Kardynał Ryś, czyli oczywistość jako sensacja

Powiedziałbym zatem, że obserwacje, tezy i diagnozy kard. Rysia wynikają po prostu z „przyłożenia” Ewangelii, nauki Kościoła oraz wskazań ostatnich papieży do naszej polskiej sytuacji.
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Książek
Fot. Magdalena Książek

Zastanawiam się, dlaczego słowa kard. Rysia wzbudzają w Polsce taki entuzjazm i są przekazywane jako sensacyjne, skoro wynikają po prostu z Ewangelii i niczego sensacyjnego w nich nie ma. Przyznam, że śmieszył mnie sposób, w jaki przekazywano myśli kardynała z wywiadu w Radiu Kraków, gdy obejmował urząd metropolity tego miasta.

Cóż sensacyjnego jest w stwierdzeniu, że Kościół w Polsce jest nazbyt skoncentrowany na utrzymaniu liczebnego status quo i nie zastanawia się nad przyczynami, dla których ludzi ubywa ze świątyń? Czy aż tak niezwykła jest teza, że ludzi systematycznie uczestniczących w mszach świętych powinna niepokoić nieobecność ich znajomych czy sąsiadów, bo jeśli nie niepokoi, to źle to świadczy o ich wierze? Dlaczego tak mocno wstrząsnęły nami słowa, że wspólnota musi wyjść poza siebie i rozejrzeć się wokoło w poszukiwaniu tych, z którymi powinna dzielić się Ewangelią, bo inaczej lekceważy wskazanie Jezusa? Czy to normalne, że Polskę zelektryzowała teza, iż Kościół powinien tworzyć przestrzeń do spotkania ludzi różnych wiar i wrażliwości, po to, żeby mogli się poznać i wymienić poglądy na temat najważniejszych pytań współczesnego człowieka?

Wszystkie wspomniane kwestie są podejmowane w Ewangeliach, zajmuje się nimi także Kościół w naszych czasach, odnoszą się do nich papieże ostatnich dziesięcioleci. Przed Kościołem skoncentrowanym na samym sobie, w tym na liczbach i strukturach, przestrzegał choćby Benedykt XVI. O Kościele wychodzącym na peryferie, Kościele jako „szpitalu polowym” oraz konieczności zejścia z kanapy wielokrotnie mówił Franciszek. Z kolei Jan Paweł II nie tylko podkreślał wartość spotkań z innymi, także niewierzącymi, wokół spraw najważniejszych dla współczesnego człowieka, ale sam zapraszał ludzi bardzo różnych przekonań na seminaria do Castel Gandolfo. Po latach Benedykt XVI wymyślił „Dziedziniec pogan”, którą to inicjatywę udało się udatnie zrealizować w różnych częściach świata (z mniejszym powodzeniem, ograniczonym do jednego bodaj wydarzenia, w Polsce).

Powiedziałbym zatem, że obserwacje, tezy i diagnozy kard. Rysia wynikają po prostu z „przyłożenia” Ewangelii, nauki Kościoła oraz wskazań ostatnich papieży do naszej polskiej sytuacji. Są próbą wskazania obszarów, tematów czy wyzwań, które wymagają największego wysiłku całej wspólnoty.

Z tego też założenia wynikają, jak sądzę, jego działania zmieniające klimat i sposób działania krakowskiej kurii (zapowiedź powołania diecezjalnej komisji ds. wykorzystywania seksualnego, powołanie rzecznika prasowego z prawdziwego zdarzenia, otwarcie archiwów kurii) czy decyzja o przeprowadzeniu w minioną niedzielę zbiórki na agregaty prądotwórcze dla barbarzyńsko atakowanej Ukrainy (co, mój Boże, także zostało odebrane jako nadzwyczajne i niezwykłe…).

Dlaczego to, co wydawałoby się, normalne, uznane zostaje za rewelacyjne i sensacyjne? Nie potrafię wytłumaczyć tego inaczej, jak tylko tym, że widocznie w Kościele w Polsce panuje deficyt ewangelicznego odczytywania rzeczywistości; że zbyt rzadko odnosimy klarowne i wymagające jednocześnie wskazania Ewangelii do naszego kościelnego „tu i teraz”; że wśród duszpasterzy, także tych obdarzonych godnością biskupią, brakuje niekiedy woli, determinacji czy zdolności do tego, by prowadzić życzliwy i otwarty – co nie znaczy, że nieszanujący własnej tożsamości – dialog ze światem, także z tymi, którzy myślą inaczej. I że zarówno w słowach, jak i w działaniach, brakuje nam, niestety, ewangelicznej klarowności, jasności i zdecydowania. Przyznaję więc: aura sensacji, która towarzyszy niekiedy słowom kard. Rysia, ma swoje uzasadnienie. Niestety.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2026