrunner, Wilhelm Keitel, Alfred Jodl, Erich Reader i Karl Dönitz, odpowiadali za militarne wymuszanie tych transakcji. W końcu obsługa «spółki III Rzesza», składająca się z prawników i urzędników, zajmowała się «dopinaniem» tych przedsięwzięć”.

To porównanie Kelleya do „zimnego zarządzania spółką” wydaje się oddawać clou systemu, którego najpotworniejszym owocem stał się Holokaust i który pochłonął miliony ofiar. Planowanie, wyrachowanie, racjonalność – a nie szaleństwo – „zarządzających” tym systemem przerażają bardziej, niż gdyby uznano ich za psychopatów.

Ostrzeżenie na czasie

Kelley „wysunął tezę, która szokowała i wprowadzała w zakłopotanie nawet jego samego: mianowicie, że cechy, które przywiodły czołowych nazistów do popełnienia czy choćby tolerowania tych przerażających zbrodni, występują u wielu ludzi, żyjących w wielu miejscach na ziemi”. Ostrzegał przed politykami, którzy „używali rasizmu jako metody zyskiwania osobistej władzy, politycznego znaczenia albo indywidulanego bogactwa”.

Niestety, ostrzeżenia te nie straciły na aktualności i można by je wygłosić do części Polaków, którzy popierają partię, na czele której stoi człowiek głoszący rasistowskie, antysemickie hasła i zaprzecza istnieniu krematoriów w KL Auschwitz. Być może tutaj tkwi odpowiedź, dlaczego Wydawnictwo Czarne zdecydowało się na wydanie drugiego polskojęzycznego przekładu książki Jacka El-Haia. Najwidoczniej wciąż potrzebujemy przypominania nam o tym, jak nacjonalistyczna propaganda szukająca wroga w „innym” – o innych poglądach politycznych, o innym wyznaniu, kolorze skóry – zamienia się w dobrze zorganizowany system, który tego „innego” likwiduje, czyli zabija.

Reasumując, książka El-Haia nie przynosi może wszystkich oczekiwanych odpowiedzi na pytanie, jak tworzy się mechanizm zbrodni w psychice człowieka, ale pokazuje jego clou: może zostać uruchomiony w każdym, jeżeli nie będzie wystarczająco czujny i podda się propagandzie, która w jakiś sposób odpowie na jego braki. Bądźmy czujni.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2026