Niektóre komentarze po nominacji kardynalskiej dla arcybiskupa Rysia to literatura wręcz humorystyczna. Myślę tu zwłaszcza o publicystyce „Gazety Wyborczej”. Po pierwszych opiniach doceniających – skądinąd jak najbardziej słusznie – otwartość i dialogiczne usposobienie metropolity Łodzi, entuzjazm szybko oklapł. Początkowo pisano, że pod Wawelem wystrzeliły szampany, bo nominacja wzbudziła tam nadzieję na powrót Grzegorza Rysia do Krakowa jako sukcesora obecnego metropolity. Ale chłodniejsza analiza postawy nominata wykazała obecność pewnych cech obciążających, a właściwie – dyskwalifikujących.
Nie może dziwić, że tytuł, który z zapałem usiłuje krzewić ideały rewolucyjne, gdzie tylko się da: w polityce, kulturze, obyczajach, skrupulatnemu badaniu na obecność genu rewolucji poddał natychmiast kardynała-nominata. Rokowano pozytywnie, ale szybko wykryto, że były to tylko złudzenia: „Na tle Jędraszewskiego kardynał Ryś wygląda jak rewolucjonista. Ale to, że zajmuje się Husem, celibatem, mówi jak człowiek, unika purpury i pisuje do „Tygodnika Powszechnego”, jeszcze nie znaczy, że jest reformatorem”. Mało tego: „Broni Jędraszewskiego, mówi ‘nie’ małżeństwom jednopłciowym i aborcji. Kard. Ryś niekoniecznie odmieni Kościół” – gasi wszelkie nadzieje publicysta GW. Krótko mówiąc: żaden z niego rewolucjonista. A myśmy się spodziewali…
Reakcje GW po ogłoszeniu nominacji dla metropolity Łodzi przypominały mi artykułowane tam (i w mediach ideologicznie pokrewnych) nadzieje po wyborze kard. Bergoglio na papieża. Pamiętam ten szczery entuzjazm, jaki budził w tych środowiskach fakt, że Franciszek nie szczędził słów krytyki instytucji Kościoła i duchowieństwu, także hierarchom. Otwarcie też wyrażano nadzieję na zmiany w nauczaniu Kościoła, w takich zwłaszcza kwestiach jak etyka seksualna, in vitro, komunia dla rozwiedzionych żyjących w nowych związkach itp. Jeden z czołowych publicystów „Gazety Wyborczej” pisał w euforycznym porywie, że Franciszek będzie podobny do Biedaczyny z Asyżu, który – jak orzekł autor – był świętym zakonników, hipisów, ekologów, rozwodników i komunistów.
Takie tezy bawiły mnie wówczas, po wyborze papieża z Ameryki Łacińskiej (po entuzjazmie, z jakim go witano, nie ma śladu) i śmieszą teraz, po nominacji dla abpa Rysia. Bo przecież oczekiwanie, że papież czy kardynał mógłby być – w politycznym czy ideologicznym sensie – rewolucjonistą i reformatorem jest niedorzecznością tak grubą, że aż śmieszną właśnie. Podobnie niedorzeczne są nadzieje na to, że Kościół będzie się zmieniał pod oczekiwania ludzi, którzy – jak dowodzą ich przemyślenia – nie rozumieją, na czym polega misja Kościoła, a nawet, co gorsza, pojmują tę misję opacznie. Takie oczekiwania to mrzonki i rojenia.
To prawda: Kościół stale się zmienia i reformuje. Ale jedyna rewolucja, którą aprobuje, a nawet otwarcie wspiera, to „rewolucja miłości” (o której w Kanadzie pięknie mówił Franciszek). To zupełnie inna reforma i inna rewolucja od tych, których oczekiwaliby od Kościoła jego postępowi „kibice”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














